Motor Lublin z pierwszym zwycięstwem w sezonie 2026/27

Po trudnym, wyrównanym spotkaniu, Mariusz Misiura odniósł pierwsze zwycięstwo jako szkoleniowiec Motoru. Jego drużyna wygrała 1:0 z GKS Katowice. Gola na wagę zwycięstwa zdobył nasz snajper, Karol Czubak.

Względem ostatniego spotkania z Pogonią Szczecin w składzie zaszła jedna zmiana w wyjściowej jedenastce Motoru. Marek Bartos zastąpił Tina Plavotica na środku defensywy. Więcej zmian przeprowadził GKS Katowice, w związku z rozgrywanym w środę meczem eliminacji Ligi Konferencji. Z lubelskiej perspektywy najważniejszy był występ Bartosza Wolskiego. Kapitan Motoru w poprzednim sezonie aktualnie gra pierwsze skrzypce w drużynie z Katowic.

Motor Lublin świetnie rozpoczął

Od pierwszych minut Motor ustawił się wysoko, pressował rywali nawet w ich polu karnym i przeprowadzał szybkie akcje. W samym pierwszym kwadransie zespół Mariusza Misiury aż 17 razy podał celnie za linię obrony rywala. Pierwszą świetną okazję Motor miał w 13 minucie. Filip Luberecki wrzucił piłkę za plecy Karola Czubaka, reprezentant Polski, cofając się po nią, zwiódł linię defensywy, dzięki czemu mógł podać do niepilnowanego Jacquesa Ndiaye. Senegalczyk jednak źle przymierzył, trafiając w boczną siatkę. Niedługo później GKS odpowiedział dobrą wrzutką na głowę Ilji Szkuryna, ale główkę Białorusina z łatwością obronił Mihai Popa.

Motor Lublin cały czas jednak naciskał przeciwników. W 19 minucie Kikis Simon fenomenalnie wypuścił swojego rodaka Ndiaye, ale ten zamiast podać do niekrytego Czubaka, bezskutecznie sam szukał gola. Niestety współpraca na linii dwóch najskuteczniejszych piłkarzy Motoru z poprzedniego sezonu nie układała się tego gorącego popołudnia dobrze. W wysokim pressingu też nieraz brakowało odważniejszego przyparcia rywali w poszczególnych sytuacjach ich zawahania. Mogło to się zemścić w 23 minucie, kiedy Bartosz Nowak świetną długą piłką za linię obrony stworzył okazję Szkurynowi. Ten jednak w sytuacji sam na sam strzelił w słupek. Trzy minut później znowu nieoczekiwanie Motor był zagrożony stratą gola. Strzał Nowaka z linii pola karnego odbił się rykoszetem do Mateusza Wdowiaka stojącego z boku pola karnego, ale strzelił w boczną siatkę.

Po przerwie na nawodnienie bardziej do głosu w środku pola doszli przyjezdni, ale wciąż to Motor Lublin kreował więcej okazji. W 35 minucie blisko trafienia był Karol Czubak. Świetnie zagrał na klepkę z Ndiaye w polu karnym, ale niestety jego strzał z ostrego kąta minął dalszy słupek. Chwilę wcześniej swoich sił próbował też Yacine Bourhane, ale strzelił nad poprzeczką. Ostatnie chwile pierwszej połowy upłynęły już dość spokojnie. Nie padła w niej żadna bramka, choć całościowo odnotowano w niej aż 16 strzałów. Wiele z nich było jednak dalekich od zatrzepotania w siatce.

Wraz z gwizdkiem otwierającym drugą połowę Motor Lublin ponownie ruszył do wysokiego pressingu i tym razem był on bardziej zdecydowany. Już w 49 minucie dało to dobrą sytuację bramkową. Fabio Ronaldo zgrał do Jacquesa Ndiaye, a ten zaczął dryblować między kolejnymi obrońcami niczym pachołki. W końcu strzelił na bramkę, Kobylak odbił piłkę, a dopadł do niej Czubak i umieścił w siatce. Niestety snajper Motoru był na centymetrowym spalonym, więc wciąż mieliśmy bezbramkowy remis. Sił starczyło jednak na kilka minut pressingu i po tym czasie to GKS Katowice uzyskał przewagę. W 60 minucie Kacper Łukasiak podał do Ilji Szkuryna na 12-13 metr. Białorusin wymienił się podaniami z Bartoszem Nowakiem, po czym mocno strzelił tuż pod poprzeczką. Jego gol jednak również został anulowany przez spalonego.

Czubak na wagę 3 punktów

Przywrócenie wyniku meczu do remisu dodało wiatru w żagle Dumy Koziego Grodu. Już chwilę po wznowieniu gry Kikis Simon oddał świetny strzał głową, który golkiper Gieksy palcami musiał sparować na słupek. W 66 minucie natomiast prawą flanką z piłką pobiegł Thomas Santos, dośrodkował do Czubaka, lecz ten przestrzelił nad poprzeczką. Ten zryw również nie przyniósł rezultatu. Gdy wydawało się, że nic więcej się w tym meczu nie wydarzy, a tempo uspokoiło się, Motor zaskoczył defensywę gości. Spod własnego pola karnego wprowadzony z ławki Kamil Lukoszek posłał długą piłkę do Jacquesa Ndiaye na prawe skrzydło. Senegalczyk tym razem nie szukał dryblingu, a podał do Karola Czubaka. Wicekról strzelców na wślizgu wpakował futbolówkę do bramki i wyprowadził Motor Lublin na prowadzenie!

Doliczony czas gry trwał aż 10 minut, więc zespół Rafała Góraka miał sporo czasu na odrobienie straty. W 95 minucie Eman Markovic posłał wrzutkę w pole karne, a przy próbie wypiąstkowania, Mihai Popa zderzył się z Marcinem Wasielewskim. Zdarzenie to sprowokowało przepychanki zawodników obu drużyn pod bramką gospodarzy. Kolejne piłki dośrodkowywali Markovic czy Szymon Bartlewski, lecz bezskutecznie. Motor Lublin dowiózł prowadzenie 1:0 do końcowego gwizdka! Zespół z Lubelszczyzny odniósł zwycięstwo na przełamanie nie tylko w tym sezonie, ale całej historii rywalizacji z GKS Katowice.

W zespole Motoru pierwsi na myśl po tym spotkaniu przychodzą Karol Czubak oraz Jacques Ndiaye. Ich perypetie boiskowe mogliśmy tego popołudnia śledzić niczym dobry film. Z początku obaj lubelscy piłkarze zdawali się sobie przeszkadzać w finalizacji sytuacji bramkowych. Szczególnie Senegalczyk powinien mieć sobie sporo do zarzucenia za pierwszą połowę. Ostatecznie jednak ci dwaj zawodnicy poprowadzili decydującą akcję i mogą wspólnie fetować 3 punkty. Na docenienie zasługują też boki obrony. Zarówno Filip Luberecki, jak i Thomas Santos dzisiaj skutecznie angażowali się w akcje ofensywne, jednocześnie zachowując czyste konto.

Następne spotkanie Motor Lublin rozegra w Kielcach. W sobotę 22 sierpnia o 14:45 zmierzy się z Koroną. Potem zaś maraton trzech spotkań domowych na przestrzeni 8 dni, z Piastem Gliwice oraz dwukrotnie z Legią Warszawa. Materiały o wszystkich tych meczach znajdziecie Państwo na naszej stronie internetowej.