Mariusz Misiura po meczu z Piastem Gliwice 29.08 [transkrypcja]
Wczoraj Motor Lublin przegrał na własnym terenie z Piastem Gliwice 2:0. Po meczu trenerzy obu ekip odpowiadali na pytania dziennikarzy. Ze względu na pytania do trenera Myśliwca od lubelskich dziennikarzy, postanowiliśmy zrobić transkrypcję wypowiedzi obu szkoleniowców. Daniel Myśliwiec [Piast Gliwice] Daniel Myśliwiec: Osiągnęliśmy coś, co było dla nas najważniejsze, czyli zwycięstwo. Powiem to samo, co…
![Mariusz Misiura po meczu z Piastem Gliwice 29.08 [transkrypcja] obraz 2026 08 30 152245450](https://zygmuntowskie.pl/wp-content/uploads/2026/08/obraz_2026-08-30_152245450.jpg)
Wczoraj Motor Lublin przegrał na własnym terenie z Piastem Gliwice 2:0. Po meczu trenerzy obu ekip odpowiadali na pytania dziennikarzy. Ze względu na pytania do trenera Myśliwca od lubelskich dziennikarzy, postanowiliśmy zrobić transkrypcję wypowiedzi obu szkoleniowców.
Daniel Myśliwiec [Piast Gliwice]
Daniel Myśliwiec: Osiągnęliśmy coś, co było dla nas najważniejsze, czyli zwycięstwo. Powiem to samo, co powiedziałem w szatni w okresie bardzo krótkim odstępie czasu. Jestem dumny ze swojej drużyny nie dlatego, że zagraliśmy na miarę naszego maksymalnego potencjału, nie dlatego, że zagraliśmy jakiś super koncert i mecz był od początku do końca pod nasze dyktando, tylko dlatego, że w kluczowych momentach pokazali po raz kolejny, że taki potencjał mentalny w nich drzemie i nawet pomimo trudnych momentów są w stanie pomóc drużynie. Domen, świetna interwencja. Nie będę wymieniał, ale generalnie jestem bardzo, bardzo zadowolony z naszej postawy. Dzisiaj się cieszymy, od jutra ciężka praca, kontynuacja ciężkiej pracy, bo za dwa dni w zasadzie mamy kolejny bardzo, bardzo ważny dla nas mecz i chcemy utrzymać niezłą dyspozycję.
Kacper Dudziak [Zygmuntowskie.pl]: Czy Motor Lublin stawił Wam jakieś taktyczne wyzwanie w tym meczu? Czy był to z tej strony ciężki mecz?
Daniel Myśliwiec: Motor na pewno był przygotowany dobrze, bo wiedział jakie są nasze atuty. Byłem bardziej zaskoczony mniejszą inicjatywą do pressingu, to że wolał przeczekać na nas i w zasadzie my tracąc cierpliwość, bo dlatego pierwsza połowa była słabsza od tej drugiej, bo my traciliśmy cierpliwość i taki bierny w początkowej fazie Motor powodował, że my traciliśmy piłkę bez presji i to było coś, co mnie zaskoczyło, bo trenowaliśmy i nastawialiśmy się na to, że jednak będzie presja nie tylko przy naszych otwarciach, ale też w otwartej grze będzie to częściej, dlatego to była jedna rzecz, którą w zasadzie musieliśmy skorygować i dlatego myślę, że druga połowa wyglądała pod tym kątem lepiej, bo nie napędzaliśmy rywala i bardzo dobrze niwelowaliśmy kontrataki. Także krótko mówiąc Trener Misiura powiedziałbym, że odrobił zadanie wraz ze swoim sztabem, miał konkretny pomysł. My byliśmy w tym meczu skuteczniejsi i finalnie myślę, że moja drużyna zrobiła wystarczająco dużo, żeby się temu przeciwstawić.
Tomasz Pluta: Pierwsza połowa z obu stron taka, powiedziałbym, niemrawa, może początek Motoru, taki energiczny, natomiast chcę zapytać o tą drugą połowę, wspomniał trener o tym wyprowadzeniu, o tym pressingu, natomiast chciałem zapytać o to, co zdecydowało, że Wy sobie wykreowaliście kilka tych bardzo dogodnych sytuacji, też niektóre niewykorzystane, co z Pana perspektywy było kluczowe, bo w pierwszej połowie nie mogli sobie wykreować sytuacji zarówno Wy, jak i Motor, a jednak ta druga połowa była w tym polu karnym Motoru szczególnie bardziej otwarta.
