Mariusz Misiura przed meczem ze Śląskiem [TRANSKRYPCJA]
W czwartek o godzinie 14:00 miała miejsce konferencja prasowa z udziałem trenera Motoru Lublin Mariusza Misiury przed sobotnim meczem ze Śląskiem Wrocław. Poniżej znajduje się słowny zapis tej konferencji.
![Mariusz Misiura przed meczem ze Śląskiem [TRANSKRYPCJA] Mariusz Misiura odpowiedział na pytania dziennikarzy](https://zygmuntowskie.pl/wp-content/uploads/2026/10/Zrzut-ekranu-618.jpg)
Szymon Rutkowski, (Zygmuntowskie.pl): Na których zawodników Śląska Wrocław konkretnie wskazałby trener? Którzy z zawodników Śląska Trenera zdaniem się wyróżniają? Czy są w tej drużynie piłkarze, których trener sobie w szczególności ceni?
Mariusz Misiura: Na pewno jest bardzo dużo tutaj indywidualności, ale wierzę, że siłą Śląska jest monolit. Teraz na pewno był ciekawy transfer Karola Linettego, który wraca do Polski i widać, jak dużą rolę spełnia w drużynie, coraz większą rolę. Na pewno Samiec-Talar ma fantastyczny sezon i tutaj nie ma co się oszukiwać. Ja od dłuższego czasu śledzę młodego Michała Rosiaka, bo miałem okazję z jego ojcem kiedyś grać w piłkę i tak pamiętam jego czas, jak się wychował w Arsenalu i tak sobie śledzę jego poczynania, jest to dla mnie ciekawy zawodnik, który może grać na kilku pozycjach, więc tak jak mówię, ta drużyna ma kilka indywidualności, ale moim zdaniem największą siłą tej drużyny jest monolit taki, że po prostu grają zespołowo, jeden za drugiego walczą i to będzie ich taki główny punkt.
Szymon Rutkowski: Pozostając jeszcze przy sobotnim meczu, podczas tego spotkania ze Śląskiem na pewno będziemy świadkami wielkiego święta na trybunach, ale na boisku raczej już nie będzie tak przyjaźnie, ponieważ obie drużyny bardzo mocno potrzebują punktów. Jak według Trenera może wyglądać to spotkanie w takim sensie, że należy się spodziewać typowego meczu walki, czy można się nastawać na nieco ładniejszą grę, na taką właśnie ładną grę dla oka z obu stron, która niewątpliwie uświetniłaby całe widowisko?
Mariusz Misiura: To zależy, co rozumiem przez pryzmat ładnej gry dla oka. Np. wczoraj oglądałem taki mecz AS Roma-Real Madryt i do momentu jak Real Madryt grał ładnie dla oka przegrywał 1:3, a w momencie kiedy zrobili zmiany, zaczęli grać bardziej bezpośrednio, długie piłki, zebranie długiej piłki, szybkie ataki, stałe fragmenty i odwrócili to spotkanie na 4:3. Więc uważam, że grać ładnie dla oka i wygrywać to jest poziom, który chcesz osiągnąć, każdy na świecie chce osiągnąć, ale dojście do takiego poziomu jest bardzo trudne. My staramy się grać krótkimi podaniami, staramy się budować od swojej bramki, staramy się płynnymi akcjami dochodzić do bramki przeciwnika i tam tworzyć sytuacje. Na przestrzeni tych trzech miesięcy uważam, że postęp jest bardzo widoczny, bo nawet ten mecz teraz z Radomiakiem, patrząc ile razy mieliśmy jakieś wejścia w pole karne, uderzenia, to robiło to wrażenie, ale wierzymy, czy widzimy na treningach, że potrafimy to robić jeszcze lepiej, czy jeszcze skuteczniej, więc na pewno dążymy do tego, żeby nasza gra cieszyła, na pewno chcemy cały czas wysokim pressingiem odbierać dużo razy piłkę na połowie przeciwnika, tak jak była sytuacja, po której strzeliliśmy bramkę na 1:1, świetna praca „Luberka” i „Makiego”, podanie do Jacquesa i bramka, więc jest dużo takich rzeczy u nas powtarzalnych, które zaczynają funkcjonować i co najważniejsze zamienia się to na sytuacje, bramki i punkty i w tym kierunku idziemy i mam nadzieję, że kibice będą widzieli dobre spotkanie, na pewno będą widzieli emocje, będą widzieli drużynę z dużym zaangażowaniem, która chce tworzyć sytuacje, chce wygrać mecz, bo na tym właśnie meczu z Radomiakiem to wydaje mi się, że było takie poczucie, że mimo takich czasami momentów trudnych jak ta 86, 87 minuta, którą wspominałem już na wcześniejszej konferencji, to drużyna pokazała, że właśnie w 93 minucie jest w stanie wygrać spotkanie, strzelić bramkę.
