Mariusz Misiura po meczu z Górnikiem Zabrze [transkrypcja]

Po zremisowanym 0:0 meczu z Górnikiem Zabrze trener Motoru Lublin Mariusz Misiura odpowiedział na pytania dziennikarzy na konferencji prasowej. Poniżej znajduje się transkrypcja jego wypowiedzi.

Mariusz Misiura po meczu z Górnikiem Zabrze

Mariusz Misiura: Wydaje mi się, że mecz był bardzo zamknięty. Ostatnie dwa tygodnie spędziłem na oglądaniu na żywo Górnika w meczu w Częstochowie i w meczu w Kielcach. I powiem Wam szczerze: ja doceniam dzisiaj ten punkt z tą drużyną, bo patrząc, jak swobodnie ostatnio wygrali z Rakowem, jak swobodnie wygrali na wyjeździe z Koroną Kielce, jak u siebie pokonali mistrza Polski, Lecha Poznań, to mam zamiar szanować ten punkt i tym bardziej grę na zero z tyłu.

Patrząc, jakimi ofensywnymi zawodnikami dysponuje Górnik Zabrze, a także na ich skuteczność przy stałych fragmentach gry, czyli to, co u nas w jakiś sposób ostatnio nie do końca funkcjonowało, bardzo mnie cieszy, że był postęp w tym elemencie. Dopisujemy punkt i pracujemy dalej.

Szymon Rutkowski [Zygmuntowskie.pl]: Na początku zapytam o defensywę, bo po raz drugi w tym sezonie w lidze Motor zagrał mecz na zero z tyłu. Czy trener jest zadowolony z tego, jak zaprezentowała się dziś formacja obronna? Może trener widzi jeszcze jakieś pole do poprawy?

Mariusz Misiura: No tak, bo mamy ustaloną wysokość, na której mamy się znajdować, i dwa razy 5–6 metrów byliśmy za wysoko. Konsekwencją tego była od razu sytuacja jedna i druga dla Górnika. A z drugiej strony to jest znowu kolejne fajne doświadczenie i przekaz, że 5–6 metrów wyżej lub niżej ma ogromne znaczenie. Więc dużo dzisiaj widziałem dobrego w zachowaniach w grze obronnej i na pewno można było widzieć progres.

Szymon Rutkowski: To teraz dla odmiany ofensywa. Dlaczego według trenera Motorowi nie udało się dzisiaj strzelić nawet jednego gola?

Mariusz Misiura: No bo Górnik jest bardzo dobrą drużyną. Nie tylko Motorowi to się ostatnio nie udaje, patrząc na ostatnie cztery zwycięstwa z rzędu. To chyba nie jest takie najprostsze zadanie, więc ja mam zamiar zachować pokorę i szanować ten punkt.

Szymon Rutkowski: Ivo Rodrigues został zmieniony już w 34. minucie. Jak trener myśli, czy miało to związek z wcześniejszym urazem Portugalczyka?

Mariusz Misiura: Ivo jest bardzo ważnym człowiekiem i członkiem tej drużyny. Rodrigues od trzech tygodni gra na zastrzykach przeciwbólowych, na blokadach. Ryzykuje w swoim wieku zdrowie dla dobra drużyny, dla dobra klubu i dzisiaj po prostu już w trzecim tygodniu jego ciało powiedziało, że więcej się nie da.Więc ja ze swojej strony, jako trener, bardzo dziękuję Ivo za to poświęcenie, bo w trudnych momentach często widzimy, jak on się zachowuje. Ivo pokazał, że nie zostawił nas w trudnym momencie, tylko dał siebie tyle, ile mógł. Ja mu jestem wdzięczny za te 30 minut i wierzę, że w kolejnych meczach już będzie zdrowy i poprowadzi nas do zwycięstw.

Szymon Rutkowski: Na zakończenie spytam o to, jak trener ocenia pierwszy kwartał swojej pracy w Motorze. Czy ma trener jakieś wnioski dotyczące pierwszych miesięcy w Lublinie?