Daniel Myśliwiec: O ile dobrze pamiętam, po dwie sytuacje takie z głowy, może nie było jakoś super klarowne, ale przy jakości moich napastników i siły ofensywnej z Czubakiem na czele Motoru, to były całkiem niezłe szanse. Ale to chyba wynikało z faktu, że obydwie drużyny bardzo potrzebowały zwycięstwa, patrząc na to, że trzeba łapać kontakt z górą, a nie zadomawiać się na dole. I stąd myślę, że taka bardziej rozsądna i zachowawcza gra obydwu drużyn. Różnica była taka, odwołam się do tego, co powiedziałem w zasadzie na początku, że moi piłkarze bardzo dobrze znieśli trudy tego spotkania, bo z każdym kolejnym podaniem nabieraliśmy pewności siebie i tutaj czynnik taki, który chwaliłem, czyli mental, że my do końca wierzyliśmy, że ten plan, który mamy przyniesie skutek i on nie był skonsumowany, jeżeli mogę powiedzieć, bo z otwartej gry nie zdobyliśmy bramki, ale dzięki — nie chcę mówić o dominacji, ale — częstszemu przebywaniu i atakowaniu na połowie rywala my zarobiliśmy stały fragment i pazerność nasza w polu karnym to było coś topowego, a trzeba pochwalić też bramkarza i ofiarność drużyny Motoru, bo myślę, że wynik mógł być trochę inny, gdyby tacy też zdeterminowani w obronie gospodarze nie byli.
Tomasz Pluta: Sześć kolejek za nami, jakby trener podsumował ten okres w wykonaniu Pana drużyny. Powiedział Pan, że bardzo czekaliście na to zwycięstwo, natomiast chyba ta sama gra nie była tak zła, jak jakby na to wskazywały wyniki. Też zapytam o takie ogólne ujęcie ligi.
Daniel Myśliwiec: Umiarkowane zadowolenie z tego, jak się prezentujemy, bo uważam, że coś, co dziś pokazaliśmy, czyli taką stabilność i dojrzałość, traciliśmy punkty przez takie zachowania. Dobry mecz z Lechem, dobry mecz z Pogonią, z Zagłębiem, pomimo braku wykreowania jakichś tam potężnych sytuacji. I tu się zaczynaliśmy grzać. Drużyna grzać kolokwialnie, przepraszam za kolokwializm, ale… Nasza drużyna, pomimo tego, że z jakimiś doświadczeniami i posiadająca doświadczonych piłkarzy, to generalnie jest młoda, jedna z najmłodszych, żeby nie powiedzieć najmłodsza w Ekstraklasie i były takie momenty, w których doświadczony piłkarz spowolni, złapie oddech, zaatakuje po raz kolejny, a my szliśmy cios za ciosem, chcieliśmy wyprowadzić i przez to cierpieliśmy. Teraz drugi mecz z rzędu, pokazujemy dojrzałość, której nam wcześniej brakowało. Cieszy mnie to, bo dzięki temu zarobiliśmy 4 punkty. A gdybym miał całą ligę podsumować, to ja lubię ten okres, początek ligi, bo wtedy więcej drużyn nie kalkuluje albo nie szuka wymówki w postaci, że jest ryzyko słabszych wyników, jest ryzyko spadku, to wtedy można grać w piłkę albo nie grać w piłkę, tylko po prostu walczyć o przetrwanie i to jest jeszcze taki okres, te pierwsze siedem kolejek, w których drużyny jeszcze szukają takiej tożsamości i mają więcej odwagi w swoich poczynaniach, co było widać w moich meczach, bo jak 4:3 to było standardem do pewnego momentu, to w pewnym momencie już te wyniki się odwracają, ale patrząc jeszcze raz z perspektywy mojej drużyny, ja się bardzo cieszę, bo dochodziły do mnie głosy, że ktoś kwestionuje jakość moich piłkarzy, to że słabo gramy w obronie, reakcja drużyny, reakcja sztabu w tych trzech ostatnich meczach jest kapitalną odpowiedzią i to nie chodzi o to, że my zastanawiamy się, jak odpowiedzieć komuś i ktoś nam robi źle, bo recenzuje naszą grę negatywnie, tylko w tym sensie, że Ja widzę, jaką pracę wykonują moi piłkarze i to jest z dnia na dzień. My chcemy grać tak samo, dopracowujemy szczegóły. Dzisiaj te szczegóły dały nam trzy punkty, ale to jeszcze raz podkreślam, kapitalna robota moich piłkarzy, mojego sztabu, z którym jestem na ten moment umiarkowanie zadowolony, ale tylko dlatego, że zdobiliśmy siedem punktów w sześciu meczach, ale patrząc na początek poprzedniego sezonu, to uważam, że mamy cztery mecze, żeby pokazać, że jesteśmy w innym miejscu. I zrobimy wszystko, żeby powalczyć o większą liczbę punktów, na pewno o wiele większą niż w poprzedniej sezonie.
