Motor Lublin wygrał Mecz Brejdaków!

Święto na trybunach, zażarta walka o ligowe punkty na boisku. Zespół Mariusza Misiury był tego dnia lepszy od drużyny Śląska, ale potwierdził to dopiero w końcówce meczu.

Motor Lublin i Śląsk Wrocław to nie tylko dwa zespoły grające o utrzymanie, ale również dwie zaprzyjaźnione społeczności kibiców! Ponad 30-letnia zgoda kibiców tych klubów była świętowana tego dnia na trybunach Motor Lublin Areny.

854826893 122149889031361036 6820969200295586140 n
Foto: Zygmuntowskie.pl

Motor grał, Śląsk strzelił

W Meczu Brejdaków przeważali na początku gospodarze, lecz to przyjezdni pierwsi trafili do siatki. W 11 minucie fatalny błąd popełnił w wyprowadzeniu akcji Gasper Tratnik. Słoweński golkiper podał wprost do Enissa Shabaniego na ok. 20 metrze. Śląsk Wrocław natychmiast rozegrał szybką, składną akcję. Luka Marjanac ładnie zgrał do Piotra Samca-Talara, ten przedarł się między obrońcami i podał na pustą bramkę do Przemysława Banaszaka. Jego strzał próbował jeszcze z linii bramkowej wybić Kamil Lukoszek, ale niewiele mu zabrakło.

Podopieczni Mariusza Misiury szybko rzucili się do odrabiania strat i jedynie świetna dyspozycja Karola Niemczyckiego w bramce ich od tego powstrzymała. Jacques Ndiaye fenomenalnie wdarł się w pole karne dryblingiem, z fałsza wrzucił futbolówkę na głowę Karola Czubaka, ale jego strzał cudownie odbił bramkarz Śląska, podobnie jak jego dobitkę chwilę później! W pierwszej połowie Motor Lublin oddał aż 17 strzałów, ale żaden nie zatrzepotał w siatce. Bicie głową w mur Karola Niemczyckiego nie przyniosło skutku.

Rewelacyjna druga połowa Motoru

Momentalnie po wyjściu z szatni Duma Koziego Grodu chciała nadrobić straty. W 47 minucie Makan Aiko chciał przyjąć piłkę posłaną w pole karne, ale Marc Llinares kopnął w łydkę Francuza. Sebastian Krasny po konsultacji z sędźmi VAR wskazał na „wapno”. Karol Niemczycki jednak wyczuł strzał Czubaka i obronił nogami. W końcu jednak Motor Lublin dopiął swego! W 60 minucie kapitalnym długim zagraniem popisał się Yacine Bourhane. Adresatem w polu karnym był Makan Aiko, który podbił piłkę nad Niemczyckim i ta wylądowała w siatce.

Remisem kibice Motoru nacieszyli się jednak zaledwie pięć minut. Piotr Samiec Talar świetnie znalazł Malaliego Dembele górnym podaniem. Francuski zmiennik uciekł obrońcom Motoru, dostał piłkę na sam na sam z Tratnikiem i pewnie po ziemi umieścił ją w bramce. Motorowi znowu jednak udało się dogonić przeciwników. W 77 minucie co prawda Czubak znowu strzelił prosto w Niemczyckiego, ale ten obił w stronę Kikiego Simona stojącego przy dalszym słupku. Senegalczyk, podobnie jak w meczu z Radomiakiem, strzelił z tej pozycji do bramki.

Jeden gol nie zadowalał Simona tego dnia, gdyż parę minut później pokusił się jeszcze o świetny strzał z dystansu. Strzał lecący tuż przy słupku obronił jednak Niemczycki. Motor Lublin dopiął jednak swego w doliczonym czasie gry. Yacine Bourhane już nie popełnił błędu Czubaka, swój rzut karny wykonując wysoko, blisko prawego okienka. Dzięki trafieniu Bourhana, Motor wygrał 3:2!

Atak naprawił błędy obrony

Względem meczu z Radomiakiem, nastąpiła jedna zmiana w wyjściowym składzie Motoru. Duet stoperów z Tinem Plavoticiem stworzył Marek Bartos, a nie Bartosz Bereszyński. Trener Mariusz Misiura na konferencji przedmeczowej chwalił obu tych graczy, ale po meczu ze Śląskiem zapewne powstrzyma się od gorących opinii. Mimo, że nie mieli wiele obowiązków w tym meczu, to dopuścili do straty dwóch bramek. Obaj łącznie wygrali zaledwie 7 z 15 pojedynków z napastnikami rywali. Nie wsparł ich również rzecz jasna Gasper Tratnik, który obronił tylko jeden strzał Śląska.

Całą resztę drużyny Motoru możemy jednak jak najbardziej docenić za to spotkanie. Po raz drugi z rzędu nasi zawodnicy zdobyli trzy gole, dzięki czemu zaniedbania defensywne „uszły na sucho”. Najbardziej wyróżniał się w tym meczu Jacques Ndiaye, którego na boisku wszędzie było pełno. Senegalczyk zaliczył aż 12 rajdów z piłką, 3 skuteczne dryblingi, 5 kluczowych podań. Był też czterokrotnie faulowany, a po jednym z przewinień odgwizdano jedenastkę, którą wykorzystał Bourhane. Nieco rzadziej z piłką poruszał się Makan Aiko, ale również wniósł dzisiaj dużo do gry Motoru, na czele ze zdobytą bramką.

Nie byłoby jednak tak dobrych występów naszych skrzydłowych, bez wsparcia, jakie otrzymali od bocznych obrońców. Kamil Lukoszek i Filip Luberecki umieli znajdować na dobrych pozycjach swoich wyżej ustawionych kolegów, obaj mieli po sześć takich dokładnych podań. Często byli zabezpieczeniem dla nieudanych akcji, pomagali od razu zacząć następną. Z tego właśnie naporu w końcu padły gole w drugiej połowie.

Polecamy także