Szymon Rutkowski: To teraz wrócimy do meczu z Radomiakiem, bo wtedy przez uraz nie wystąpił Ivo Rodrigues. Pojawiła się informacja, że jest bliżej niż dalej powrotu. Czy ten powrót nastąpi już w sobotę?
Mariusz Misiura: Gdybym nie wiedział, że jesteś fanem, kibicem Motoru Lublin, to bym Ci w jakiś sposób na to pytanie odpowiedział, ale odpowiadając ułatwie tylko przygotowanie do meczu Śląska Wrocław. Ja chciałbym w którymś momencie zobaczyć na boisku razem i Ronyego Lopesa i Ivo Rodriguesa, bo wierzę, że wtedy ten serwis dla Karola, czy serwis dla naszych skrzydłowych byłby jeszcze większy, więc zobaczcie, jest teraz inna jedenastka co kolejka i my jeszcze nie mieliśmy możliwości zobaczyć naszych wszystkich zawodników w takiej optymalnej teoretycznie jedenastce. A w jaki sposób inne zespoły, które dzisiaj już mają taką możliwość, więc my też chcemy grać ładnie w piłkę, chcemy dojść do jakiegoś poziomu, ale ja też nie ukrywam, że chciałbym mieć taki moment, że wszyscy będą w pełnej dyspozycji i gotowi do gry wtedy. Wierzę, że zobaczymy takie pełne oblicze Motoru Lubin, ale myślę, że od pierwszej minuty raczej Ivo Rodriguesa w tym meczu nie zobaczymy.
Szymon Rutkowski: To też na pewno byłaby jakaś informacja dla rywali, ale zapytam również o taką ogólną sytuację kadrową. Czy Trener ma na tę chwilę dostępnych wszystkich zawodników? Czy ktoś jeszcze oprócz Ivo zmaga się z jakimś urazem?
Mariusz Misiura: Są drobne dolegliwości, jeden z zawodników ważnych nie trenował, ale jest jeszcze 48 godzin do meczu, jest jutro jednostka treningowa i wierzę, że ten zawodnik jutro na tym treningu się pokaże i będzie zdolny do gry. Ogólnie jestem zadowolony z drużyny, którą posiadamy. Patrząc jaka jest energia, patrząc jak z tygodnia na tydzień ta drużyna rośnie, to uważam, że mimo tego, że czasami jeden czy dwóch zawodników jest nieobecnych, to dla nas to nie stanowi jakiegoś dużego problemu.
Szymon Rutkowski: Teraz już kończąc, spytam o rywalizację na środku obrony, bo ostatnio w wyjściowym składzie Marka Bartosza zastąpił Tin Plavotić. Jak wyglądała rywalizacja między tymi zawodnikami? Który z nich na ten moment znajduje się bliżej wyjściowej jedenastki?
Mariusz Misiura: Tin miał uprzywilejowaną tą rywalizację, ponieważ Markowi urodziło się dziecko, więc to na pewno fantastyczny czas dla niego. Rodzina Marka się powiększyła, dwa tygodnie z nami go nie było, pozwoliliśmy mu ten czas spędzić razem z żoną, akurat była przerwa na kadrę, pomóc w tym bardzo ważnym dla nich wydarzeniu, więc Tin automatycznie wskoczył do tej jedenastki, zagrał bardzo poprawne spotkanie i ja się cieszę, że mamy trzech środkowych obrońców, między którymi jest dobra rywalizacja, może czasami damy odpocząć Bartkowi i zagra Marek. Więc uważam, że taki ból głowy to dobry ból głowy i my musimy robić tylko wszystko, żeby ta drużyna miała energię, żeby zawodnicy mieli energię i chcieli pokazać najlepszą wersję siebie.
Michał Perzanowski, (PDK Live, Full Sport): Ja bym tak zapytał, bo Śląsk gra trójką obrońców. W fazie obrony przechodzi na grę piątką obrońców, a w fazie ataku trójką. I tutaj moje pytanie brzmi, jak by wyglądał ten obraz gry? Czy chcecie przeją kontrolę od początku nad tym meczem, w tej drugiej tercji też podejrzewam, czy jednak troszkę też oddać kontrolę rywalowi? Jak to trener by powiedział?
