Motor Lublin: konferencja przed meczem z Jagiellonią Białystok [transkrypcja]
![Motor Lublin: konferencja przed meczem z Jagiellonią Białystok [transkrypcja] obraz 2026 07 27 014141746](https://zygmuntowskie.pl/wp-content/uploads/2026/07/obraz_2026-07-27_014141746.jpg)
Motor Lublin po remisie z Widzewem czeka domowa inauguracja sezonu. Na Motor Lublin Arenę zawita Jagiellonia Białystok, trzecia drużyna zeszłego sezonu Ekstraklasy. Przed tym spotkaniem Mariusz Misiura odpowiedział na pytania dziennikarzy.
Bartłomiej Chyła, (Zygmuntowskie.pl): Wielu kibiców uważało, że Bartosz Bereszyński będzie takim podstawowym prawym obrońcą w Pana układance. Natomiast z Widzewem zagrał Thomas Santos na tej pozycji i wystąpił naprawdę dobrze. Dużo takich akcji wprowadzał, dobre miał statystyki pod tym względem, jakichś podań progresywnych itd. Czy będziemy go częściej oglądać w tej roli na boisku?
Mariusz Misiura: To zależy, w jakim środowisku Pan się porusza, bo ja jakby nigdy, przenigdy nie rozpatrywałem Bartka na pozycji prawego obrońcy, patrząc jak my gramy, chcąc grać w wysokim pressingu prawym obrońcą pressującego bocznych obrońców. Więc uważam, że osoby, które mocno interesują się piłką, mocno analizują charakterystykę zawodnika, wiedziałyby, że charakterystyka Bartka raczej go do tego nie predysponuje. Uważam, że dzisiaj pozycja Bartka w budowaniu na „czwórkę” w środku i bronieniu jako prawego środkowego obrońcy to jest jego pozycja, na której on ostatnio grał we Włoszech, wcześniej w kadrze grał na lewej obronie, więc w moim środowisku czy tam, gdzie rozmawiałem to ani przez chwilę nie myśleliśmy o Bartku jako o prawym obrońcy, tylko właśnie na tej pozycji. Jestem bardzo zadowolony z tego, jak Bartek się pokazał. Daje dużo spokoju, daje możliwości w budowaniu na „czwórkę”, na „trójkę”, więc uważam, że ta pozycja, patrząc dzisiaj na jego doświadczenie, jest optymalna i nie mam zamiaru go stamtąd ruszać.
Tomasz Pluta. Pozwolę sobie na chwilę wrócić do meczu w Łodzi, bo mamy tutaj, tak jak Pan sam mówił, jeszcze plac budowy cały czas. No i ta pierwsza weryfikacja o punkty to co innego oczywiście niż sparingi. Już jesteście na pewno po analizie i gdybym mógł zapytać, jak Pan oceni ten stan pracy, czy widział Pan już zalążki tego rzeczywiście w tej pierwszej weryfikacji, co chce oglądać w wykonaniu Pana piłkarzy?
Mariusz Misiura: Zgodzę się, że gra punkty to coś innego niż sparingi, bo jakby sama waga spotkania już jest duża, bo gramy o punkty, ale praca właśnie nad tym, co chcemy widzieć nad sposobem gry, nad organizacją, już właśnie rozpoczęliśmy w tych grach kontrolnych, więc widziałem kontynuację tego, nad czym pracowaliśmy w czasie okresu przygotowawczego. Jestem bardzo zadowolony z postawy drużyny praktycznie w każdym momencie spotkania, czy chodzi o nasze działanie w obronie, czy w ataku. Oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów indywidualnych, ale uważam, że jako pierwsza kolejka, taki punkt odniesienia, to jestem naprawdę bardzo zadowolony, to było bardzo dobre spotkanie. Co najważniejsze, stworzyliśmy sobie jeszcze kilka sytuacji, bym powiedział stuprocentowych, po których myślę, że w normalnej takiej dyspozycji optymalnej w czasie sezonu nasi zawodnicy by je wykorzystali. Więc prognostyk bardzo dobry.
TP: Jak się mógłbym zapytać tak konkretnie, może żeby Pan wymienił po jednej rzeczy, co było najlepsze, a co jeszcze wymaga pracy? No wiadomo, że na myśl oczywiście przychodzi kreacja, o której pan wspomniał. No i też te błędy w obronie, ale czy może coś innego by pan wymienił?
