O nas
Jesteśmy grupą studentów, których połączyło jedno — pasja do futbolu. Z racji, że przez lata gry Motoru w niższych ligach nie wykształciła się żadna przestrzeń, by kibice żółto-biało-niebieskich mogli w jednym miejscu dowiedzieć się wszystkiego o swoim klubie, postanowiliśmy to zmienić. Redakcja powstała z myślą przede wszystkim o kibicach — tych ze wszystkich sektorów i wszystkich zakątków Polski jak i świata. Nie mieszamy się w sprawy kibicowskie. Traktujemy je z należytym szacunkiem, jednak my skupiamy się przede wszystkim na aspektach sportowych. To nas najbardziej kręci.
Nazwa Zygmuntowskie pochodzi przede wszystkim od Alei Zygmuntowskich, na których niegdyś swoje mecze rozgrywała Duma Koziego Grodu. Zdajemy sobie sprawę z tego, że w obecnym czasie przypomina ona zbyt mocno żużel. Jednak czy nazwy w stylu „Motor24” albo „Motor net” byłyby lepsze?
Były, są i będą zdarzać się nam wpadki. To normalne. Nie jesteśmy profesjonalistami w tym fachu, a tylko i wyłącznie zajawkowiczami poświęcającymi codziennie swój wolny czas dla was. Więc jeśli podoba wam się to co tworzymy, będziemy wdzięczni jeśli wspomnicie o nas swoim znajomym. Dzięki za obecność!
Kacper Dudziak [założyciel Zygmuntowskie.pl]:
Swoje pierwsze kroki w „dziennikarstwie sportowym” zacząłem stawiać w 2023 roku. Wtedy tworzyłem treści skupiające się wokół hiszpańskiej LaLigi i publikowałem je na grupach Facebookowych. Łącznie wydałem tam 90 „artykułów”, po czym zasiliłem szeregi ogólnopolskiej redakcji iGol.pl, do której w przeszłości należeli tacy dziennikarze jak Tomasz Ćwiąkała, Mateusz Święcicki, Damian Smyk czy Łukasz Wiśniowski. Tam spędziłem rok i to z tej redakcji zacząłem w 2025 roku akredytować na mecze Motoru Lublin. Zauważyłem, że liczba lokalnych dziennikarzy udzielających się na konferencjach prasowych jest nieproporcjonalnie niska do liczby widzów na trybunach. Postanowiłem to zmienić. Mimo chęci zawieszenia „dziennikarskiego obuwia” na kołku, w czerwcu 2026 roku założyłem redakcję Zygmuntowskie.pl, którą oparłem Lubelakach z krwi i kości.
Na tę redakcję poświęciłem ogrom czasu. Jestem twórcą strony internetowej, zajmuję się rekrutacją nowych redaktorów, po części prowadzę także redakcyjne social media, szkolę innych członków, a także to spod moich rąk wyszło najwięcej materiałów. Mimo to nie wiążę swojej przyszłości z dziennikarstwem sportowym, a tym bardziej nie chcę zdobywać popularności na Motorze. Dlatego oprócz Instagrama nigdzie nie publikuję moich zdjęć. Nie prowadzę tej redakcji także tylko po to, by akredytować na mecze. Gdyby to było moim celem, dalej akredytowałbym z poprzedniej redakcji i miałbym więcej wolnego czasu. Robię to przede wszystkim dla was, kibiców. A jeśli ktoś ma jakieś pytania, jestem do waszej dyspozycji.