Mariusz Misiura: Znaczy wydaje mi się, że nawet jak ja bym coś chciał, to jeszcze jest przeciwnik, który też czegoś by nie chciał. Obserwując ostatnie spotkania, np. widzę, że Śląsk Wrocław nie chce rozpoczynać gry od bramki krótkimi podaniami, czyli nie chce ryzykować na swojej połowie gry krótkimi podaniami i wysokiego pressingu przeciwnika. I teraz nawet jeżeli ja bym chciał, żeby nasz zespół grał wysokim pressingiem, to najprawdopodobniej takich momentów będzie bardzo mało, bo drużyna się ustawia na otwarcie bezpośrednie strukturalne, więc dużo też zależy czasami od tego, co przeciwnik zaprezentuje, jaki będzie miał plan, więc czego się spodziewam? Spodziewam się, że będzie struktura w obronie 5-3-2, spodziewam się, że w ataku będzie struktura 3-5-2, spodziewam się, że po odbiorze piłki dwójka napastników będzie atakowała przestrzeń za plecami naszych obrońców, wspomagani przez Samca-Talara i Karola Linettego, więc na to musimy się na pewno przygotować.
Tomasz Pluta: Pozwolę się na chwilę cofnąć do Radomia. 8 i 9 bramka stracona po stałym fragmencie. Sam Pan Trener mówił, że porozmawia z swoimi asystentami. Patrząc na to, że to jest 9 na 17 straconych goli, to dosyć sporo, jest to pewien problem. Jeśli odejmiemy karne, to tych bramek będzie 7. I chciałem zapytać o tę rozmowę, czy już Trener po niej jest i jakie ewentualne wnioski macie.
Mariusz Misiura: Tak, mieliśmy rozmowę nie tylko z trenerami, ale też i z kilkoma zawodnikami. I na pewno wyciągnęliśmy z niej jakieś wnioski, mamy jakieś swoje przemyślenia, ale też trzeba oddać przeciwnikowi, że bardzo dobrze wykonał ten element, więc zobaczymy jakie będą efekty, bo można mówić dużo i robić dużo. Dzisiaj właśnie był dzień poświęcony temu elementowi, ale też z drugiej strony nie chciałbym, żeby to za chwilę urosło do jakiejś nie wiadomo jakiej dużej rangi, bo ogólnie moim zdaniem w polskiej Ekstraklasie bardzo dużo z tych stałych fragmentów gry pada bramek i my się cieszymy. że to nasza bramka zdecydowała o tych trzech punktach, że my tak samo dobrze wykonaliśmy ten stały fragment gry i strzeliliśmy bramkę w ostatniej minucie, więc na pewno nie chcemy tracić tak dużej ilości bramek z tego elementu. Pracujemy nad tym, ale też uważam, że to nie tylko same zachowania o tym świadczą. Czasami dobór zawodników i charakterystyka na danej pozycji, my tak samo uważam, że troszeczkę jesteśmy mądrzejsi po dziesięciu kolejkach. Jeśli chodzi o naszą konstrukcję drużyny, będziemy ją w przyszłych okienkach chcieli delikatnie zmodyfikować, żeby na tle innych drużyn nie być takim zespołem, który ma tych centymetrów dużo mniej.
Tomasz Pluta: Zostając w tematyce sztabu, dzisiaj pojawiła się informacja, że Tomasz Jasik dołączył po raz kolejny do Pana sztabu i też po raz kolejny do Motoru. W jakim celu, jaki będzie zakres jego obowiązków?