Mariusz Misiura
Mariusz Misiura: Gratuluję drużynie Piasta zdobycia trzech punktów. Czujemy złość i rozczarowanie wynikiem tego spotkania. Zdajemy sobie sprawę z jak dużym rozczarowaniem tak samo dzisiaj mogli odebrać ten mecz nasi kibice. Ale jakby kluczem będzie teraz jak to razem udźwigniemy jako drużyna i na tym się teraz mam zamiar skupić.
Kacper Dudziak [Zygmuntowskie.pl]: Jaka była taka pańska reakcja na gola, w którym tak naprawdę Bartosz Bereszyński nabił zawodnika rywala?
Mariusz Misiura: Na pewno taka złość, że taka sytuacja się przytrafiła, bo to jest kuriozalny gol. Patrząc, jak dużo rzeczy musiało się wydarzyć, żeby ta piłka tak trafiła, to szkoda, że tak się stało. Nie mam problemu, czy nie mam pretensji do żadnego z tych zawodników, bo wiem, że chcieli interweniować skutecznie. To, że niestety się nie udało, straciliśmy przez to bramkę, tak w życiu bywa. Kluczem jest, żeby nie dopuścić tego, żeby to się powtórzyło.
Tomasz Pluta: Zapytam na początku samym o początek właściwie spotkania. Te 15-20 minut w Waszym wykonaniu, tak jak bym powiedział, energiczne, sporo odbiorów czy przechwytów na połowie rywala, na przykład Filip Luberecki kilka zaliczył, natomiast co się po tym nie przełożyło już pod samym polem karnym na sytuację? Czego tam zabrakło? Bo wydaje mi się, że z takiego początku na pewno można wyciągnąć więcej.
Mariusz Misiura: Zgodzę się, że wydaje mi się, że z takich czystych sytuacji w meczu było remisowo w tym spotkaniu i Piast myślę, że stworzył sobie dwie lub trzy sytuacje groźne, mówiąc z gry, nie ze stałych fragmentów. I myślę, że my tak samo po odbiorze piłki i szybkim ataku jakby szukaliśmy dzisiaj możliwości zaskoczenia Piasta w momentach po odbiorze piłki chcieliśmy zdobywać bramki w fazie przejściowej z obrony do ataku mając przestrzeń przed sobą, mając szybkiego Makiego, mając szybkiego Żaka odbierając piłkę na swojej połowie i mając tak dużą ilość przestrzeni chcieliśmy tak jakby wygrać mecz i patrząc na ilość odbiorów na groźne wyjścia, to jakby były uważam, że podstawy do tego, żeby zdobyć z tego bramkę, niestety nam się nie udało. To się jakby, ja nie mam zamiaru nie mówić o takiej też wewnętrznej złości z sytuacji z pierwszej połowy, nieuznanej bramki, bo jakby to ma ogromny wpływ i jakby jest szósta kolejka, w Szczecinie jest uznana bramka na 1:0 dla Pogoni, której nie powinno być. Takiej sytuacji jak w stykowej, że Karol zastawia piłkę, zgrywa ją, to takich sytuacji w każdej sytuacji jest po 10-15. Ja nie mam zamiaru, nie wiem, teraz stać tutaj, przepraszać wszystkich, czy być zły, znaczy, brać, żebyśmy brali wszyscy teraz uwagę, czy tam odpowiedzialność