MM: To na przykład w obronie, podobało mi się jak czytaliśmy momenty, kiedy pressowaliśmy 3-4-3 wysoko, a kiedy w którymś momencie czytaliśmy momenty, że schodziliśmy do niskiej obrony 5-4-1. Uważam, że tutaj była bardzo dobra organizacja, bardzo duża świadomość zawodników, bardzo dobrze czytali te momenty, z czego przeciwnik nie wykreował nam żadnej sytuacji. Jeśli chodzi o naszą grę w ofensywie, to podobało mi się, że już dosyć płynnie budujemy na „czwórkę”, przechodzimy na „trójkę”. Nasi boczni obrońcy, Luberek czy Santos bardzo dobrze czytają te momenty, kiedy mają jakby pozycjonować się wyżej albo niżej. Wydaje mi się, że też wynikiem tego była bardzo dobra gra Thomasa i z tego jestem najbardziej zadowolony.
TP: Przechodząc już do jutra, Jagiellonia to też jest drużyna, która przechodzi zmiany. Czego możemy się spodziewać? Oczywiście jest cały czas trener Siemieniec, więc będzie ten sposób gry podobny, ale czy z uwagi na choćby odejście Pululu możemy się spodziewać troszeczkę innego stylu grania ze względu na charakterystykę zawodnika na tej pozycji numer 9 jak i innych?
MM: Znaczy wydaje mi się, że patrząc na pierwszą jedenastkę to tam nie zajdzie bardzo dużej ilości zmian, jeśli chodzi o spotkanie na przykład nasze w piątek i ostatnie dwa czy trzy w lidze. Zawodnik, który doszedł jako „dziewiątka” jest o podobnej charakterystyce jak Pululu. Dobrze utrzymuje się przy piłce tyłem do bramki. Nie wiem, czy tak wchodzimy bardzo głęboko w szczegóły, ale jakby w niskim budowaniu Jagiellonia ma zamiar jak największą ilość zawodników wciągnąć na swoją połowę, żeby później zagrać piłkę na ścianę do „dziewiątki”. Więc patrząc na to jak to robi Pululu, patrząc teraz jak to robi nowa „dziewiątka” w Jagiellonii to widać, że profil zawodnika jakiego ściągnęli jest podobny, żeby właśnie system czy sposób gry był zachowany. Więc na pewno gramy z drużyną, której pierwsza jednostka jest ograna, długo gra ze sobą. Widać tam powtarzalność, automatyzmy i takie bym powiedział mocne wyrachowanie, bo jakby mieli bardzo dobre sezony w Europie, więc jest to uważam patrząc, gdzie wszyscy są na takich, bym powiedział dużych pracach budowy, to jest to dzisiaj jeden z najsolidniejszych zespołów w naszej Ekstraklasie.
Józef Kufel (Radio Lublin): Trenerze, na początku pytanie o to, jak czuje się Pan przed debiutem przed lubelską publicznością.
MM: Czuję się naprawdę fantastycznie. Cieszę się, że gramy w piątek, że właśnie nie trzeba czekać znów gdzieś do niedzieli czy do poniedziałku. Tutaj wszyscy pracownicy gdzieś mi mówią, że tych biletów jest coraz więcej sprzedanych i że najprawdopodobniej będzie soldout, więc czuję duże podekscytowanie. Bardzo mi zależy, żebyśmy się pokazali dobrze tutaj przy tym sezonie po raz pierwszy. Dobrze idzie praca, uważam, że mamy dobrą energię, dobrą atmosferę nie tylko w drużynie, ale też tutaj na każdym obszarze w klubie.
JK: Jak czyta pan właśnie atmosferę w zespole po tym punkcie w Łodzi? To był punkt dobrze przyjęty przez zespół?
MM: Znaczy cieszyłem się, że nie było euforii, tylko było takie poczucie, że mogliśmy jeszcze więcej i to jest miłe. Nawet sama reakcja Jacquesa po bramce na 2:2, który chwilę się cieszy, od razu bierze piłkę, ustawia ją na środek i jest gotowy do gry. Czuję dobrą energię tej w drużynie, głód punktów, więc szanujemy ten punkt, bo graliśmy z naprawdę dobrą drużyną. Też były odczucia takie, że tam też jest dużo jakości, też mieli swoje dobre momenty, więc mówię, szanujemy ten punkt, drużyna szanuje ten punkt, ale jest takie poczucie wewnętrzne niedosytu.
