„Motor Lublin powinien obawiać się zespołowości Korony” — zapowiedź meczu

Już w tę sobotę Motor Lublin podejmie w Kielcach lokalną Koronę. Z tej okazji porozmawialiśmy z Damianem Wysockim [wKielcach.info] o drużynie żółto-czerwonych. Których piłkarzy rywali powinien obawiać się zespół Mariusza Misiury? Skąd ta letnia ofensywna transferowa? Tego dowiecie się w trakcie czytania tej rozmowy. Transfery — Tym czym Korona najbardziej zaskoczyła kibiców w obecnym sezonie…

Już w tę sobotę Motor Lublin podejmie w Kielcach lokalną Koronę. Z tej okazji porozmawialiśmy z Damianem Wysockim [wKielcach.info] o drużynie żółto-czerwonych. Których piłkarzy rywali powinien obawiać się zespół Mariusza Misiury? Skąd ta letnia ofensywna transferowa? Tego dowiecie się w trakcie czytania tej rozmowy.

Transfery

— Tym czym Korona najbardziej zaskoczyła kibiców w obecnym sezonie jest ofensywa transferowa. Hellebrand, Jakubczyk, Mosór czy Fassbender to tylko niektóre z transferów żółto-czerwonych. Z czego wynika ofensywa transferowa, jak oceniasz dotychczasowe ruchy i kadrę Korony Kielce na ten sezon, na których pozycjach potrzebujecie jeszcze wzmocnień i jak na to wszystko reagują kibice Korony?
— Korona chce zrobić kolejny krok w rozwoju. Szkielet drużyny był już mocny, ale teraz jakość poszcza jeszcze mocniej w górę. To pokazuje ambicje klubu i samego właściciela Łukasza Maciejczyka. Bez niego, jego zaangażowania finansowego takie ruchy nie byłyby możliwe. Też wzmocnienie środka pola okazało się kluczowe przy odejściu Tamara Svetlina. Ta część boiska na niczym nie powinna ucierpieć. Korona potrzebuje jeszcze wzmocnień z przodu. Tu kołderka wydaje się zbyt krótka. Klub raczej celuje w zawodników bardziej uniwersalnych, którzy będą mogli odnaleźć się na „dziewiątce” i na skrzydle.

Kadra

— Nie tak dawno do Korony Kielce zawitał jeszcze Mariusz Stępiński, który z buta wszedł na boiska ekstraklasy. Jednak jak obecnie wygląda ten piłkarz? Podtrzymuje dobre występy czy jednak obniżył loty? Gra tak, jak wskazuje jego nazwisko?
— Od początku musi radzić sobie z dużą presją. Wiele lat za granicą zrobiły swoje. To wzór profesjonalizmu. Pokazuje go od początku. Może być wzorem, nie tylko dla młodych. Nie przez przypadek powierzono mu opaskę kapitana. Miał dobry start, później bywało różniej. We wcześniejszym systemie, często był zostawiony sam sobie. Korona miała problemy z kreowaniem, a on tych szans strzeleckich nie miał zbyt dużo. Z Legią trafił. Z Widzewem uchronił drużynę przed stratą gola na 2:2. Dużo pracuje na boisku i jak sam mówi, dobrze czuje się fizycznie, a gole, jeśli będą tylko sytuacje, to kwestia czasu. Na pewno pomoże mu zaufanie, które do niego ma sztab.

— Dwie pozycje w Koronie wydają się w szczególności dobrze obsadzone. Mowa u o bramce i o defensywnym pomocniku. Jak z Twojego punktu widzenia wyglądacie na tych pozycjach? To najmocniejsze strony waszego zespołu?
— Xavier Dziekoński to absolutny top, jeśli chodzi o bramkarzy w naszej lidze. Kandydat do wyjazdu do mocnego klubu. Jest skuteczny, jeśli chodzi o interwencje, dobrze gra nogami. Mocno naciska na niego Rafał Mamla, przez co musi utrzymywać równy i dobry poziom. Patrik Hellebrand to też piłkarz, który przerasta naszą ligę. Pokazywał to w Górniku, utwierdza mnie takim przekonaniu, po trzech występach w Kielcach.