Mariusz Misiura: W celu takim, że chcemy tutaj stworzyć bardzo dobre środowisko. Dam takie porównanie. Jeżeli w jakimś jednym miejscu masz człowieka, który potrafi uczyć języka francuskiego, hiszpańskiego, angielskiego i niemieckiego, to osoba, która w tym środowisku funkcjonuje, ma możliwość nauki. Teraz, dlaczego doszedł do nas Tomasz Jasik? Po pierwsze, od siedmiu sezonów, jak się nie mylę, jest asystentem w klubach w Ekstraklasie, więc to jest niesamowite doświadczenie. Co tydzień grać mecze ekstraklasowe, rozumieć jak ta Ekstraklasa się zmienia i dynamika, co trzeba zrobić, żeby wygrać mecz, co trzeba zrobić, żeby nie stracić bramek. Uważam, że świetna była nasza współpraca w poprzednim sezonie w Wiśle Płock. Jak w nie było do końca wiadomo, co będzie z moją osobą, czy będę dalej w Wiśle, czy będę szedł w inną stronę, to Tomek miał konkretną ofertę z Rakowa Częstochowa i ja wtedy go namawiałem, żeby do tego Rakowa poszedł i zbierał doświadczenie, bo tam były europejskie puchary na tamtą chwilę. Więc teraz się cieszę, że do nas dołączył, będzie na pewno ważnym człowiekiem w naszym środowisku, będzie pomagał w strategii meczowej, w rozwoju zawodników, w rozwoju drużyny. Cieszę się, że dołącza do naszej drużyny kolejny świetny trener i uważam, że środowisko jakie tworzymy, serwis jaki będziemy dawać zawodnikom będzie tutaj tylko lepszy i ja nie mówię tego na podstawie jakichś swoich przemyśleń, tylko na przykład pooglądałem sobie zawodnika Wiktora Nowaka w Lidze Mistrzów i my spędziliśmy z nim 4 lata, więc wiemy jakie środowisko stworzyliśmy np. dla Wiktora, który przyszedł do nas z okręgówki, co robił w pewnych etapach swojego życia, że dzisiaj na tym poziomie gra i dobrze funkcjonuje. Tak samo dzisiaj np. mamy świetnych dwóch młodych napastników, Matiego Posmyka i „Gregora” i proszę mi wierzyć, że jakbyśmy dzisiaj zobaczyli, co oni robią po treningu, przed treningiem, w czasie treningu, ile czasu im poświęca Bartek Buchiński, Krystian Skłodowski, właśnie jakieś wskazówki Tomka, czy braci Włodarków. To taka żmudna, codzienna praca. Wierzymy, że za kilka miesięcy, czy w ich przypadku nawet za kilka lat, ta żmudna praca przyniesie fakt, że będziemy mieli fantastyczną np. dziewiątkę, bo patrząc jakie mają parametry szybkościowe, wzrost, skoczność, to jest to top w Europie. Tylko teraz właśnie trzeba im dać narzędzia, żeby rozumieli dobrze piłkę nożną, mieli taką hierarchię zachowań i po to jest kolejny trener, po to żeby ten serwis, ta mądrość, ta wiedza, trafiła z tego naszego pokoju trenerskiego w takim bardzo prostym przekazie do piłkarzy.
Tomasz Pluta: Przechodząc do Śląska, jakiego trener meczu się spodziewa? Bo Śląsk raczej mecze rozgrywa takie bardzo zacięte, właściwie tylko ten ostatni z Lechem był taki wyraźnie przegrany, tak to jeśli już przegrywali, to jedną bramką i też poprzez bramki w końcówce.
Mariusz Misiura: Siłą Śląska Wrocław na pewno jest, że długo ze sobą pracują. To jest chyba dla trenera Simundžy, jak się nie mylę, trzeci sezon, bo 2,5 roku temu spadł z tą drużyną z Ekstraklasy, później z tą drużyną awansował. Pamiętam ten moment, kiedy oni rozpoczęli grę w 1. Lidze, bo to był moment, kiedy my awansowaliśmy z Ekstraklasy, z Wisłą Płock, z dyrektorem Sztylką. I dyrektor Sztylka przeniósł się z Wisły Płock do Śląska Wrocław, więc wiedziałem jak budował tą drużynę, śledziłem jak buduje tą drużynę i grają w strukturze 5-3-2, która jest dobrze znana, więc jest to bardzo solidna drużyna, broni całą praktycznie jedenastką, jest bardzo groźna po odbiorze w szybkich atakach, tak samo stałe fragmenty gry, więc na pewno czeka nas spotkanie, w którym drużyna przeciwnika będzie się bardzo dobrze broniła, będzie szukała swoich momentów po odbiorze piłki i te fragmenty gry, więc wierzę, że mimo tego, że mecz mieliśmy w poniedziałek i dzisiaj jest już czwartek, tego czasu nie było zbyt dużo, żeby się zregenerować i przygotować jednocześnie, że już taką mądrość, jeszcze nasze mechanizmy w naszym modelu pracują coraz lepiej i z piłką wyglądamy coraz lepiej, że to wszystko będziemy w stanie pokazać i pokonać Śląsk.
Józef Kufel, (Radio Lublin): Trenerze, chciałem spytać o ocenę dorobku punktowego Śląska. Czy zgodzi się trener też, że trochę tak jak w przypadku Motoru tych punktów Śląsk zasługiwałby na więcej, czy raczej jest to właśnie to miejsce, na które z dotychczasowych występów po prostu Śląsk zasłużył swoją grą?