za takie, bym powiedział, duże rozczarowanie i nie mówić o takiej sytuacji, bo to ma ogromny wpływ. Prowadzić 1:0, a nie prowadzić. Oczywiście nie zrzucam na to jakby winy, bo tak jak powiedziałem jesteśmy rozczarowani, bierzemy za to odpowiedzialność, jesteśmy jakby źli na to jak wyglądaliśmy w drugiej połowie, że mogliśmy na pewno lepiej, ale też jakby patrząc, że straciliśmy bramkę w 78′ po przypadkowym stałym fragmencie gry, to jakby to miało ogromne znaczenie, bo to nie było, że nie wiem, że bramka padła dla Piasta po nie wiadomo jakiej akcji, że nas rozklepali, przechytrzyli, tylko jakby stały fragment gry w sytuacji, gdzie mamy tam w tym sektorze boiska trzech piłkarzy, chyba jeden przeciwnika piłka nabita przypadkowo wpada do bramki i tak by do tego też teraz nie dorabiałbym nie wiadomo jakiej historii, że Piast wygrał to spotkanie. Zasłużenie czy nie zasłużenie był po prostu skuteczniejszy pod bramką naszą i to jest klucz.
Tomasz Pluta: Ja też zapytam o tą drugą połowę, bo ona troszeczkę miała inny obraz niż ta pierwsza. W pierwszej raczej Wy kontrolowaliście grę nawet jeśli nie było tych sytuacji, natomiast druga, no tutaj Piast już miał więcej inicjatywy. Z czego Pana zdaniem wynikała też ta różnica, że pozwoliliście Piastowi na nieco więcej?
Mariusz Misiura: Myślę, że odpowiedziałem na to pytanie, że jakby to było nasze celowe gdzieś tam takie założenie, żeby odbierać piłkę na swojej połowie przeciwnika, na swojej połowie i jakby szukać przestrzeni. Po prostu nie zdobyliśmy z tego bramki. Gdybyśmy wyskoczyli jeden czy drugi szybki atak, który zakończy się groźnym dośrodkowaniem albo groźną sytuacją, to pewnie jakby inaczej byśmy rozmawiali, bo teraz z tego takiego posiadania przez jakiś czas piłki przez Piast czy dochodziło do nie wiem co chwilę sytuacji dla Piasta, po których mogli strzelić bramkę. No jakby więc jakby tutaj Ja mówię, jest na tyle, zawsze tutaj rozmawiam bardzo mocno merytorycznie, wiem, że bardzo dobrze śledzicie często i teraz nie chciałbym do tego, że straciliśmy przypadkową ramkę w 78 minucie z tego fragmentu gry, żebyśmy teraz dorabiali historię, że to przez, nie wiem, skomasowane jakieś ataki Piasta Gliwice.
Tomasz Pluta: Okej, to może zapytam o coś pozytywnego, a właściwie kogoś. Wydaje mi się, że Gaspar Tratnik, gdzie jest zmiana w bramce. Bardzo dobry mecz w jego wykonaniu, przy tych bramkach właściwie nie można mieć mu nic do zarzucenia, bo niespodziewane dwa razy, to jest właściwie raz nabicie, raz rykoszet i on był bez szans, natomiast też kilka razy Was uratował. Chyba można być zadowolonym z tego, jak dzisiaj się prezentował i z tej zmiany.
