Mariusz Misiura: „Spodziewam się bardzo szarpanego meczu. Będzie mało momentów czystopiłkarskich”

Motor Lublin wygrał już dwa mecze z rzędu, a teraz pora na Zagłębie. Trener Misiura przyznał na konferencji, że spodziewa się szarpanego meczu.

Józef Kufel [Radio Lublin]: Wiem, że wybierał się pan do Lublina na mecz [przyp. red. chodzi o mecz Zagłębia z Jagiellonią]. Chciałem spytać właśnie o wnioski na świeżo po tym spotkaniu z Jagiellonią Białystok – jakie Zagłębie pan zobaczył i jakie Zagłębie będzie tutaj w Lublinie gościć? Czy właśnie z podobnym planem na mecz przyjedzie, jak to zobaczyliśmy w ostatnim spotkaniu domowym Miedziowych?

Mariusz Misiura: Tak, człowiek uczy się tych podróży z Lublina i powiem szczerze, że nie do końca byłem świadomy, że to aż tak daleko. Dopiero jak GPS wieczorem pokazał, że to 6 godzin w jedną stronę, to jednak niezłe wyzwanie. Cieszę się, że pojechałem, bo miałem takie poczucie, że żeby pokonać Zagłębie, nie można myśleć wyłącznie o dobrej grze w piłkę, ale przede wszystkim musisz być nastawiony na taką walkę wręcz, na bardzo fizyczną grę i właśnie tę dynamikę meczu, dużo sytuacji bez piłki. Czy mnie to zainteresowało i zainspirowało? Tak. Dlatego tutaj oprócz takiego przygotowania czysto taktycznego, piłkarskiego, musimy być mentalnie przygotowani na to, żeby po prostu momentami się z nimi, brzydko mówiąc, napierdzielać. Zagłębie, tak patrząc po zdobyczach, stratach – tylko 13 goli strzelonych, ale też tylko 12 straconych. Czy tutaj właśnie w Lublinie to też może być taki mecz na 1:0, 0:1, 1:1?

Patrząc na charakterystykę gry Zagłębia Lubin, praktycznie każda piłka poza boiskiem wznowiona przez Zagłębie to jest daleki rzut z autu. Teraz nawet wprowadzili to w ostatnich spotkaniach: piłka wychodzi do środka boiska i mają aut, szukając jak najszybszego przetransportowania piłki w pole karne przeciwnika i licząc na to mocno. Przez to ten efektywny czas gry jest mniejszy, czyli wydaje mi się, że w tym meczu będzie bardzo niewiele momentów czysto piłkarskich, w których będzie dużo płynnej gry. My ze swojej strony będziemy robić wszystko, żeby budować i grać piłką, ale zdajemy sobie sprawę, że to będzie co chwilę przerywane i za każdym razem, kiedy piłka opuści boisko i będzie w posiadaniu Zagłębia, to będzie próba bezpośredniego wrzucenia piłki w nasze pole karne. Będziemy musieli się z tego wybronić, więc spodziewam się takiego bardzo szarpanego meczu i musimy być przygotowani na to, żeby mimo tego, że tej płynności będzie mniej, zachować koncentrację i radzić sobie z tymi warunkami, które zaproponuje przeciwnik, bo nie będzie można tego uniknąć.

Józef Kufel [Radio Lublin]: A jeśli chodzi o nas, co z tych ostatnich dwóch wygranych meczów chciałby pan przenieść na mecz z Zagłębiem, a co najbardziej jest do poprawy, do dociągnięcia?

