Motor Lublin: Pierwsza ocena letnich transferów
Za Motorem Lublin już pierwsze mecze sezonu 2026/2027. Zdaje się, że w tej chwili można już wyciągnąć pierwsze wnioski odnośnie formy poszczególnych zawodników, a szczególnie tych, którzy przenieśli się do Lublina w trakcie letniego okna transferowego. Jak sobie radzą nowi piłkarze Motoru? Wszystko zostało opisane poniżej.

Motor Lublin przed sezonem 26/27 dokonał jedenastu transferów przychodzących (nie licząc powrotów z wypożyczeń). Aż dziewięć z nich to transfery bezgotówkowe, natomiast pozostałe dwa to transfery definitywne za bliżej nieokreślone kwoty. Pozyskano jednego bramkarza, dwóch obrońców, sześciu pomocników oraz dwóch napastników. Pod spodem znajduje się analiza ich dotychczasowej gry.
MOTOR LUBLIN – JESIEŃ 2026/27 🟡⚪️🔵 pic.twitter.com/Czfg6rwv3H
— Motor Lublin (@MotorLublin) September 27, 2026
Mihai Popa
25-letni golkiper przybył do Motoru z CFR Cluj, czyli trzeciej drużyny poprzedniego sezonu rumuńskiej Ekstraklasy. Miał on walczyć z Gašperem Tratnikiem o miano następcy Ivana Brkicia i początkowo wygrywał tę rywalizację. Zaliczył niezły debiut z Widzewem Łódź, ale później nie było już tak dobrze. Popa między słupkami sprawiał wrażenie niepewnego i nie pomagał zbyt wiele drużynie. Czarę goryczy przelał mecz z Koroną Kielce. Rumun przepuścił pod pachą lekki strzał głową Mariusza Stępińskiego w środek bramki.
W kolejnym meczu z Piastem Gliwice w wyjściowej jedenastce wyszedł już Tratnik i trudno nie oprzeć się wrażeniu, że Słoweniec obecnie prezentuje wyższą formę. Początek Popy w Motorze z całą pewnością nie należy do udanych i może być mu ciężko powrócić do pierwszego składu, ale z drugiej strony jest jeszcze za wcześnie, aby stawiać na nim krzyżyk.

Bartosz Bereszyński
Transfer 59-krotnego reprezentanta Polski bez wątpienia był jednym z najgłośniejszych ruchów na ekstraklasowym rynku transferowym. Zgodnie z przewidywaniami stał się zawodnikiem wyjściowego składu, ale Mariusz Misiura ustawiał go nie na boku, a na środku obrony, a więc na pozycji, na której nie miał zbyt wielkiego doświadczenia. Ten brak ogrania w środkowej strefie defensywy zdecydowanie był pierwszych meczach „Beresia” w żółto-biało-niebieskich barwach. Zdarzało mu się popełniać proste błędy i kibice często krytykowali jego postawę. Mimo to trener Misiura konsekwentnie na niego stawia. Wystarczy wspomnieć, że od początku trwającego sezonu od pierwszej minuty zagrał w każdym spotkaniu. Można się spodziewać tego, że po przerwie reprezentacyjnej jego pozycja nie osłabnie i wciąż będzie grał praktycznie od deski do deski.

Tin Plavotić
Rosły, bo mierzący aż 197 cm wzrostu Chorwat podobnie jak Bereszyński miał za zadanie wzmocnić środek obrony. Przychodził z naprawdę dużym doświadczeniem z austriackiej Bundesligi i miał na swoim koncie występy w europejskich pucharach z Austrią Wiedeń. W pierwszych dwóch spotkaniach wchodził z ławki, a w podstawowym składzie zadebiutował w meczu z Pogonią Szczecin. Zaraz po nim powrócił na ławkę rezerwowych z powodu lekkiego urazu, ale Mariusz Misiura ponownie na niego postawił w pojedynkach z warszawską Legią.
W meczu pucharowym zaprezentował się z bardzo solidnie i przyczynił się do wygranej 3:0, jednak ligowe spotkanie, które odbyło się cztery dni później nie było już tak dobre w jego wykonaniu. Popełnił między innymi błąd skutkujący golem dla przeciwnika. Przy próbie wyprowadzenia piłki spod własnej szesnastki podał wprost pod nogi rywala, który wrzucił w pole karne i po tej wrzutce sędzia wskazał na wapno. Plavotić znów stracił miejsce w składzie i po raz kolejny musi czekać na swoją szansę. Być może nadejdzie ona tuż po przerwie na kadrę.