Mariusz Misiura: W ogóle wydaje mi się, że blok obrony dzisiaj patrząc, ile właśnie mieliśmy takich przechwytów piłki na swojej połowie, na przykład Luberek w pierwszej połowie też bardzo dużo dobrych odbiorów i szybkich akcji, Santi to samo. Oczywiście, że jakby w kluczowym momencie, jak jest strzał na bramkę, no to masz bramkarza, liczysz, że on też tam jest, żeby jakby jak nie udało obronie zatrzymać sytuacji, nie udało się zablokować strzału, to żeby bramkarz tą sytuację wybronił, więc jakby my z Traty jesteśmy zadowoleni od dłuższego czasu, bardzo dobrze naciskał Popę, to jest bardzo dobra rywalizacja i jakby jesteśmy z pełnego występu dzisiaj, Traty zadowoleni, dał nam dużą pewność siebie, też na przedpolu myślę, że dwa czy trzy fajne dośrodkowanie wyłapane, więc no szkoda, że właśnie nie zagrał na zero z tyłu, że przytrafiła mu się taka ta pierwsza przypadkowa bramka, bo właśnie swoją postawą zasłużył, żeby dzisiaj mieć czyste konto, tak uważam.
Kamil Wojdat [Kurier Lubelski]: Wspomniał trener o tej przypadkowej bramce, to jeszcze chciałbym do niej nawiązać, bo ja bym chyba nie sprowadzał tego aż tak do przypadku, bo faktycznie po rogu był przypadek, ale to skąd wziął się rzut rożny, to jednak była ładna akcja Piasta, w której to Gasper Tratnik uratował Motor, bo tak naprawdę Piast mógł w jednej akcji dwukrotnie trafić do siatki.
Mariusz Misiura: Ale ja powiedziałem, że jakby myślę, że w takich czystych sytuacjach meczowych było 2-2 albo 3-3, więc jakby ja nie powiedziałem, że jakby nie dopuściliśmy Piasta do żadnej sytuacji groźnej. Uważam, że właśnie dopuściliśmy, to była jedna z tych, więc się zgodzę z Panem, że Ja jakby nie użyłem takiego jakby stwierdzenia, że Piast w ogóle nie zagrażał, bo tak jak powiedziałem takich czystych sytuacji z dwóch stron wydaje mi się, że było 2-2 albo 3-3, ale to jak dzisiaj obejrzę sobie jeszcze raz na spokojnie, to będę mógł tak potwierdzić.
Kamil Wojdat [Kurier Lubelski]: Jesteśmy po sześciu kolejkach, czy coraz bardziej nie zaczynamy zauważać tego, że jednak brakuje trochę zawodników w tej kadrze, na przykład, no właśnie, na przykład napastnika, tam gdzie Karol Czubak, bo on tak naprawdę gra od deski do deski, no i widać, że czasem mu chyba brakuje już sił pod koniec.
Mariusz Misiura: Proszę mi wierzyć, że my wszyscy jesteśmy świadomi i właściciel, prezes, dyrektor i ja, że jakby jeszcze potrzebujemy wzmocnień. Dzisiaj spotkaliśmy się tutaj 6 godzin przed meczem i przeprowadziłem dzisiaj jedną rozmowę z zawodnikiem, który mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu do nas dołączy, więc jakby my dużo pracujemy nad tym, żeby sprowadzić tych zawodników, co nie jest proste, proszę mi wierzyć, na dzisiejszym rynku. Więc my jesteśmy świadomi, że musimy się jeszcze wzmocnić i to robimy.
Kamil Wojdat [Kurier Lubelski]: Chciałbym nawiązać teraz do tego, co przed nami, czyli meczu z Legią Warszawa, bo pewnie już nie będziemy mieli okazji się do tego czasu zobaczyć. Trener jest zadowolony z takiego losowania? Jak ocenia tego przeciwnika po sześciu kolejkach, bo na pewno niejeden mecz drużyny Marka Papszuna obejrzał?