Mariusz Misiura: Na pewno liczbę stworzonych sytuacji. Bo patrząc, jak dużo oddajemy strzałów, oddajemy bramkę, patrząc jak często wchodzimy w pole karne przeciwnika – no to po tej przerwie na kadrę te dwa mecze pokazują, jakie to są imponujące liczby, jakie generujemy expected goals, czy nawet ilość bramek strzelonych. To pokazuje, że ten kierunek, w którym idziemy, jest dobry. Wydaje mi się, że wcześniej mogliśmy to zobaczyć przed meczem przegranym na wyjeździe z Rakowem Częstochowa – drugą połowę, około 4 czy 5 stuprocentowych sytuacji niestety niewykorzystanych. Więc proszę wiedzieć, że tak od pierwszego dnia, jak pracujemy nad zachowaniami modelowymi, to mamy takie poczucie, że zawodnicy nas poznali, my poznaliśmy zawodników i mam takie poczucie, że jesteśmy płynniejsi, lepiej to wszystko rozumiemy i konsekwencją tego właśnie tworzymy tę większą liczbę sytuacji. Więc zachowałbym to na pewno. Myślę, że też ilość sytuacji, do jakich dopuszczamy przeciwnika, to jest coraz mniejsza. Na pewno kluczem jest, że mimo tego, że dopuszczamy tę małą liczbę strzałów i sytuacji, to musimy być jeszcze bardziej skuteczni, żeby tej bramki nie tracić. Bo przed chwilą oglądamy sobie inne spotkania i widzimy przeciwników, którzy mają, nie wiem, oddają 12 strzałów czy tam 10, mają 3-4 stuprocentowe sytuacje, nie strzelają i za chwilę mają zero z tyłu. My w tych ostatnich dwóch meczach byliśmy naprawdę solidni w defensywie, nie dopuszczamy do zbyt wielu sytuacji i na koncie są cztery bramki. To jest taki szum, jaki towarzyszy nam, taka, bym powiedział, złość. Dużo na ten temat rozmawiamy o asekuracji – przerywamy dużo fragmentów gry na treningu, gdzie uczulamy właśnie na te momenty, kiedy jest taka sytuacja, że nie dośrodkujemy piłki w pole karne, nie zawsze tę piłkę w tym polu karnym wygramy i właśnie wtedy trzeba być skoncentrowany, żeby tę piłkę zebrać, trzeba być dobrze ustawionym, żeby nie dopuścić, żeby przeciwnik wyszedł z kontratakiem. Bo mając takiego zawodnika jak Reguła, na pewno to będzie jedna z broni Zagłębia na nas w tym meczu.

Józef Kufel [Radio Lublin]: Wywołał pan Marcela Regułę, a ja też właśnie chciałem troszkę pod tym kątem popytać o młodzież. Bo Zagłębie słynie od lat ze swojej solidnej akademii, która kształci zawodników i systematycznie wprowadza tych graczy na boiska Ekstraklasy – w ostatnim meczu bodajże dwóch czy trzech w wyjściowej jedenastce to wychowankowie. Chciałem właśnie odwrócić i zapytać o naszą młodzież. Jak daleko są nasi wychowankowie od tego, żeby grać w pierwszej jedenastce Motoru Lublin i czego Akademii Motoru też trzeba, żeby pójść w ślady Akademii Zagłębia?

Mariusz Misiura: Czasu. Tak mi się wydaje, ponieważ miałem okazję teraz przy okazji tego meczu siedzieć na trybunach z panem dyrektorem Paluszkiem i też spotkać się z prezesem Jackiem Bednarzem, bo jeszcze wcześniej kiedyś grali razem w piłkę w Pogoni Szczecin, więc rozmawiałem o Akademii, byłem bardzo ciekaw, jak to wszystko wygląda. Tak, Zagłębie słynie z takiej, bym powiedział, akademii, już od około 20 lat Zagłębie Lubin było pierwsze w organizacji budynku, internatu dla zawodników, żeby ściągać ich z całej Polski, zbudowaniu kilku boisk treningowych, gdzie ci najmłodsi, najzdolniejsi zawodnicy mają świetne warunki do pracy. I właśnie wydaje mi się, że konsekwencją kolejnych lat było to, że właśnie dzisiaj tak duża liczba wychowanków gra w Zagłębiu Lubin. Dlatego trudno dziś porównywać ją z Akademią Motoru Lublin. Uważam, że wykonano bardzo mądry krok – wiem, że bardzo kontrowersyjny – ale przed tym sezonem zrezygnowanie na jakiś czas z drugiej drużyny, postawienie bardzo mocno na te roczniki U-13, U-14, U-15. Wierzę, że właśnie zawodnicy, którzy są ściągnięci do tej kategorii wiekowej – to najlepsi z tego regionu – jeżeli będą mieli możliwość trenowania w bardzo dobrych warunkach, bo też wiem, że dyrektor Norbert ściągnął bardzo dobre kadry trenerskie do tych roczników, jest tam bardzo dobry trening, jest tam bardzo dobra selekcja… i wierzę właśnie, że teraz ten czas, kiedy oni będą mieli możliwość razem pracy przez dwa czy cztery lata, ci zawodnicy osiągną wiek U-18 czy U-19 i ktoś z nich pewnie trafi do pierwszej drużyny. I myślę, że wtedy będzie taki moment, żeby przywrócić drugą drużynę, która będzie mogła grać na poziomie 4. Ligi. Bo dzisiaj, z czystej perspektywy, już szczerze mówiąc, jak obserwowaliśmy wcześniej tę drugą drużynę, to nie mieliśmy takiego poczucia, że któryś z zawodników w najbliższym czasie roku czy dwóch da nam taką perspektywę, że możemy go włączyć do pierwszej drużyny. I też właśnie patrząc, gdzie ci zawodnicy trafili, którzy rok tam grali w drugiej drużynie – pokazuje to, że potencjał tam nie był ekstraklasowy. Ja uważam, że ten ruch – jeszcze raz podkreślam: to ruch nieco kontrowersyjny, ale uważam, że bardzo mądry – to jest może krok do tyłu z jakiejś perspektywy, ale wierzę, że w konsekwencji dwóch, trzech lat będziemy dzięki temu o trzy, cztery kroki do przodu.

