Śląsk Wrocław i jego trudna walka o utrzymanie w PKO Ekstraklasie

Śląsk Wrocław po dziewięciu kolejkach PKO Ekstraklasy ma na koncie zaledwie 6 punktów i serię sześciu meczów bez zwycięstwa. Wrocławianie muszą radzić sobie także bez Piotra Samca Talara, a coraz częściej pojawiają się pytania o przyszłość trenera Ante Simundžy. Czy sytuacja WKS-u faktycznie jest tak zła, jak wskazuje na to tabela?

Śląsk Wrocław z serią bez zwycięstwa w PKO Ekstraklasie

Śląsk Wrocław w dziewięciu rozegranych do tej pory spotkaniach odniósł tylko jedno zwycięstwo, co, lekko mówiąc, nie jest najlepszym wynikiem. Patrząc na same rezultaty Wrocławian, można odnieść wrażenie, że zespół nie radzi sobie na poziomie PKO Ekstraklasy. Sama gra Śląska w wielu meczach mogła się jednak podobać, gdyż zespół trenera Simundžy wcale nie jest łatwy do pokonania. Wszystkie porażki Wrocławian kończyły się wynikami 2:1, a w dużej części z nich bramka na wagę porażki padała w ostatnich minutach spotkania. Generalnie Śląsk na ten moment punktuje gorzej, niż faktycznie gra.

Oczywiście nie jest to też futbol, który powala na kolana, bo WKS stara się rozgrywać mecze podobnie jak w pierwszej lidze na wiosnę. Wrocławianom brakuje natomiast tego, co ma na przykład Wisła Płock czy Piast Gliwice, czyli boiskowego cwaniactwa. Główne zarzuty można kierować do obrony, która w wielu momentach w zbyt prosty sposób traci gole. Jedynym piłkarzem, co do którego nie można mieć zbyt wielu pretensji, jest Lamine Ba. Mauretańczyk nadal udowadnia, że jest w bardzo wysokiej formie i na dziś, obok Piotra Samca Talara, jest najlepszym piłkarzem WKS-u. Reszta defensorów ma natomiast momenty słabości, przez które cały zespół później traci punkty.

Takimi piłkarzami są Yegor Matsenko oraz Mariusz Malec, którzy dobre występy regularnie przeplatają z błędami, które przekładają się na bramki rywali. Wrocławia na ten moment nie podbił Irodotos Christodoulou, który ostatni raz na boisku zameldował się 3 września w meczu Pucharu Polski z Pogonią. Cypryjczyk wraz z początkiem sezonu trafił do Śląska i stał się podstawowym zawodnikiem. Jednak po szalonym meczu z Widzewem Christodoulou stracił zaufanie trenera Simundžy i na ten moment pełni rolę rezerwowego.

Ta seria nie jest jednak jedynie „zasługą” słabej gry w obronie. Napastnicy Śląska w tym sezonie zmarnowali wiele dogodnych sytuacji do strzelenia bramki. Prawdziwy festiwal niewykorzystanych szans miał miejsce w spotkaniu z Legią, gdzie Banaszak oraz Marjanac marnowali stuprocentowe sytuacje. Ostatecznie Śląsk zremisował ten mecz, a dwa punkty przeszły Wrocławianom koło nosa. Niemniej jednak Śląsk czeka na powrót swojego kapitana po kontuzji, którego obecność jest kluczowa dla całej drużyny.

Śląsk Wrocław bez Piotra Samca Talara traci najwięcej w lidze

Piotr Samiec Talar od początku sezonu jest najważniejszym zawodnikiem Śląska Wrocław. Kapitan WKS-u był najlepszym piłkarzem drużyny w pierwszych kolejkach PKO Ekstraklasy i jego obecność na boisku wyraźnie wpływa na jakość gry całego zespołu. Z nim WKS jest zdecydowanie groźniejszy, a cała gra Śląska nabiera większego tempa. Jest to zawodnik, który we Wrocławiu jest na wagę złota. Różnica w grze Śląska jest widoczna, gdy kapitana WKS-u nie ma na boisku. Sama kontuzja Piotra Samca Talara na szczęście nie jest na tyle poważna, aby wiązała się z dłuższym okresem bez gry.