— Na papierze kadra Korony Kielce wydaje się naprawdę solidna. Których piłkarzy najbardziej powinien obawiać się Motor Lublin?
— Jak pokazały dobre mecze z Legią i Widzewem, Motor powinien obawiać się zespołowości Korony. To może kreować nieoczywistych bohaterów, jak Morgan Fassbender. Niemiec świetnie wszedł do drużyny. Biorąc pod uwagę pewne braki Motoru w defensywie i organizacji obronnej, to postawię na niego.

Trener

— W pewnym momencie Jacek Zieliński stracił autorytet trenerski w oczach wielu kibiców. Łatwo jednak odnieść wrażenie, że praca w Koronie to odmieniła. Jak to wygląda od środka? Jak postrzeganie trenera zmieniało się w czasie w oczach kibiców Korony, które cechy trenera najbardziej cenisz i czy uważasz, że jeśli Jan Urban mógł to i Jacek Zieliński w przyszłości będzie miał opcję objąć reprezetację Polski? A może Jacek Zieliński jest przeceniany?
– Łaska kibica na pstrym koniu jeździ. Oczywiście, runda wiosenna poprzedniego sezonu była słaba w wykonaniu Korony. Symptomy kryzysu były widoczne wcześniej. Jacek Zieliński to jednak niezwykle doświadczony szkoleniowiec. Teraz dostał do dyspozycji przebudowany sztab, nową energię. Uznano, że takie rozwiązanie będzie najlepsze. Jacek Zieliński na pewno działa pod dużą presją, ale przecież nie pierwszy raz. Na ocenę takiego ruchu trzeba będzie jeszcze trochę poczekać.

— Ofensywa transferowa ofensywą transferową, ale jak na to reaguje wasz trener? Jest zadowolony ze wzmnocnień, chciał do Korony innych piłkarzy czy lepiej mu się pracowało z tamtą kadrą?
— To trzeba pytać trenera. Pewnie jest, jeśli dostaje w większości zawodników sprawdzonych w naszych realiach. Pewnie czeka jeszcze na wzmocnienie rywalizacji w ofensywie. Uczestniczy w selekcji tych graczy, ma swoje zdanie.

— Transfery piłkarzy, ale i może transfer trenera? Jak stabilna jest obecnie posada trenera Jacka Zielińskiego? Kluby często lubią wraz z nowymi piłkarzami wymienić także trenera.
— To pytanie do właściciela.

Klub

— Korona Kielce w ostatnich latach przeszła wiele zmian. Właściciel, dyrektorzy czy nawet nazwa stadionu. Spróbuj streścić naszym czytelnikom „fabułę” Korony z kilku ostatnich sezonów. Jak oceniasz nowego właściciela?
— Korona od blisko półtora roku znajduje się w rękach prywatnego właściciela – Łukasza Maciejczyka. W końcu zeszła z garnuszka miasta, nie musi wiązać końca z końcem. Chociaż przez trzy lata tym ograniczonym budżetem bardzo dobrze zarządzał Łukasz Jabłoński. Po zmianach pojawiły się nowe możliwości. Widzimy to po pieniądzach wydawanych na rynku transferowym. Klub rozwija się jednak na innych płaszczyznach. Swoje oblicze zmienia m.in. stadion. Są ambitne plany stworzenia kompleksu nowych boisk treningowych i rozwoju klubowej akademii. Jest ciekawie. Łukasz Maciejczyk to pasjonat, który kocha Koronę i to jego zaangażowanie jest bardzo widoczne.

— W ostatnich latach paru „Koroniarzy” zawitało także w Lublinie, a jeden z nich niedawno do was wrócił. Jak wspominasz Łukasza Jabłońskiego z czasów Korony i jak oceniasz kompetencje Pawła Golańskiego jako dyrektora sportowego?
— Łukasza Jabłońskiego wspominam bardzo dobrze. Wszedł do klubu z branży motoryzacyjnej, ale jego doświadczenie biznesowe, w wielu aspektach dało bardzo dużo. Popełnił kilka błędów, ale podobało mi się to, że potrafił z nich wyciągnąć wnioski. Wykonał kawał dobrej roboty w trudnych warunkach. Mocno kibicuje mu od początku jego przygody w Motorze, gdzie też myślę, że potwierdził wysokie kompetencje. Paweł to człowiek Korony. Dobrze czuje klub. Jest szanowany na rynku, zaangażowany. Jestem ciekawy jego pracy, bo wcześniej w Kielcach nie miał takich możliwości budżetowych. Jak to przy dyrektorze sportowym, czy trenerze, runda wszystko oceni. Na razie wygląda obiecująco.