Józef Kufel [Radio Lublin]: A z tych zawodników właśnie naszych wychowanków, którzy gdzieś zostali włączeni do kadry, widzi pan kogoś, kto jest bliżej, żeby zadebiutować w pierwszej drużynie?

Mariusz Misiura: Wolę nie wymieniać tutaj nazwisk, bo za chwilę później od razu pojawiają się agenci, za chwilę jakieś takie sztuczne zainteresowanie tymi osobami, a później zawodnik zamiast skupić się na treningu, na takich, bym powiedział, najważniejszych rzeczach, to jest właśnie gdzieś tam dodatkowo bodźcowany. Ja miałem taką nauczkę już wcześniej w Zniczu Pruszków, że bardzo duża liczba zawodników była dołączana do pierwszej drużyny – wtedy do drugiej grupy, później do pierwszej, w tym właśnie Wiktor Nowak – i mieliśmy takie poczucie, że niektórzy agenci tylko sobie czekali właśnie na to, żeby na konferencji prasowej wybrzmiały trzy, cztery nazwiska i za chwilę oni mieli łatwe, że tak powiem, cele do tego, żeby namówić ich do podpisania umów z agencją. Więc trenuje z nami regularnie trzech, czterech zawodników, jesteśmy naprawdę zadowoleni z ich podejścia, ja jestem zadowolony z podejścia moich trenerów, czy z braci Włodarków, czy Bochiński, czy Krystian – ile czasu poświęcają przed treningiem, po treningu i w czasie treningu, żeby gdzieś pomóc im rozumieć piłkę jeszcze lepiej. No i jak przyjdzie taki moment, że któryś z nich będzie gotowy, żeby zadebiutować, to zadebiutuje – tak ostatnio, tak z Rakowem, Mati Posmyk. Więc cierpliwie poczekajmy.

Józef Kufel [Radio Lublin]: To jeszcze zapytam, czy coś zmieniło się w temacie dyrektora sportowego od naszego ostatniego spotkania, bo mówił pan wtedy, że jest taka krótka lista trzech nazwisk, czy ewentualnie ktoś już jest bliżej, czy dalej trwają rozmowy?