Mariusz Misiura: Takie pytanie to trochę pułapka, bo dzisiaj tak naprawdę liczy się to, co jest w tej tabeli. Ja powiem szczerze, że byłem na meczu Legia Warszawa-Śląsk Wrocław na żywo i Śląsk tamten mecz powinien wygrać chyba 2 albo 3:0. Miał niesamowite sytuacje stuprocentowe i nie strzelił ich i za chwilę ze stałego fragmentu gry, jak się nie mylę, Legia wyrównuje i zdobywa punkt. Też taki mecz chyba był z Widzewem u siebie, gdzie odwrócili losy meczu., więc uważam, że jako beniaminek radzą sobie bardzo dobrze. Uważam, że Wieczysta, Wisła Kraków i Śląsk Wrocław to jest najsilniejsza trójka beniaminków. Z ostatnich pięciu, sześciu lat, bo zawsze mieliśmy takie poczucie, że beniaminkowie, którzy wchodzą, to raczej to będą dostarczycielami punktów, czy drużyny, które na pewno będą walczyły o utrzymanie się. A tu mamy w tym roku, uważam, że trzy zespoły z bogatą historią. Finansowo dobrze prosperują, czy dysponują budżetem, który pozwala płacić piłkarzom nie najgorzej. I to są bardzo dobrzy beniaminkowie. Ciężko powiedzieć, że Śląsk Wrocław to jest taki beniaminek prawdziwy, bo to jest drużyna, która dwa lata temu spadła z Ekstraklasy i szybko po roku do niej wróciła. Większość z tych zawodników gra ze sobą 3-4 rundy. Wydaje mi się, że mogli mieć z 3-4 punkty więcej, patrząc co robili w tych dotychczasowych spotkaniach.
Józef Kufel: Drugie moje pytanie dotyczy sytuacji związanej z odwołaniem dyrektora sportowego Veljko Nikitovicia. Jak wyobraża sobie teraz Trener? Czy rozmawiał też Trener z właścicielem klubu na temat tego, jak będzie wyglądać kolejne okienko transferowe? Bo z jednej strony zdaję sobie sprawę z tego, i ma Pan całkowitą rację, że nie miał Pan do tej pory do dyspozycji wszystkich zawodników jeszcze, żeby sprawdzić jak to będzie funkcjonować w tym gronie, w którym jesteśmy, z drugiej strony w profesjonalnie zarządzanym klubie pewne rzeczy robi się naprzód, tymczasem my pozbywamy się najpierw szefa skautów pana Sadowskiego, teraz nie ma dyrektora sportowego, a okienko transferowe zimowe bez dyrektora sportowego już Motor Lublin przerabiał i było to, krótko rzecz ujmując, fatalne okienko.
Mariusz Misiura: Zgadzam się z większością tych sformułowań, ale jeżeli np. dzisiaj nie ma dyrektora sportowego czy szefa skautów, to nie znaczy, że ten proces nie jest kontynuowany, czy on stoi. Bo nawet patrząc na ten czas między Radomiakiem a Śląskiem Wrocław, to mieliśmy bardzo wnikliwą analizę czterech zawodników, których obserwujemy pod kątem przyszłego okienka. Z tego co wiem jest planowany wyjazd naszego skauta, jednego z trenerów na obserwacje na żywo do jednego kraju w Europie, żeby zobaczyć tego zawodnika jeszcze bliżej. Naprawdę proszę wierzyć, że mamy dużą liczbę trenerów dzisiaj, którzy mogą pełnić różne role w czasie treningu, ale też i po treningu. Więc wydaje mi się, że środowisko jakie tu stworzyliśmy i poziom jaki tu jest, jest bardzo wysoki i pracują tu profesjonaliści. I nawet te transfery, które zrobiliśmy przed tym sezonem, to na tą chwilę ciężko jest nam powiedzieć, że któryś z tych transferów zawiódł tak na 100%. Mamy takie poczucie, że ci zawodnicy rosną, że ci zawodnicy odbudowują się. Potrzebują czasu na odbudowę i będą coraz lepiej pokazywali się tutaj na boisku. Tak samo wiem, że i właściciel, i prezes rozmawiają z dwoma czy trzema dyrektorami i już tam jest wyselekcjonowana ta grupa. Ktoś z tych dyrektorów do nas dołączy i myślę, że to się stanie w najbliższych dniach, więc powiedziałbym, że poziom zarządzania klubem czy