Kamil Lukoszek
24-latek został wypożyczony z Górnika Zabrze. Jest to piłkarz uniwersalny mogący grać na każdej pozycji w pomocy, choć wcześniej występował głównie na skrzydle. Mimo to Mariusz Misiura widzi go jako prawego obrońcę i trzeba przyznać, że jak do tej pory radzi sobie w tej roli naprawdę dobrze. Już jego pierwsze wejścia z ławki wyglądały obiecująco, a z czasem wygryzł ze składu Thomasa Santosa. Asystą w meczu ligowym z Legią oraz piękną bramką w spotkaniu z Rakowem Częstochowa udowodnił, że miejsce w wyjściowej jedenastce po prostu mu się należy.
Zdarzają mu się gorsze momenty, ale na chwilę obecną niewątpliwie jest to jeden z najbardziej udanych ruchów Motoru w letnim oknie transferowym. Mało kto oczekiwał, że stanie się jednym z ważniejszych elementów RKSu, a jednak w ciągu kilku meczów zdołał sobie wyrobić solidną pozycję w nowym klubie.

Yacine Bourhane
Reprezentant Komorów przyszedł do Motoru z zadaniem zastąpienia Sergiego Samepera i Jakuba Łabojki na pozycji defensywnego pomocnika. Pojawiały się głosy, że nie jest to zawodnik gotowy do gry w pierwszej jedenastce. Krążyły nawet pogłoski, że nie przedłużono z nim kontraktu w Arisie Limassol przez braki w ofensywnych aspektach gry. Choć to nie brzmiało zachęcająco, piłkarz z 37 meczami w reprezentacji swojego kraju gra dużo i jak do tej pory nie miał poważniejszych wpadek. Co prawda jego gra też specjalnie nie zachwyca, ale nie można go nazwać nietrafionym transferem. Możliwe, że w 27-latku drzemią jeszcze pokłady niewykorzystanych możliwości i stać go na więcej.

Mateusz Łęgowski
Śmiało można stwierdzić, że jest to jeden z tych transferów, po których kibice spodziewali się wiele. Przychodził z dużym bagażem doświadczeń z Włoch, Szwajcarii i Turcji, a przed zagranicznymi wojażami jako gracz Pogonii Szczecin zadebiutował w pierwszej reprezentacji Polski. Pozyskano go na pozycję numer 8, więc miał wejść w buty nie byle kogo, bo Bartosza Wolskiego, który odszedł do GKSu Katowice. Niestety gra Łęgowskiego od samego początku pozostawia wiele do życzenia. Jego postawa na boisku często może irytować fanów. Zwykle sprawia wrażenie ociężałego i brakuje mu kreatywności. Zdecydowanie nie jest motorem napędowym drużyny takim jak Wolski.
Jedyny pozytyw warty odnotowania przy jego nazwisku to asysta przy trafieniu Mbaye Jacquesa Ndiaye w meczu Pucharu Polski z Legią. Miał być pewniakiem do gry, a tymczasem balansuje między pierwszą jedenastką a ławką. Niewykluczone, że po przerwie reprezentacyjnej wreszcie uda się uwolnić jego potencjał, ale żeby się tak stało, musi ciężko pracować na treningach oraz pokonać długą i krętą drogę do odnalezienia formy.