Mariusz Misiura: Wolałbym ocenić swoją pracę po rundzie, jak wszystkie zespoły zagrają ze sobą, bo ja jeszcze raz wrócę do terminarza i wierzę, że niektóre zespoły, które są dzisiaj wysoko, będą nisko, a wierzę, że zespoły, które są dzisiaj nisko, będą wysoko, więc chciałbym, żebyśmy się umówili, że takie samo pytanie dostanę po rundzie i wtedy z chęcią odpowiem.

Michał Perzanowski [PDK Live]: Ja odnośnie skrzydeł spytam. Jacques dzisiaj troszkę słabszy występ, no i też te zmiany troszkę tam nie przyniosły efektu. Jak by trener to skomentował? Czy właśnie to głównie w środku pola ta gra tutaj miała dużo znaczenia?

Mariusz Misiura: Znaczy, jakbyśmy sobie prześledzili skład Górnika Zabrze i dzisiaj ich ustawienie, to zagrali na czterech obrońców plus dwóch zawodników linii pomocy jako „szóstka” i „szóstka” i „ósemka”, czyli tak troszeczkę bardziej defensywnie. Konsekwencją tego było, że oni mniej kreowali, ale lepiej zabezpieczali tył. Musimy zrozumieć że inne zespoły też są dobre w tej lidze, też się analizują, też się przygotowują i wszyscy wiedzą, że naszym najlepszym zawodnikiem, najskuteczniejszym jest Karol. Wszyscy wiedzą, że mamy fantastycznych skrzydłowych. Wszyscy wiedzą, że mamy bardzo kreatywnego, czy Kikiego, czy Ivo, że mamy bardzo agresywnych, mocnych obrońców i proszę mi wierzyć, że bardzo dobrze się przygotowują.

My dzisiaj mieliśmy okazję oglądać trening Górnika o godzinie 11:00, jak się przygotowali w stałych fragmentach gry, to proszę mi wierzyć, że szacunek dla sztabu Górnika, jak wszystko to było odwzorowane tak, jak do tej pory to u nas wyglądało. Więc ja już mówię od dłuższego czasu: dużo mądrych ludzi pracuje dzisiaj w polskiej piłce. Poziom jest bardzo wysoki i musimy w jakiś sposób znaleźć następnym razem rozwiązanie, żeby taki mecz też wygrać, bo chcieliśmy, ale tak jak mówię, ja będę twardo stał przy takim stanowisku, że patrząc, jaki rozpędzony teraz był Górnik, jak z łatwością wygrywał te mecze z bardzo dobrymi zespołami, to ja te 0:0 dzisiaj będę szanował.

Michał Perzanowski: I jeszcze takie pytanie miałbym odnośnie Karola Czubaka. Czy brak powołania troszkę trenera zaskoczył, czy to nie trenerowi jest jednak oceniać takie decyzje?

Mariusz Misiura: Znaczy tak, najważniejsze, że to chcę powiedzieć, że szanuję bardzo mocno trenera Urbana. Uważam go za świetnego trenera i bym powiedział, że wiele razy mnie inspirował w wielu sytuacjach, ale to nie znaczy, że muszę się ze wszystkim zgadzać, prawda? Więc na pewno się nie zgadzam z tym brakiem powołania dla Karola, choć każdy trener ma prawo do swoich, wyborów.

Patrząc z takiej swojej perspektywy powiem tak, że w poprzednim roku pracując w Wiśle Płock, mając pod opieką czwarty rok Wiktora Nowaka, kiedy strzelał bramki z Legią i z Rakowem, mówiłem, że ten zawodnik jest gotowy już do pierwszej reprezentacji i nie był powoływany. Teraz kiedy strzela bramki dla Slavii został powołany. Ja patrzę, ja oglądam wszystkie mecze Slavii Praga i uważam, że poziom czeskiej ligi nie jest lepszy, bo oglądając mecze Ekstraklasy uważam, że znajdę spotkanie na wyższym poziomie.

Więc myślę, że Karol musi być cierpliwy. Bardzo mocno pracujemy nad tym, żeby stawał się lepszym piłkarzem, żeby dawać mu nowe narzędzia i wierzę, że sprawimy, że Karol tych bramek będzie strzelał jeszcze więcej, bo już strzelił sześć. Uważam to za bardzo dobry start i on z tych narzędzi skorzysta w przyszłości grając za granicą, a także w reprezentacji Polski.