JK: Jaka będzie filozofia budowania drużyny w tych najbliższych spotkaniach, bo wiadomo, że mamy kilku nowych piłkarzy. Czy to będzie ogrywanie mniej więcej tego składu, który zaprezentował się w Łodzi? Z racji tego, żeby właśnie zawodnicy jak najbardziej łapali ze sobą tę więź zrozumienie na boisku, czy jednak szukanie nowych rozwiązań?
MM: Nawet chyba w naszym wywiadzie przed sezonem mówiłem, że będziemy mieli wąską kadrę ogólnie w tym sezonie, że będziemy mieli zawodników, którzy mogą występować na dwóch, trzech pozycjach, więc tej rotacji na pewno nie będzie bardzo dużo w czasie sezonu. Mamy oczywiście na kilku pozycjach rywalizację, jak na przykład na skrzydłach, jak i na pozycji numer 8. Myślę, że tam najczęściej będzie dochodziło do jakichś tam pojedynczych zmian, ale tak jeśli chodzi o taką stabilność, to uważam, że taka szóstka, siódemka zawodników będzie często pierwszym wyborem.
JK: A jeśli chodzi o środek obrony? Bo w sparingach dobrze zaprezentował się Paskal, zresztą był też chwalony przez sztab szkoleniowy, a jednak no zaczęliśmy z innymi środkowymi defensorami.
MM: Pascal jest od początku przygotowań „szóstką”, ale w momencie, kiedy gramy w obronie właśnie przechodzimy na 3-4-3 albo 5-4-1, to wtedy Pascal jest środkowym obrońcą. Więc my jesteśmy z postępu Pascala, jaki zrobił na tej pozycji bardzo zadowoleni. Właśnie sparingi dały nam tą możliwość sprawdzenia go na tej pozycji i odpowiedź, że ok, możemy mu zaufać. Dlatego zaufaliśmy mu z Widzewem na 30 minut. Uważam, że wszedł w bardzo trudnym momencie, 2:2, kiedy w Widzewie na boisku pojawił się drugi napastnik Świderski, więc ta siła ofensywna była coraz większa i Pascal na tej pozycji grał bardzo dobrze. Wierzymy w niego i będziemy go budowali, ale tak jak mówię, teraz z Yacinem rywalizuje. Yacine też uważam, że bardzo dobrze wszedł w drużynę. Duża jakość, duży spokój, jest lubiany w szatni. Co najważniejsze, myślę, że kombinacyjnie, technicznie potrafi na małej przestrzeni wymieniać piłkę głównie z Ivo Rodriguesem, więc uważam, że to też jest atut i rywalizacja tutaj na pozycji numer 6 też jest otwarta.
JK: Czy coś nowego dzieje się w kwestii transferów?
MM: No tak, cały czas mamy rozpoczęte, uważam, że z trzy, cztery tematy. Jedne są bliskie gdzieś tam finalizacji, drugie się oddalają, więc mocno nad tym pracujemy. Na pewno ani dzisiaj, ani jutro nie będzie takiej informacji, że ktoś do nas dołączył.
JK: A jak wyglądają najmłodsi w kadrze? Jak oni sobie radzą? Czy gdzieś też zyskują w trenera oczach?
MM: W okresie przygotowawczym daliśmy dużo grania Frankowi, Brzozie. Myślę, że też Dominik, który do nas dołączył Zagłębia Lubin pokazuje się z fajnej strony. Ostatnio mieliśmy taką wewnętrzną rozmowę. Zobaczcie, jacy zawodnicy w tym okienku transferowym dołączają do Ekstraklasy. Są to zawodnicy często z klubów top 5, więc wydaje mi się, że taki poziom indywidualny będzie rósł. Poziom sportowy będzie coraz wyższy. Tak samo wydaje mi się, że trochę ta droga młodych zawodników, którzy będą gotowi na poziom Ekstraklasy się przez to niestety wydłuży, bo jakby oczekiwania będą coraz większe, poziom zawodników sprowadzanych do zespołów w Ekstraklasie jest coraz większy. Wracają reprezentanci Polski, wracają zawodnicy, tak jak już powiedziałem z lig top 5, przychodzą zawodnicy do Jagiellonii z FC Porto, więc jakby widzimy bardzo dużą konkurencję, widzimy jakimi zawodnikami się wzmacniają potencjalnie nasi przeciwnicy, więc musimy też rozumieć, że później ten poziom rośnie i jakby później oczekiwania, że jeden czy drugi młody zawodnik będzie gotowy na ten poziom.