Mariusz Misiura: Wydaje mi się, że rozmowy nadal trwają, że na pewno to jest bardzo ważna pozycja i myślę, że w tym miejscu – nauczeni niektórymi sytuacjami – właściciel chce podjąć dobrą decyzję. Też rynek na dzień dzisiejszy jest ograniczony, bo wielu dyrektorów, którzy wydaje się, żeby dobrze pasowali w struktury tutaj Motoru Lublin czy projektu, który chcemy tutaj razem wspólnie budować, po prostu pracują obecnie w innym miejscu i nie jest to takie proste, żeby dołączyli do naszego klubu. Więc cierpliwie czyhamy, robimy swoje, obserwujemy też innych zawodników, bardzo mocno dyskutujemy o jakichś celach transferowych na zimowe okienko. Paweł już tutaj też co chwilę nam jakichś zawodników pokazuje. Też była ostatnio delegacja z Senegalu, mieliśmy fajną korelację, fajną rozmowę. Na drugi dzień później pokazaliśmy jednemu z tych osób, które tam na tym rynku działają, charakterystykę zawodników, jakich potrzebujemy – ten człowiek już tam gdzieś szuka, wysłał informacje. Więc wierzę, że będziemy przygotowani do tego okienka tak samo. W tym okienku – zobaczcie, mimo takiego, bym powiedział, krótkiego czasu, patrząc na to, jak nam rośnie Rony Lopes, patrząc jak do zespołu właśnie ci młodzi chłopcy, jak Posmyk czy Gregor, wchodzą – to wydaje mi się, że to są na pewno takie transfery, czy te transfery, które zrobiliśmy, to piłkarze, którzy pomagają tu i teraz, ale są też i piłkarze właśnie ta dwójka i czy na przykład Tall jeszcze trzeci, że pomogą nam za jakiś czas i my w to bardzo głęboko wierzymy.

Józef Kufel [Radio Lublin]: Czy zdrowotnie coś pan zdradzi, co się dzieje?

Mariusz Misiura: Sytuacja na pewno nie jest różowa. Na pewno teraz gramy mecze piątek, wtorek, piątek i myślę, że nie będzie takiej sytuacji, że cała jednostka, która będzie zawsze dostępna teraz w meczu w piątek, będzie później – wszyscy będą dostępni we wtorek. Myślę, że jeżeli podejmiemy taką decyzję, że zaryzykujemy czy z jednym, czy z drugim zawodnikiem, żeby zagrał w piątek, to konsekwencja będzie taka, że nie będzie dostępny we wtorek. Ale dzisiaj dla nas najważniejszy jest mecz z Zagłębiem Lubin, nie myślimy dzisiaj o Rakowie. Więc wszystkie ręce na pokład, ci, co będą dostępni, czy mogą być dostępni, zrobią wszystko, by zagrać w tym meczu i wygrać, a po meczu dopiero będziemy myśleli, co dalej.

Ignacy Chodowski [Akademickie Radio Centrum]: Panie trenerze, ja mam pytanie jeszcze o Marcela Regułę, ponieważ jest to zawodnik, który jest twarzą całego Zagłębia, tego projektu. Trener Zagłębia wspominał, że gdyby on odszedł – czy w tym już zamkniętym okienku transferowym, czy w niedalekiej przyszłości – to Zagłębie miałoby problem. Czy to jest właśnie kluczowy aspekt, żeby ewentualnie wyłączyć Marcela jakoś z gry, czy upatruje pan jeszcze jakichś innych zagrożeń, które są podobne?

Mariusz Misiura: Patrząc na taki język, jaki się pojawia w mediach, a później na boisku – nie da się po prostu kogoś wyłączyć — to tak nie działa. Proszę mi wierzyć, że ja dzisiaj wejdę do szatni i powiem na przykład do timu: „musicie wyłączyć Regułę” i to się wydarzy… Na pewno wiemy, czym imponuje, czy czym grozi zostawienie w pewnych momentach Marcela samego na jakimś danym obszarze boiska i będziemy wierzyć, że na to jesteśmy przygotowani. Patrząc na grę Zagłębia, zgodzę się, że przy wszystkich atakach szybkich, przy bym powiedział takiej grze ofensywnej, Marcel jest ważną częścią tej drużyny. Ale wydaje mi się, że takim głównym, że tak powiem, numerem jeden, jeśli chodzi o Zagłębie Lubin, to powiedziałbym taka dyscyplina w defensywie, poświęcenie, jak bronią bramki, poświęcenie, jak wierzą w grę defensywną i wydaje mi się, że to jest ich najsilniejsza broń. A Marcel jest takim bardzo ważnym elementem, który potrafi w pojedynkę coś zrobić, więc tak mówię: na pewno się skupimy w pewnych momentach na Marcelu, ale kluczem będzie pokonać zespołowo Zagłębie.