Tomasz Pluta: Może ja zapytam o przód, bo trener wspomniał troszeczkę o tyle. Czego dzisiaj Wam zabrakło, żeby kreować te sytuacje? W poprzednich meczach było kilka, dzisiaj właściwie chyba taka jedna dogodna, kiedy Jacques podawał zamiast uderzać.

Mariusz Misiura: Wydaje mi się, że dwa zespoły zagrały tak, jakby atakowały mniejszą ilością zawodników. Powiem tak: patrząc na ten zespół, na przykład dlaczego wygrali z Rakowem i dlaczego wygrali z Koroną Kielce, to wydaje mi się, że te dwa zespoły atakowały momentami siedmioma, ośmioma zawodnikami, zostawiając z tyłu małą liczbę zawodników i dużo przestrzeni. Patrząc na jakość Frederico, czy Chłania, to po ich indywidualnych akcjach tworzyli sytuacje. Ja w jakiś sposób dzisiaj nie chciałem, żeby nasza drużyna na pewno straciła bramkę. Chciałem, żebyśmy zagrali wreszcie z tyłu. Chciałem, żebyśmy wybronili stałe fragmenty gry i wierzyłem, że z tych szybkich ataków więcej wyciągniemy. Nie udało się. Mieliśmy z dwa, trzy groźne ataki.

Wierzę też, że każdy z zawodników chciał dzisiaj indywidualnie wpłynąć na losy meczu, bo dzisiaj, przy tym zamkniętym spotkaniu, dla nas kluczowe było, żeby ktoś zrobił indywidualną akcję i wziął na siebie tę odpowiedzialność. Ja od początku w drugiej połowie widziałem takie zachowania, czy u Kikiego, czy u Lukoszka, czy momentami u Jacquesa, więc w pierwszych 10 minutach uważam, że Górnik miał dwie świetne sytuacje po naszych małych błędach organizacyjnych.

Całe szczęście, bez konsekwencji, ale z drugiej strony to byłoby nie w porządku, że grasz konsekwentnie, uważam, że na bardzo wysokim poziomie dzisiaj w obronie wysokiej, niskiej, i że jeden błąd, który by ci się przytrafił, byłby zamieniony na bramkę, więc na pewno chcieliśmy ten mecz wygrać. Nie jesteśmy zadowoleni z tego punktu, ale z drugiej strony mam zamiar ten punkt szanować.

Tomasz Pluta: Czyli taki był raczej wasz plan, żeby ten mecz troszeczkę zamknąć? Też rozmawialiśmy o tym przed meczem. Czy bardziej by trener poszedł w tę stronę, że to jednak Górnik kontrolował ten mecz?

Mariusz Misiura: Znaczy, dla mnie kontrolowanie meczu to jest stwarzanie co chwilę stuprocentowych sytuacji, strzelenie jednej, drugiej, trzeciej bramki, wygranie meczu. Wtedy mogłem wrócić do domu i powiedzieć, że sobie kontrolowałem mecz, bo kontrolowanie meczu bez stwarzania sytuacji, no to ciężko nazwać jakąś kontrolą, więc ja do piłki tak nie podchodzę. Wydaje mi się, że można kontrolować mecz z piłką i bez piłki.

Ubolewam, że my dzisiaj po odbiorze piłki nie potrafiliśmy zrobić więcej szybkich ataków, ale tak jak mówię, patrząc, ile ta drużyna traciła w poprzednim sezonie bramek, ile w tym sezonie już straciła bramek i nad czym teraz pracujemy — właśnie nad obroną, nad niedopuszczaniem przeciwnika do stuprocentowych sytuacji, nad poprawą stałych fragmentów gry — to ja dzisiaj widziałem duże efekty w tym.Teraz mamy trzy tygodnie pracy i musimy popracować nad następnymi elementami, żeby nasza gra jeszcze była skuteczniejsza w ataku.