JK: Na koniec jeszcze zapytam, bo nie miałem do tej pory okazji, gdzieś mi umykało to pytanie. Czy jest trener zwolennikiem budowy drużyn głównie w oparciu o zawodników zagranicznych, tak jak niektórych w klubach Ekstraklasy to oglądamy czy jednak tego balansu między polskimi graczami a zagranicznymi i jak to będzie teraz w Motorze? Bo do tej pory jednak pierwszeństwo w cudzysłowie mieli, w takim sensie, że większość jednak kadry to byli w Motorze Polacy.
MM: Dobre, ciekawe pytanie. Myślę, że co pół roku rynek i okienko transferowe weryfikuje nasze plany, bo na przykład my w tym okienku transferowym byliśmy zainteresowani bardzo mocno dwoma czy trzema Polakami, którzy bym powiedział ocierają się czy ocierali się o reprezentację Polski czy nawet pierwszą, czy U21. Jak przychodziło do jakieś finalizacji, do poznania kwot, jakie trzeba zapłacić za transfer czy oczekiwania tych zawodników, to później widzimy, że zawodnik, który dzisiaj występuje w 2.Bundeslidze czy w La Lidze 2, starszy o 2 czy 3 lata jest 2 albo 3 razy tańszy, a jakby umiejętności są zbliżone, więc jakby wydaje mi się, że czasami my jako trenerzy czy osoby, które zarządzają klubem, nawet chcąc rozwijać drużynę, dać poczucie, że jesteśmy coraz mocniejsi, że możemy grać o coraz wyższe cele, to musimy ściągać zawodników o odpowiedniej jakości i chcemy, żeby to byli Polacy. Ale później patrząc jakie sobie kwoty życzą za tych zawodników kluby z Ekstraklasy czy z 1.Ligi, czy za tych będących gdzieś tam w innych krajach, no to później gdzieś tam nas weryfikuje życie, że po prostu zainwestowanie tak dużych pieniędzy jest nieadekwatne do tego, co później ten zawodnik może nam oddać na boisku. Stąd czasami posiłkujemy się wtedy zawodnikami z innych krajów- z Hiszpanii czy jeszcze innych.
Ignacy Chodowski (Radio Centrum): Mam pytanie dotyczące jeszcze tych transferów ewentualnych. Czy Pana zdaniem jest jakaś pozycja w pierwszej jedenastce, która jest taką newralgiczną, którą już należy na teraz wzmocnić po tym pierwszym spotkaniu z Widzewem, ale też po okresie przygotowawczym, czy jeszcze jednak liczy Pan na tych zawodników, których ma już Pan w składzie?
MM: Nie, uważam, że mamy bardzo silną jedenastkę. Ten mecz to pokazał, zrobiliśmy 5 zmian i każda zmiana spełniła nasze oczekiwania. Ja bardzo wierzę w zawodników, którymi dzisiaj dysponujemy. Oczywiście dzisiaj, bo sytuacja była taka, że w momencie, kiedy się decydowaliśmy na zmiany było 2:2, mecz był jeszcze otwarty i trzeba było znaleźć balans między niestraceniem bramki a próbą jeszcze strzelenia. Więc szukaliśmy ofensywnych zmian jak Makan, jak Haxha i defensywnych zmian jak właśnie Paskal czy Tin. Myślimy o tym jeszcze, żeby mieć na ławce czy w drużynie takie narzędzia, że w momencie, kiedy nie daj Boże w końcówce przegrywamy spotkanie i musimy je odwrócić, to wtedy być może przydałby się jeszcze jeden zawodnik na pozycji numer 10 czy jakiś ofensywny zawodnik na pozycji numer 8. Więc tutaj sobie wewnątrz klubu bardzo dużo merytorycznie rozmawiamy. No i sondujemy rynek, co jest możliwe, bo ja dzisiaj też mogę powiedzieć, że chcę takiego zawodnika, a później idziemy na rynek i takiego nie widzimy. Więc wierzę, że te ruchy, które jeszcze zrobimy, one nam pozwolą być kompletnie przygotowanym na każdy scenariusz spotkania.
