„Mam tak samo jak Ty — Motor Lublin w CV”? Luquinhas blisko Motoru Lublin.

Niespodziewane wieści nadchodzą z Radomia. Jak podaje Przegląd Sportowy, znowu blisko transferu do Motoru Lublin jest była gwiazda Legii Warszawa a obecnie gracz Radomiaka, doskonale wszystkim znany, Luquinhas. Ahhh shit, here we go again…
Jak mawiał klasyk.. Brazylijczyk to postać znana.
Luquinhas to zawodnik doskonale kojarzony przez kibiców Legii Warszawa, z którą jego piłkarskie losy splotły się dwukrotnie. Brazylijczyk dwukrotnie zakładał koszulkę stołecznego klubu, pozostawiając po sobie wyraźny ślad przy Łazienkowskiej. Jego ostatni rozdział w Warszawie, realizowany na zasadzie wypożyczenia z Fortalezy, został zamknięty w 2025 roku. Łącznie Luquinhas wystąpił w barwach Legii w 156 spotkaniach, stając się jedną z bardziej rozpoznawalnych zagranicznych postaci zespołu w ostatnich latach. Pobyt przy Łazienkowskiej przyniósł mu również konkretne sukcesy. Wraz z warszawskim klubem sięgnął po dwa mistrzostwa Polski oraz triumfował w rozgrywkach Pucharu Polski, zapisując się tym samym w historii Legii jako jeden z kluczowych piłkarzy ostatnich lat.
Radomski epizod z lubelskim trenerem i nieudanym „American Dream”
Na początku 2026 roku Luquinhas, za namową Gonçalo Feio, doskonale znanego kibicom z Lublina, zdecydował się na przenosiny do Radomiaka Radom. Brazylijczyk, mający za sobą występy między innymi w Legii Warszawa oraz New York Red Bulls, szybko stał się jednym z ciekawszych nazwisk w radomskiej kadrze. W tegorocznym sezonie Ekstraklasy wystąpił w 16 spotkaniach, dokładając do swojego dorobku jedną bramkę.

Dla Motoru Lublin taki zawodnik mógłby być poważnym wzmocnieniem. Luquinhas ma za sobą bogate doświadczenie z polskich boisk, europejskich pucharów, ligi portugalskiej oraz amerykańskiej MLS. To piłkarz, który zna presję gry w dużym klubie, rywalizował na różnych poziomach intensywności i potrafi odnaleźć się zarówno na skrzydle jak i w razie potrzeby w środku pola. Nie bez znaczenia pozostaje również fakt, że wciąż znajduje się w dobrym wieku dla ofensywnego pomocnika. 28 września skończy 30 lat, a więc nadal może dać drużynie nie tylko jakość tu i teraz, ale też stabilność na kilka najbliższych lat.
Warto przypomnieć, że w sezonie 2020/2021 Luquinhas został wybrany pomocnikiem sezonu Ekstraklasy. Już wtedy uchodził za zawodnika potrafiącego zrobić różnicę w pojedynku jeden na jeden, przyspieszyć grę i nadać akcji nieoczywisty kierunek. Takiego profilu piłkarza Motorowi mogłoby zwyczajnie brakować, zwłaszcza w meczach w których potrzebne jest więcej kreatywności między liniami.
Istotne jest również to, że dotychczasowa kariera Brazylijczyka nie była szczególnie naznaczona poważnymi problemami zdrowotnymi. Poza urazem mięśnia łydki w czasie gry dla Legii oraz kłopotami z pachwiną podczas pobytu w New York Red Bulls, Luquinhas nie uchodził za zawodnika regularnie wypadającego z rytmu przez kontuzje. W realiach długiego, wymagającego sezonu Ekstraklasy może to mieć spore znaczenie. Dla Motoru, który musi liczyć się z intensywnością rozgrywek i ewentualnymi ubytkami w linii pomocy, sprowadzenie piłkarza o takim doświadczeniu, zdrowiu i boiskowej elastyczności mogłoby okazać się ruchem bardzo wartościowym i potrzebnym.
Kto da więcej i szybciej?
Zainteresowanie Brazylijczykiem od dłuższego czasu przejawia kilka klubów z Ekstraklasy. Już zimą, obok lubelskiego Motoru, który miał zabiegać o Luquinhasa jeszcze za kadencji trenera Mateusza Stolarskiego, ofertę transferową zawodnikowi składała również… Wisła Płock prowadzona przez Mariusza Misiurę. Do finalizacji transakcji ostatecznie jednak nie doszło, a pomocnik zadomowił się w barwach Radomiaka.
Teraz dyrektor sportowy Veljko Nikitović po raz pierwszy, a Mariusz Misiura po raz drugi, spróbują sprowadzić Brazylijczyka do swojego zespołu. Według informacji przekazywanych przez Łukasza Olkowicza, za utalentowanego pomocnika trzeba obecnie zapłacić około 500 tysięcy euro. Ewentualnych negocjacji nie ułatwia fakt, że Luquinhas jest związany kontraktem z Radomiakiem Radom aż do czerwca 2027 roku.
Największą niewiadomą pozostaje jednak kwestia finansowa. Ewentualne sprowadzenie Luquinhasa wiązałoby się z wydatkiem, który przy dotychczasowej polityce transferowej Motoru, należałby do jednych z najwyższych od momentu przejęcia klubu przez Zbigniewa Jakubasa. Pozostaje więc pytanie, czy władze lubelskiego klubu uznają, że inwestycja tej skali mieści się w obecnych założeniach budżetowych i jest uzasadniona z perspektywy wizji rozwoju klubu jaką ma właściciel Motoru.