Szymon Rutkowski [Zygmuntowskie.pl]: Dzień dobry trenerze. Ja zacznę od takiego pytania: jak trener porównałby Zagłębie Lubin do innych drużyn – czym ta ekipa różni się chociażby od Śląska Wrocław?

Mariusz Misiura: Powiedziałem już na początku, że liczbą stałych fragmentów gry i miejscem na boisku, z których oni od razu szukają bezpośredniego grania w pole karne. Więc tutaj ciężko dzisiaj w Ekstraklasie o drugi taki zespół, który z taką dużą częstotliwością chce wykorzystać stały fragment gry, więc to jest na pewno drugi punkt. Też myślę, że poruszyłem to – to jest właśnie ta dyscyplina w grze defensywnej i uważam, że piłkarze, którzy grają w środku obrony, odznaczają się bardzo dobrymi parametrami fizycznymi i wykazują się dużym takim poświęceniem i są w tym naprawdę skuteczni. Więc tutaj patrząc na taką dyscyplinę taktyczną w defensywie, to robi wrażenie. No i mówię: trzeba moim zdaniem być odpowiednio, nie tylko dobrze przygotowanym taktyczno-piłkarskim, żeby pokonać Zagłębie, ale głównie mentalnie. I mówię, cieszę się, że zobaczyłem ten zespół na żywo i wierzymy, że będziemy odpowiednio przygotowani do tego meczu w piątek.

Szymon Rutkowski [Zygmuntowskie.pl]: To ja teraz odniosę się do stałych fragmentów gry, bo ostatnio mówi się sporo o tym, że jest w tym elemencie, zwłaszcza przy bronieniu, sporo niedociągnięć, ale w dwóch ostatnich meczach to Motor zdobywał gole po rzutach różnych. Czy w trakcie przerwy reprezentacyjnej mocno pracowano również nad stałymi fragmentami gry właśnie pod bramką rywala?

Mariusz Misiura: Ten temat już poruszałem, że w mikrocyklu jest czas często w minus trzy i w minus dwa, gdzie bardzo dużo nad tym elementem pracujemy. Teraz zobaczcie, że cały czas jest sytuacja, że tutaj na przykład wypadł nam Bartek Bereszyński, wcześniej gdzieś Marek Bartos, Ivo Rodrigues i to są takie osoby, które w tym ustawieniu strefowym często zajmują bardzo ważne pozycje. I zaskoczył nas jeden czy drugi przeciwnik, ale jakby patrząc na całokształt, wiem, że na koniec sezonu, jak sobie podsumujemy bramki strzelone i stracone ze stałych fragmentów gry, to będzie bilans dodatni. Daniel Kokosiński czy Krystian Skłodowski to są naprawdę osoby, które współpracują ze mną od lat i zajmują się tym elementem i różnica jest taka, że oni bardzo dobrych swoich wyników nigdzie nie publikują w social mediach, nie chwalą się tym, tylko pracują w ciszy. Bo dam taki przykład z poprzedniego sezonu – tam drużyna nie straciła ze stałego fragmentu gry przez 8 miesięcy i pewnie nikt o tym nie słyszał, a jakby to się wydarzyło… więc mam duże zaufanie do tych trenerów, mam duże zaufanie do procesu treningowego, który proponujemy i też wierzę, że na przykład w tej rundzie, okej, wyciągniemy wnioski i po tej rundzie bramek skorygujemy, być może na pewnych pozycjach zmienimy charakterystykę zawodnika z innymi parametrami fizycznymi. Dzięki temu będziemy jeszcze bardziej skuteczni przez stałe fragmenty gry, więc to jest proces. Teraz musimy zrobić wszystko, żeby w tej rundzie jak najwięcej punktów zdobyć – czy przez stałe fragmenty gry, czy przez atak pozycyjny, czy przez atak szybki i to jest dla mnie dzisiaj najważniejsze.

Szymon Rutkowski [Zygmuntowskie.pl]: Motor zdołał ostatnio wygrać dwa mecze z rzędu i dało to 4 punkty przewagi nad strefą spadkową. Czy to spowodowało, że zarówno u trenera, jak i ogólnie w całej drużynie jest więcej spokoju niż wcześniej? Czy to oddalenie się od tej końcówki tabeli zrzuciło z was taki pewnego rodzaju ciężar?