IC: A czy kontaktował się już pan trener z Michałem Królem? Jest też temat tego, że trener Majewski w Wiśle Płock powiedział, że jest to zawodnik, który mimo tego, że nie dostał jeszcze debiutu, a wiemy dobrze, że to właśnie Pan trener był autorem tego pomysłu, żeby ściągnąć Michała do Wisły Płock, trafi na listę transferową. Czy ewentualnie kontaktował się Pan już z Michałem, żeby doszło do szybkiego transferu powrotnego do Motoru?
MM: Proszę mi wierzyć, że w momencie, kiedy ja już wiedziałem, że nie będę trenerem Wisły Płock, to pierwsze co zrobiłem to zadzwoniłem do Michała i go przeprosiłem za tą całą sytuację, bo czułem się z tym troszeczkę niezręcznie. Zdawałem sobie sprawę z zaufania, którym mnie obdarzył. Czy się teraz kontaktowaliśmy? Wiemy, że jest taka jego sytuacja w Wiśle Płock. Mieliśmy wstępną rozmowę tutaj u nas wewnątrz klubu na temat Michała. Mam jakieś wstępne ustalenia, ale też wiem, że Michałem zainteresowane są też inne kluby. Nie wiem, czy nie Cracovia, bo tam poszedł prezes Sadczuk, który pracował wcześniej w Wiśle Płock, więc gdzie Michał trafi zobaczymy. Ja ceniłem go sobie, kiedy grał tu w Motorze. Cenię go dzisiaj i będę go cenił, bo jest zawodnikiem, który może grać na kilku pozycjach, który ma niesamowite cechy. Co najważniejsze, jest dobrym człowiekiem, jest zawodnikiem, który lubi pracę dla drużyny i tacy zawodnicy są na pewno w cenie. Myślę, że jeżeli będzie taka możliwość, żeby Michał do nas wrócił, to postaramy się, żeby tak się wydarzyło, ale mówię, to musi zależeć od naprawdę bardzo wielu czynników.
Kamil Wojdat (Kurier Lubelski): Jeszcze chciałem wrócić do najbliższego rywala, czyli do Jagiellonii. Na pewno trener oglądał mecz z Koroną Kielce. Jaką Jagiellonię tam trener zobaczył? Czy jest to zespół, którego Motor powinien się obawiać? Mam wrażenie, że po prostu Jagiellonia nie zagrała jakiegoś super meczu w pierwszej kolejce. Jak trener ocenia postawę zespołu z Białegostoku?
MM: Wydaje mi się, że z racji, że mamy dopiero pierwszą kolejkę, ciężko widzieć drużyny, które są optymalnie przygotowane. Często ci zawodnicy dopiero są dwa czy trzy tygodnie w treningu, więc jakby do jakiejś takiej optymalnej formy, myślę, że każdemu jest daleko. Właśnie kluczem jest, żeby teraz, jeżeli jesteśmy na tym etapie tych pierwszych kolejek i wszyscy są nie do końca w swojej optymalnej dyspozycji, żeby mimo tego punktować i to jest naszym celem. Na pewno będziemy widzieć drużynę Jagielloni, która będzie dążyła do zdominowania spotkania. My w jakiś sposób będziemy chcieli robić to samo, więc wydaje mi się, że będzie to ciekawe widowisko. Uważam, że drużyny będą miały swoje sytuacje w ofensywie i kluczem będzie kto będzie skuteczniejszy i je wykorzysta.
KW: A ta sytuacja, że Jagiellonia lada dzień zaczyna eliminacje europejskich pucharów może mieć jakiekolwiek znaczenie, czy z punktu widzenia właśnie takiej pracy trenerskiej gdzieś uważa Pan, że to nie będzie miało żadnego przełożenia, że Adrian Siemieniec nie będzie chciał jakkolwiek oszczędzić pewnych zawodników?
MM: Nie, myślę, że liczy się zawsze najbliższy mecz dla każdego i dopiero po tym, co się wydarzy w meczu, po meczu następnego dnia dopiero kalkulujesz co masz do dyspozycji, kogo masz do dyspozycji i kim będziesz grał, że ja jeszcze się nie spotkałem z czymś takim, żeby przed meczem ktoś wychodził naprzód, że w tym meczu nie zagram tymi dwoma zawodnikami, a zagram z nimi w czwartek. Myślę, że takiego myślenia na tym poziomie nie ma. Wydaje mi się, że każdy chce rozpocząć sezon w Ekstraklasie dobrze, zbudować jak największą pulę punktów, żeby później właśnie było mniej nerwowo. Patrząc na pierwsze zwycięstwo Jagiellonii, znając też teraz dyrektora sportowego, który doszedł do Jagiellonii, wierzę, że Jagiellonia tutaj będzie chciała wygrać.