Mariusz Misiura: Wczoraj na żywo byłem, oglądałem mecz ze Śląskiem Wrocław, uważam, że zawsze drużyny trenera Papszuna są bardzo solidne, bardzo dobrze zorganizowane i solidnie punktują, bazując na takiej dobrej organizacji w obronie, więc na pewno przyjedzie drużyna, która będzie bardzo dobrze przygotowana do meczu, która będzie chciała bardzo zamknąć mecz, jeśli chodzi o takie działania nasze w ofensywie i liczyć na swoje ataki, więc czeka nas na pewno, uważam, że fascynujące, fajne, ciekawe widowisko. Ja jakby nie mam z tym problemu, że gramy z Legią. Uważam, że ta liga jest tak wyrównana i co tydzień to wszystko się tak zmienia. Takie nastawienie, odczucia, że wydaje ci się, że przegrałeś z zespołem, który ma jakąś mniejszą historię, jest mniejszy i masz takie odczucia, że towarzyszą ci, że jesteś beznadziejny, a za chwilę wygrywasz z jakimś dobrym i towarzyszy ci taka euforia. Patrząc na te sześć kolejek myślę, że wiele drużyn już takie coś przeżyło, więc jakby tutaj Ja uważam, że z każdym w tej lidze jesteśmy w stanie wygrać. Ta liga jest naprawdę wyrównana, co pokazuje tabela i jestem pozytywnie nastawiony do tej rywalizacji pucharowej.
Kamil Wojdat [Kurier Lubelski]: Wspomniał trener, że spodziewała się świetnego widowiska, myślę, że pod kątem całej oprawy otoczki pewnie tak, a jeśli chodzi o to widowisko na boisku, to też trener oczekuje fajerwerków, czy raczej zamkniętego spotkania, bo właśnie wspomniał trener o tym meczu Legii ze Śląskiem, no tam Legia wyglądała raczej słabo i nie wykreowała za dużo tych sytuacji, bym powiedział. No chyba też takie drużyny Marka Papszuna jednak są, że starają się grać dosyć zamknięty futbol.
Mariusz Misiura: To mówimy o odczuciach kibica i trenera, bo teraz jeżeli będą fajerwerki, na przykład dla trenera dobry mecz, to znaczy niedopuszczenie przeciwnika do wielu sytuacji i wykorzystanie tej jednej czy dwóch, jeżeli przeciwnik pozwoli, to wtedy ty wierzysz, że twoja praca była na tyle skuteczna, że nie dopuściłeś przeciwnika do sytuacji, to są dla ciebie fajerwerki dla kibica. Może to jest w jakiś sposób wtedy, no nic się nie działo za dużo, bo nie wiem, zespół dobrze bronił i nie pozwolił na dużo. Więc jakby tutaj zawsze ja sobie zdaję sprawę, że ocena kibica i trenera jest inna. Jakby każdy z nas trenerów dąży do tego, żeby zagrać skutecznie w obronie, skutecznie w ataku. I dzisiaj patrząc na ten mecz to bardziej się spodziewam takiego zamkniętego spotkania zespołów dobrze przygotowanych na siebie i niewydolności, które myślę, że rozstrzygną w jedną albo w drugą stronę meczu.
Kamil Wojdat [Kurier Lubelski]: Na koniec jeszcze zapytam, jak te najbliższe dni będą wyglądały dla drużyny trenera i czy właśnie te kilka dni odstępu między przegranym meczem a meczem pucharowym to trener traktuje jako plus, że jest tak szybko szansa na rehabilitację, czy raczej inaczej właśnie?
Mariusz Misiura: Bardzo mi się podobała reakcja Rodriguesa po meczu w szatni, kiedy byliśmy razem wszyscy. Zobaczcie, że dzisiaj najlepiej oceniać ten mecz, że nie wyszedł, że był słaby, teraz wyciągnąć jakieś górnolotne wnioski, a teraz jakby klucz jest, jak właśnie teraz w takiej sytuacji się zachowamy, jak chcemy przeżyć ten moment i mi się podobała w jakiś sposób reakcja Ivo, który właśnie zachęcał, żebyśmy przeżyli ten moment razem jak najlepiej, żebyśmy się starali, żebyśmy wyciągnęli jak najszybciej wnioski. Właśnie mamy teraz wtorkowy mecz po to, żeby zmienić te odczucia, bo powiem Wam szczerze, że ja się uczę tego środowiska i jak podeszliśmy po meczu, do kibiców i w jaki sposób słyszeliśmy ich wsparcie, ich głosy, to tak sobie sam wewnątrz wtedy głośno mówiłem, że nie chcę przeżywać takiej sytuacji, że jakby źle się z tym każdy z nas pewnie czuł. Mamy tu na myśli trenerów i zawodników, więc musimy zrobić wszystko, żeby po prostu do takich momentów nie dopuszczać.