Tomasz Pluta: Trenerze, nie sposób nie zapytać o ten transparent kibiców. Też troszeczkę dzisiaj inny repertuar po meczu. Co trener na to? Jakieś reakcje, przemyślenia na ten temat?

Mariusz Misiura: Widziałem. Uważam, że kibice mają prawo wypowiadać się, mają prawo powiedzieć o swoich emocjach. Proszę mi wierzyć, że ja sam też od siebie dużo więcej wymagam. Wierzę, że każdy trener, każdy zawodnik w tej szatni też więcej od siebie wymaga. Mogę zapewnić o jednym: nie ma osoby w drużynie, która akceptuje to miejsce, w którym dzisiaj jesteśmy. I myślę, że najlepszą odpowiedzią będzie nasza gra na boisku, że nie ma co tutaj więcej w tym temacie mówić.Tam końcówka była, że jest mało luksusowo. Ja się zgadzam, że na ten luksus musimy sobie ciężko zapracować i mamy zamiar to zrobić.

Józef Kufel [Radio Lublin]: Trenerze, czego Motorowi trzeba, żeby zacząć wygrywać? Nad czym będziecie pracować? Ja rozumiem terminarz, o czym wiele razy rozmawialiśmy. Pamiętam mecz z Jagiellonią, gdzie byliśmy naprawdę dobrzy. Pamiętam mecz z Legią, który można było zamknąć, ale finalnie mamy jedno zwycięstwo na koncie w dziewięciu meczach.

Mariusz Misiura: Zgadzam się. Jest to nie do zaakceptowania. To są słowa, które dzisiaj wybrzmiały w szatni, że obojętnie z kim graliśmy, jak ten terminarz nie wyglądał, jak te mecze nie wyglądały, to nie mamy prawa wygrać tylko jednego spotkania. Więc my tego jesteśmy świadomi, jesteśmy niezadowoleni z tego powodu i mamy zamiar to zmienić.

Nad czym będziemy pracowali? Na pewno będziemy pracowali w tym tygodniu, znaczy w tych trzech tygodniach, nad zmianą struktury w pressingu, tak żeby spróbować zmieścić w pierwszej jedenastce Karola Ivo i Ronyego. Żeby to się dokonało, to musimy troszeczkę pozmieniać w strukturze, wierząc, że mając na boisku jeszcze jednego tak kreatywnego zawodnika jak Rony, będziemy jeszcze lepiej potrafili kreować sytuację, więc na pewno w tej przerwie będziemy pracowali nad strukturą w ataku zmienioną i nad strukturą wysokiej obrony. Całą resztę będziemy pielęgnować, bo wydaje mi się, że z tygodnia na tydzień są efekty, że jest lepiej.

Józef Kufel: To jeszcze o tej przerwie. Jest kilka dni wolnego, tak jak to trener rozplanował i czy konsekwentnie rezygnujecie ze sparingów?

Mariusz Misiura: Znaczy będzie gra zamknięta z zespołem z niższej ligi, żebyśmy właśnie mogli sobie potrenować pewnego rodzaju założenia. Zawodnicy przez trzy tygodnie dostaną razem sześć dni wolnego. Pozostałe dni będziemy w jakiś sposób trenowali i też dwóch zawodników czy trzech wyjeżdża na zgrupowanie, więc bardzo intensywny to będzie dla nas czas. Będzie czas na odpoczynek i będzie czas na ciężką pracę.

Józef Kufel: Te trzy tygodnie dla Ivo to wystarczy, żeby wrócić i i być gotowym?

Mariusz Misiura: Dobre pytanie. Teraz mieliśmy taką rozmowę w poprzednim tygodniu, że Ivo już sam mówił, że nie wie, czy z tą blokadą da radę zagrać, ale sam podjął decyzję taką, że chce spróbować, że nie chce zostawić w takim momencie drużyny, więc trzy tygodnie to jest bardzo dużo. Wierzę w nasz personel medyczny. Ivo jest twardy, jeżeli trzeba będzie, to kilka dni po prostu dostanie więcej odpoczynku czy będzie pracował z fizjoterapeutami. Jest dla nas kluczową postacią i wierzę, że będzie dostępny i w dobrej formie na Radomiak.

Polecamy także