KW: To jeszcze zapytam o pozycję bramkarza. Mihai Popa zaczął i zagrał bardzo dobry mecz, zresztą w Łodzi. On jest numerem jeden w tym momencie. Mieliście też jakąś rozmowę, ustalona została hierarchia?
MM: Mieliśmy rozmowę z bramkarzami. Zadeklarowałem, że cały czas ta rywalizacja jest otwarta na pozycji bramkarza, że rozpoczyna sezon Popa, ale to nie jest powiedziane, że „Trata” jest dwójką do końca sezonu. Jestem naprawdę bardzo zadowolony z pracy trenerów czy Tomka, czy Marcina z naszymi bramkarzami. Dają nam takie poczucie, że jeden i drugi jest gotowy do gry w bramce, więc ta rywalizacja mi się bardzo podoba i życzę i Popie, i „Tracie” jak najlepszego sezonu.
Łukasz Gładysiewicz (Dziennik Wschodni): Panie trenerze, chciałem jeszcze wrócić do meczu z Widzewem i do Karola Czubaka, bo w pierwszej połowie mało było jego kontaktów z piłką. Praktycznie nie było go w tym meczu można powiedzieć w pierwszej połowie, w drugiej był bardziej aktywny, więcej uczestniczył w tej grze. Ale z czego to wynikało, że tak wyglądała ta pierwsza połowa? Czy z tego, że rywale po prostu chcieli go wyłączyć i że po tym dobrym sezonie Karola wszyscy będą chcieli teraz zwracać na niego większą uwagę, czy z czegoś zupełnie innego?
MM: Jest czymś innym dzisiaj dla Karola Czubaka grać w Ekstraklasie niż w poprzednim sezonie, kiedy dopiero do niej wchodził. Dzisiaj każdy rozumie jego atuty, rozumie jakie są jego lepsze i słabsze strony, chcemy doprowadzi do sytuacji, żeby Karol był skuteczny w swoich działaniach, więc to tak samo ogromne wyzwanie dla Karola. My oceniamy pracę Karola dla drużyny bardzo, bardzo dobrze. Uważam, że ta sytuacja, w której Jacques miał świetne podanie od Karola i wtedy byłaby asysta i wszyscy byliby zadowoleni, że mimo tych mniejszych kontaktów z piłką to i tak zrobił liczbę. My ciężko będziemy pracowali, żeby stworzyć Karolowi jak najwięcej sytuacji podbramkowych. Widzimy, że na treningach jest bardzo skuteczny. Jako kapitan teraz jest bardziej odpowiedzialny za drużynę, za właśnie te momenty, kiedy wysoko pressujemy, kiedy nisko pressujemy, więc duże to jest zaangażowanie jego i wierzę, że życie mu odda i nagrodzi go za to, jak teraz pracuje dla drużyny. Wierzę, że też drużyna będzie pracowała na jego bramki, na jego asysty i wszyscy będziemy zadowoleni.
ŁG: Jeszcze chciałem zapytać o młodych zawodników. Czy jest ktoś taki z tej młodzieży, kto jest najbliżej składu? Kto może niedługo jakieś minuty zaliczyć w pierwszym zespole?
MM: No myślę, że Dominik na pewno na pozycji numer 9, jeżeli uznamy, że Karol potrzebuje już odpoczynku, Uważam, że Dominik świetnie tutaj pracuje z Bartoszem Bochińskim czy z Krystianem Skłodowskim indywidualnie bardzo dużo, żeby nauczyć się tej Ekstraklasy, bo jakby jest czymś innym występować w CLJ czy tylko w sparingach, więc wierzymy, że Dominik ten progres robi. Z dnia na dzień coraz większy, więc myślę, że Dominik, a Franek bardzo dobrze wygląda w treningach, więc wydaje mi się, że między tą dwójką rozstrzygnie się kto pierwszy z tych młodych zawodników dostanie minuty.
ŁG: Ostatnia sprawa odnośnie jeszcze Jagi. Czy kadrowo coś się zmieni w Motorze w porównaniu z tym pierwszym meczem? Jakieś problemy się pojawiły?
MM: Pomidor.