Sam zawodnik wróci do gry przed meczem z Lechem Poznań po przerwie na reprezentację. Jest to szalenie istotna informacja, gdyż po meczu z mistrzem Polski Śląsk będzie podejmował nieco łatwiejszych rywali niż dotychczas. Początek sezonu był szalenie trudny dla WKS-u, gdyż niemal co tydzień mierzył się z dużo mocniejszym zespołem, przynajmniej na papierze. Spośród dziewięciu rozegranych spotkań w lidze aż trzy były meczami z zespołami, które grały w europejskich pucharach. Dodatkowo Śląsk mierzył się z takimi drużynami jak Legia, Widzew czy Korona Kielce. Teraz natomiast terminarz wydaje się bardziej łaskawy dla Wrocławian. Powrót Samca Talara właśnie na te spotkania może więc okazać się kluczowy dla klubu.

Piotr Samiec Talar jest zawodnikiem, który potrafi sam poprowadzić zespół do zwycięstwa. Zrobił tak chociażby w meczu z Rakowem, gdzie czynnie brał udział przy dwóch golach dla Wrocławian. Momenty chwały miał również w pojedynkach z Widzewem czy wcześniej wspominaną Legią, w których popisywał się kapitalnymi akcjami. Już teraz można mówić o nim jako o jednym z topowych piłkarzy całej ligi. Nie dziwi więc fakt, że Śląsk jest od niego bardzo mocno uzależniony, bo swoją jakością przewyższa resztę drużyny. Jego chwilowy brak spowodował spadek jakości, przez co największą krytykę zebrał trener Simundža, który może nie być pewny swojej pozycji. Czy jednak zwolnienie trenera to na pewno dobry pomysł?

3S1A5524
Michał Stawarz

Czy zmiana trenera ma sens?

Pobyt Ante Simundžy w Śląsku Wrocław nie zawsze jest usłany różami. Słoweniec przez te półtora roku pracy w klubie miał momenty, kiedy wydawało się, że ta współpraca niedługo się skończy. Tak chociażby było jesienią 2025 roku, kiedy Śląsk naprawdę wyglądał mizernie i również notował serię meczów bez zwycięstwa. Ostatecznie jednak Simundža pozostał na stanowisku, co okazało się świetną decyzją. Wiosną Śląsk w pierwszej lidze punktował najlepiej i awansował w bardzo dobrym stylu do PKO Ekstraklasy.

Teraz mamy podobną sytuację do tej z jesieni zeszłego roku. Jest jednak pewna różnica, która w oczach wielu zmienia spojrzenie na ewentualne zwolnienie obecnego trenera. Śląsk Wrocław wchodził do PKO Ekstraklasy z najtańszą kadrą w całej lidze i na dodatek z bardzo trudnym terminarzem na początku sezonu. Od samego startu sezonu celem Śląska jest utrzymanie, a nie gra o najwyższe cele.

Obecnie, mimo małej liczby punktów na koncie, zwolnienie trenera Simundžy wydaje się nie mieć sensu. Po latach pracy Słoweniec z pewnością zasłużył na to, aby otrzymać szansę na wyjście z tego kryzysu. Najbliższe spotkania będą bardzo istotne dla całego klubu, bo to właśnie w nich mogą zdecydować się losy Śląska w tym sezonie. Sama organizacja gry Śląska daje nadzieję na to, że WKS zdoła wygrać kilka meczów z nieco słabszymi drużynami. Mimo obecnych problemów Śląsk może podchodzić do tych spotkań z podniesioną głową.

Nie jest oczywiście idealnie i problemy da się zauważyć. Chociażby gra defensywna znowu nie stoi na najwyższym poziomie i Wrocławianie przez ten aspekt stracili masę punktów. Problemy są też widoczne przy stałych fragmentach gry. WKS nie stwarza po nich większego zagrożenia dla rywali. Nie są to błahe rzeczy, jednak przy odpowiednich zmianach personalnych w sztabie czy też wyższej formie poszczególnych piłkarzy da się je rozwiązać. Pomysł ze zmianą trenera Ante Simundžy na kogoś innego wydaje się w tej chwili bezsensowny.