Mariusz Misiura: Na pewno cieszę się, że zdobyliśmy punkty, bo ogólnie żyjemy w takich czasach, że liczą się tylko punkty. Często ciężko w jaki sposób dostrzec, że ktoś docenia sytuację, że nie wiem, Legia dzisiaj jest niepokonana, prawda? Jakby nikt jej nie pokonał – my zrobiliśmy to we wtorek 3:0, bardzo zdecydowanie. Trzy dni później do 55. minuty prowadziliśmy 2:1 i przyjęliśmy 3:2. Ciężko to docenić, że ta drużyna prezentuje jakiś poziom sportowy, skoro tego dokonała. Po przegranym spotkaniu z Rakowem Częstochowa, gdzie mieliśmy naprawdę kilka świetnych, stuprocentowych sytuacji, przegrany mecz, powiedziałem głośno, że z tej mąki będzie chleb. I ja bardzo uważam słowa, bardzo uważam, co mówię. I mówiąc w trudnych momentach, jak po meczu z Legią, jak po meczu z Rakowem Częstochowa, jak bardzo wierzę w tę drużynę i jak widzę dużo dobrych rzeczy – no to rzadko człowiek robi takie rzeczy, nie? Można po dwóch, trzech meczach powiedzieć: „Panie trenerze, mówił pan to, a jest coś innego”, a mi minęły dwa czy trzy mecze i konsekwencją dalej naszej takiej bym powiedział dobrej gry są punkty, na które w jakiś sposób uważam, że za tę dobrą grę zasłużyliśmy wcześniej. Więc wierzę w proces, wierzę w to, co robimy, wierzę, że będziemy pomagali piłkarzom być coraz lepsi, wierzę, że drużyna będzie coraz lepsza, ale też nie zapominajmy, że inne zespoły też pracują, że ta dynamika u każdego występuje, żeby się rozwijać i później co tydzień jest rywalizacja. Więc wierzę, że w zespole mam zawodników, którzy dzisiaj bardziej patrzą w górę, ile nam brakuje do pierwszych pięciu miejsc, niż patrzą w dół, ile mamy przewagi nad ostatnimi trzema.

Szymon Rutkowski [Zygmuntowskie.pl]: Trener wspomniał o tym, że tych punktów powinno być więcej, że gra powinna pozwalać na to, aby rzeczywiście Motor gdzieś był wyżej w tej tabeli, ale właśnie czy zdaniem trenera te lepsze wyniki w ostatnim czasie mogą świadczyć o tym, że coś jednak w tej grze drużyny jeszcze zmieniło się na lepsze, że coś rzeczywiście się polepszyło i czy w parze z tymi wynikami szedł się taki rzeczywisty progres, jeśli chodzi o czysto sportową formę?