Rony Lopes
To właśnie jego transfer odbił się najszerszym echem, jeśli chodzi o nowe nabytki Motoru. Nic w tym dziwnego, gdyż ma on na swoim koncie mecze w reprezentacji Portugalii oraz takich w klubach jak Manchester City, AS Monaco czy Sevilla FC. Do klubu dołączył we wrześniu i nie zdążył jeszcze pokazać zbyt wiele. Wystąpił tylko w meczach z Rakowem i Górnikiem Zabrze. Na boisku łącznie spędził zaledwie 29 minut i ciężko powiedzieć o nim coś więcej. Wiele powinna zdradzić jego forma po zakończeniu trzytygodniowej przerwy w rozgrywkach.

Alioune Oumar Tall
Senegalczyk to transfer last minute. 19-latek został ściągnięty z gruzińskiego Dila Gori tuż przed zamknięciem się okienka transferowego. Środkowy pomocnik potrzebuje jeszcze czasu, aby wprowadzić się do zespołu i do tej pory ani razu nie zameldował się na boisku, więc na tę chwilę nie da się go ocenić. Mariusz Misiura na konferencji prasowej przed meczem z Górnikiem Zabrze wspomniał, że Tall powinien zacząć grać po przepracowaniu przerwy reprezentacyjnej.

Makan Aiko
Przed przyjściem do Motoru grał w portugalskiej Tondeli, gdzie prowadził go Goncalo Feio. Ściągnięto go z myślą o rywalizacji z Fabio Ronaldo na lewym skrzydle. Początkowo tylko wchodził z ławki, lecz potem zdarzało się, że pojawiał się w pierwszej jedenastce. Jak dotychczas miał zarówno lepsze, jak i gorsze momenty. Przede wszystkim warto zapamiętać jego gola przeciwko Pogonii Szczecin. Popisał się wtedy efektownym technicznym strzałem z około 20 metrów i umieścił piłkę w okienku bramki przeciwników.
Jednakże nie zawsze było tak kolorowo. Czasem potrafił być całkowicie niewidoczny lub nieskuteczny. W ligowym meczu z Legią zmarnował wyborną sytuację na 3:1. Gdyby nie trafił prosto w Otto Hindricha w sytuacji sam na sam, przebieg tego spotkania mógłby być zupełnie inny. Mimo wszystko w odróżnieniu od niektórych zawodników w tym zestawieniu zdołał dać drużynie coś dobrego i należy trzymać za niego kciuki, aby prezentował wyższą formę.

Dominik Gregorski
Młody napastnik sprowadzony z rezerw Zagłębia Lubin nie grał za wiele. Miał być tylko dublerem Karola Czubaka i póki co głównie przesiaduje na ławce rezerwowych. Podniósł się z niej tylko 2 razy, ale za to zaliczył asystę przy trafieniu Aiko w starciu z Pogonią. Niewiele wskazuje na to, by jego sytuacja miała się wkrótce zmienić.

Mateusz Posmyk
Jego sytuacja wygląda podobnie jak u Gregorskiego. Był to transfer głównie z myślą o przyszłości i uzupełnieniu kadry. Posmyk zadebiutował w meczu z Rakowem i miał nawet sytuację do strzelenia gola, jednak jego strzał głową był niecelny. Przed nim rywalizacja o miejsce numer 2 w hierarchii napastników.

***
Za Żółto-Biało-Niebieskimi już pierwsza część sezonu. Sytuacja w tabeli nie wygląda za ciekawie, co świadczy o tym, że drużyna nie jest w wysokiej formie. Motor Lublin po gruntownej przebudowie składu gra znacznie poniżej oczekiwań i w związku z tym wobec nowych piłkarzy powinno wymagać się czegoś zdecydowanie więcej niż to, co prezentowali do tej pory. Niektórzy z całą pewnością potrzebują jeszcze trochę czasu, aby wejść na wyższe obroty. Miejmy nadzieję, że tak się stanie po przerwie reprezentacyjnej i RKS między innymi dzięki dobrej grze zawodników pozyskanych latem zacznie piąć się w górę tabeli.