Śląsk Wrocław musi przejść ewolucję, a nie rewolucję

Śląsk Wrocław w tej sytuacji powinien zdecydować się na pewne zmiany w niektórych aspektach. Poza defensywą i stałymi fragmentami gry Śląsk musi się poprawić w kwestii zarządzania meczem. Już w poprzednim sezonie WKS często potrafił rozgrywać dwie zupełnie różne pod względem poziomu połowy. Ten trend jest też obecny w PKO Ekstraklasie i Śląsk przeplata słabą pierwszą połowę z bardzo dobrą drugą albo na odwrót. W tym aspekcie trzeba znaleźć jakieś rozwiązanie, bo w końcowym rozrachunku ma to ogromny wpływ na to, jak dane spotkanie się kończy. Bez tego Śląsk Wrocław będzie miał poważne problemy, aby utrzymać się w elicie.

Kolejnym elementem, który potrzebuje zmian, jest środek pola. Oczywiste jest to, że Śląsk w wielu spotkaniach nie będzie prowadził gry, bo byłoby to zbyt ryzykowne dla defensywy Wrocławian. Jednak pomoc w wielu meczach wydaje się mocno statyczna, co szczególnie widać w momencie, gdy Śląsk próbuje atakować rywala. Brakuje nieco bardziej odważnego podejścia tej linii, aby dać napastnikom większą liczbę rozwiązań. Widoczne było to podczas spotkania z Wisłą Kraków, kiedy duet Camoes – Dembele często musiał szukać faulu bądź podawać do tyłu, aby nie stracić futbolówki.

W Śląsku można znaleźć piłkarzy, którzy są w stanie to zrobić, i nie jest to tylko Samiec Talar. Ostatnio bardzo dobre wejścia notuje Adam Ciućka, który ma na swoim koncie gola i asystę. Może to skłonić trenera Simundžę do tego, aby w najbliższych meczach postawić na nieco bardziej ofensywne rozwiązanie. Sama gra w ataku też musiała nieco się zmienić w porównaniu do tego, co było w pierwszej lidze. Duet Banaszak – Marjanac na ten moment, mimo łącznie czterech strzelonych goli, nie prezentuje się najlepiej. Obecnie najprawdopodobniej pierwszymi wyborami trenera będą już wspomniani Malay Dembele oraz Ieltsin Camoes. Sam Śląsk na ten moment nie wygląda źle, ale potrzebne są poprawki, aby prezentował się lepiej i przede wszystkim punktował.

Śląsk Wrocław skorzysta na długiej przerwie

Wydaje się, że nic lepszego nie mogło spotkać Śląska Wrocław niż miesięczna przerwa. Sam zespół potrzebuje chwili, aby odbudować morale, a także na doleczenie urazów u wszystkich zawodników. Przez ten czas można przepracować wiele wariantów, a także wymyślić coś nowego na najbliższe spotkania. Sytuacja w tabeli nie jest dołująca, więc sama atmosfera również nie powinna być problemem. Śląsk nie musi budować wszystkiego od zera, a potrzebuje jedynie kilku zmian, które poprawią całościowo grę Wrocławian. Na dziś WKS oczywiście będzie walczył o utrzymanie, jednak najtrudniejszy etap tej rundy ma już za sobą.

Z okresu bez ligi skorzystają zawodnicy, którzy niedawno dołączyli do klubu. Taki Jan Jurčec miał już kilka dobrych zagrań w meczu z Wisłą Kraków, jednak nie był to jeszcze szczyt jego możliwości. Dodatkowo do treningów wróci także Karol Borys, który trafił do Śląska w ostatni dzień okna transferowego. Trener Simundža ma więc możliwości, aby odpowiednio przeprowadzić ten zespół przez ten czas. Same spotkania ligowe zweryfikują, na ile udało się pozytywnie przepracować ten okres. Początek rywalizacji po przerwie na kadrę będzie więc bardzo istotny dla Wrocławian. Na ten moment Śląsk, mimo małej liczby punktów, ma elementy, które mogą przynieść optymizm.

Polecamy także