poziom funkcjonowania klubu jest na wysokim poziomie. Mamy Bartka Bereszyńskiego i Ronyego Lopesa, to są tacy piłkarze, co grali w naprawdę dużych klubach, w dużych ligach i jeżeli coś by tutaj było nie tak, to proszę mi wierzyć, że ci zawodnicy już dawno by w mediach to okazywali albo swoją osobą by okazywali niezadowolenie, że coś tutaj jest nieprofesjonalnego, a tak to wręcz przeciwnie. Patrząc na tych zawodników ja uważam, że oni w jakiś sposób potwierdzają, że klub podąża w dobrym kierunku czy funkcjonuje dobrze, ale zgodzę się z tym, że przez chwilę w czasie sezonu brak dyrektora sportowego jest odczuwalny, bo ja sam jestem zwolennikiem pracy z dyrektorem sportowym, jestem sam zwolennikiem takiego bezpośredniego kontaktu z piłkarzem, z jego otoczeniem, z agentami, nie tylko ze strony trenera, ale też i z dyrektora, bo są niektóre tematy, na które ja jako trener nie chciałbym rozmawiać czy z zawodnikiem, czy z agentem i wtedy właśnie po to jest dyrektor sportowy, ale mieliśmy bardzo długą rozmowę z panem Jakubasem przedwczoraj i wszystko idzie w tą stronę, żeby w kolejnych dniach dyrektor się tutaj pojawił. Chciałbym mieć dyrektora sportowego, z którym będziemy współpracować. Tak samo jest Paweł, który cały czas ogląda zawodników, dużo rozmawiamy na temat profili, które chcemy, my też na bieżąco delikatnie modyfikujemy te profile, no bo właśnie ze względu na te stare fragmenty gry, dzisiaj widząc jakie to jest istotne, ważne, patrząc, że mamy bocznych obrońców z taką charakterystyką wzrostu, mamy środkowych obrońców np. Bartka Berszyskiego z taką charakterystyką wzrostu. Mamy Ronyego Lopesa, „Łęgiego” czy naszych skrzydłowych, którzy nie grzeszą tym wzrostem. No to też musimy przy następnych wyborach czy jakichś rotacjach, modyfikacjach pomyśleć o tym, żeby trafił do nas zawodnik oczywiście z jakością piłkarską, no ale też z odpowiednim wzrostem, żeby właśnie później nie było takich sytuacji jak teraz z Radomiakiem czy z Legią Warszawa, że np. tam jest siedmiu wysokich zawodników, a my musimy to wybronić czterema czy pięcioma, więc tutaj musimy na pewno ten element wziąć pod uwagę. Nie mówię, że on będzie kluczowy w ocenie piłkarza, no ale nie możemy iść z takim dużym romantyzmem, że tylko będziemy sprowadzali artystów 1,70m czy 1,75m i później będziemy za to gorzko płacić przy stałych fragmentach gry.
Józef Kufel: Pytałem kiedyś o to, czy widziałby Pan miejsce dla siebie i Goncalo Feio w Motorze Lublin. Czy Goncalo jest rozpatrywany jako dyrektor sportowy?
Mariusz Misiura: Goncalo Feio chce być trenerem i w ostatnich dwóch tygodniach odbyliśmy trzy bardzo długie rozmowy nawet w kontekście jednego z dyrektorów, z którym wcześniej miał okazję współpracować. Dużo właśnie z nim rozmawiałem, wypytywałem go o to i tak samo właśnie mu kibicuję, żeby za chwilę rozpoczął pracę w jakimś projekcie. Był blisko pracy za granicą, ale nie zdecydował się na to koniec końców, więc myślę, że kiedyś może przyjdzie taki moment, że albo ja, albo Goncalo będziemy na jakimś innym stanowisku i może to by była ciekawa współpraca, ale na pewno nie na dzień dzisiejszy, więc za kilkanaście lat widzę taką możliwość współpracy. Zresztą pamiętam takie spotkanie raz na lotnisku z moją żoną i z dzieckiem właśnie Goncalo spotkaliśmy i moja żona tak powiedziała, że „Tak dobrze was zawsze widzieć razem, tylko zawsze rywalizujecie między sobą. Fajnie was by było kiedyś zobaczyć razem w jednej drużynie.” i mówię, no zobaczymy, czy to będzie kiedykolwiek możliwe, żeby się wydarzyło.