Mariusz Misiura: Ocenę pozostawiam wam, my mamy swoje odczucia. Tak mówię, nawet po przegranych meczach, że u nas nie było czegoś takiego, że ktoś przychodzi po 7-8 meczach i mówi: „Kurczę, to nie działa, musimy wymyślić coś nowego, musimy zmienić, musimy zacząć od nowa”, tylko wręcz przeciwnie – jakby każdy chciał, tak jak jest taka śrubka, to jeszcze móc ją dokręcić, żeby jeszcze było bardziej wydajne. Bo było takie poczucie, że kurczę, stworzymy tyle sytuacji, ale wydaje się, że łatwa sytuacja niestety nie zakończyła się bramką dla nas. Nie wiem, jedna nieliczna kontra przeciwnika, złe zachowanie jednego czy drugiego zawodnika zakończyła się straconą bramką. Ale poczucie takie, że grasz mecz z Górnikiem Zabrze, z Jagiellonią Białystok, z Legią Warszawa – z tupowymi zespołami w naszej Ekstraklasie – i ty czujesz, że rywalizujesz z nimi jak równy z równym. I nie zapominajmy, że my dopiero pracujemy tu trzy miesiące. My dopiero mieliśmy jedno okienko, gdzie wzięliśmy zawodników, my jeszcze nawet nie mieliśmy dzisiaj momentu takiego drugiego okienka i zrobienia jakiejś korekty, nie mówiąc już o trzecim okienku czy tam kolejnym. Tak jak mówię, dzisiaj rywalizujemy z zespołami, które naprawdę są już zbudowane od dłuższego czasu i powiem wam szczerze, że przez te trzy miesiące to, co widzę dzisiaj, jaki progres, to jak drużyna rywalizuje z drużynami, które są budowane dużo dłużej – jestem z nich bardzo dumny, jestem dumny z zawodników, jestem dumny z trenerów, jestem dumny z nas tutaj w klubie, jak w tak krótki okres czasu ta współpraca daje wymierne efekty. I ja rozumiem złość czy taki moment, jaki był wcześniej, że tych punktów było bardzo mało, ale potrafię odróżnić czy oddzielić ilość punktów od tego, jak gramy w piłkę, bo wierzę, że konsekwencją grania dobrze w piłkę regularnie na dłuższą metę uzbierasz punkty. Bo ja nie wierzę w coś takiego, że możesz grać piach, grać słabo i zdobywać punkty – to może ci się udać raz albo dwa. Tak samo bardzo nie lubię takich niesprawiedliwych opinii, kiedy grasz dobry mecz jeden czy drugi, a ktoś dla zasady mówi: „A, zagrali słabo”. No ciężko powiedzieć, żebyśmy zagrali słabo ze Śląskiem, prawda? Uważam, że wygenerowanie przez przeciwnika expected goals na poziomie 5 czy 8… to jest coś wybitnego, że ciężko zobaczyć w tym sezonie, żeby w jakimś meczu, w tej wyrównanej Ekstraklasie żeby jakiś zespół wygenerował wskaźnik 5 czy 8 expected goals. To jest wybitny wynik. Więc słowa uznania dla zawodników, ale ja tę dobrą grę, tylko niestety nieskuteczną, widziałem w meczach, w których przegrywaliśmy.

[?]: Narzekał troszkę trener po pierwszych spotkaniach na terminarz. No, teraz trafił się chyba jeden z lepszych takich do wykorzystania, żeby nastukać tych punktów – jakby to trener podsumował?

Mariusz Misiura: Znaczy, żebym też dobrze został zrozumiany – ja nie uważam, że są jakieś zespoły gorsze i lepsze, uważam tylko, że jest różnica grać na początku przygotowań z zespołami, które reprezentowały nas w Europie, jest czymś innym niż na przykład granie dziesiątej, jedenastej, dwunastej, trzynastej kolejce. Bo jakby te drużyny szybciej wrzuciły do treningów, szybciej zrobiły transfery, żeby być jak najlepiej przygotowane na te mecze w europejskich pucharach i konsekwencją tego jest taka, że ty grasz z zespołami już przygotowanymi. Jak ktoś w tym czasie grał z zespołami, które w tamtym sezonie były na miejscach 12, 13, 14 i w ich kadrach nie doszło do jakichś bym powiedział nie wiadomo jakich dużych zmian – no to z czystej teorii łatwiej jest zdobyć punkty z tymi przeciwnikami. I ja teraz nie mówię, że my będziemy mieli łatwiej, tylko ubolewałem wtedy, że z tymi zespołami takimi, co nas reprezentowały w Europie, plus takimi czołowymi zespołami jak Korona Kielce, jak Widzew Łódź, Pogoń Szczecin, graliśmy akurat na wyjeździe. To mówię: nie jest łatwy terminarz i też dlatego widziałem zachwyty nad jakimiś zespołami, które dzisiaj tam mają miejsce od 3 do 7 i patrzę w ten terminarz i mówię: „kurczę, nie grał jeszcze z żadnym z takich zespołów” i teraz, jak już mija kolejka z kolejnym spotkaniem, widzimy tam jakieś u jednego serię iluś porażek, iluś meczów bez zwycięstwa. Ja to rozumiem dużo wcześniej i nie będzie to dla mnie zaskoczeniem, jak za kilka kolejek kilka zespołów, które dzisiaj zajmują bardzo wysoką pozycję, będzie niżej w tabeli, a kilka zespołów, które dzisiaj są naprawdę nisko w tabeli, będą wyżej. Dlatego fajnie ostatnio ktoś mądrze powiedział, że tabela w listopadzie czy w październiku nie do końca jest istotna.

Polecamy także