— GieKSa pokazała w tamtym sezonie, że duże marki jak na naszą ligę wcale nie mają wilczego biletu do eliminacji europejskich pucharów. Jakie cele stawia przed sobą Korona w obecnym sezonie? Uważasz, że jest zdolna, by walczyć o czołowe lokaty?
— Korona chce walczyć o czołowe lokaty. Oczywiście, są kluby, które śmiało można wymieniać w walce o TOP4. Za nimi jest jednak kilka zespołów, które mogą zapracować na niespodzianką i w tym gronie jest na pewno klub z Kielc. Spokojny środek tabeli, przy takiej kadrze, wydaje się w zasięgu, ale myślę, że ambicje sięgają znacznie wyżej.

Mecz

— Mecze Motoru z Koroną potrafią bywać zacięte. Jak wspominasz mecze bezpośrednie naszych drużyn? Których piłkarzy Motoru obawiasz się najbardziej i gdzie upatrujesz szans na zwycięstwo Korony?
– Zwykle jest ciekawie. Spodziewam się otwartego spotkania, z szansami z obu stron. Chociaż przy takim sposobie gry faworytem może być Korona, która dobrze radzi sobie w fazach przejściowych. Zaskakująco dla mnie, Motor od początku tego sezonu wygląda bardzo dobrze w ofensywie. Sporo minusów dostrzegam z tyłu. Super patrzy się na Jacka N’diaye i Karola Czubaka. Ale obawiam się powrotu Ivo Rodriguesa. To ponadprzeciętny piłkarz. To jak pytałeś o kompetencje dyrektora sportowego, to właśnie sprowadzanie graczy takiego pokroju najlepiej o nim świadczy.

— W Motorze latem przeszła jedna wielka rewolucja. Jak to dla ciebie wygląda z boku? Widzisz w tym logiczny sens, czy jednak swoimi ruchami Motor powoduje u ciebie znak zapytania?
— Nie wiem czym były podyktowane te zmiany. Jestem za daleko, aby móc się wypowiedzieć na ich temat. Mateusz Stolarski wykonywał dobrą pracę. Mariusz Misiura to też świetny fachowiec. Ocenimy za kilka miesięcy.

— Motor Motorem jednak kluczową postacią w tym meczu może być także Mariusz Misiura. Jak „podoba” ci się ten szkoleniowiec, jak oceniasz go na tle Jacka Zielińskiego i jak wspominasz potyczki z nim?
— Mecze w Wisłą Płock były trudne, bo ten rywal często zabijał spotkania. To był sposób i jak się okazało skuteczny na zanotowanie bardzo dobrego sezonu w roli beniaminka. W Motorze wydaje mi się, że oglądamy nieco inną twarz tego szkoleniowca. Mariusza Misiurę postrzegam jako pozytywnego, otwartego człowieka, kontaktowego, który ma coś do powiedzenia. Pamiętam, że ostatnio po spotkaniu w Kielcach zamieniliśmy kilka zdań.

— Do tej pory nie padło pytanie o najważniejszą osobę — Zbigniewa Jakubasa. Jak oceniasz podejmowane przez niego decyzje, jak podoba ci się jego styl zarządzania klubem i jak oceniasz go na tle innych właścicieli klubów ekstraklasy?
— Uwielbiam oglądać wywiady Zbigniewa Jakubasa. Wnosi sporo kolorytu do naszej piłki. Robi często inaczej niż wszyscy. Ma swoje zdanie na wiele spraw. Nie wiem, jak wygląda takie zarządzanie klubem każdego dnia. Znów nie jestem aż tak blisko, no ale jego wypowiedzi wyświetlają mi się dosyć często. Na pewno kibice Motoru chcieliby, aby tu przyszedł taki sukces jak w interesach jego właściciela. Kto wie, może obrał ku temu niestandardową drogę.

— Na koniec dnia liczy się tylko wynik. Jakim rezultatem według ciebie zakończy się to spotkanie.
— W przypadku Korony zawsze mówię to samo, 3:0 dla nas. Nawet gdyby przyjechała Barcelona, powiedziałbym to samo.

Polecamy także