Piast Gliwice wygrał z Motorem

Motor Lublin uległ 0:2 Piastowi Gliwice w meczu szóstej kolejki PKO BP Ekstraklasy. Choć w pierwszej połowie zespół Mariusza Misiury zepchnął rywali do głębokiej defensywy, nie wykorzystał tego.
Nudna pierwsza połowa
Od pierwszych minut Motor Lublin skutecznie wysokim pressingiem spychał Piasta do rozgrywania piłki na własnej połowie. W efekcie, choć zespół Daniela Myśliwca miał większe posiadanie piłki, to rzadko operował nią na połowie rywali. Dopiero w 10 minucie Piast Gliwice wypracował sytuację strzelecką, lecz Quentin Boisgard oddał strzał dalece niecelny. Chwilę później ciekawszą okazję stworzył Filip Luberecki. Lewy obrońca Motoru pokusił się o rajd z piłką w poprzek boiska i został sfaulowany w odległości ok. 25 metrów od bramki. Z tego dystansu uderzył Ivo Rodrigues, znalazł przestrzeń w murze, ale piłka poleciała minimalnie obok słupka.
Po ambitnym starcie, drugi kwadrans meczu był już spokojniejszy. Piast Gliwice dalej rozgrywał głównie w okolicach pola karnego, ale ani jednej, ani drugiej stronie nie zależało na serii ataków. Jedynie Makan Aiko pokusił się o strzał sprzed pola karnego tuż nad spojeniem. Pod koniec pierwszej połowy Motor Lublin jednak znowu przyspieszył tempo gry. W 43 minucie nawet Ivo Rodrigues umieścił piłkę w siatce, ale wcześniej sędzia Karol Arys odgwizdał faul Karola Czubaka na Juande. Ostatecznie nie padła jednak żadna bramka w tej połowie. Nie padł nawet żaden celny strzał, a wykreowane akcje łącznie przez obie drużyny można było policzyć na palcach dwóch dłoni. Można by wręcz określić tę połowę jako partię piłkarskich szachów.
Póki co wypisz wymaluj mecz z zeszłego sezonu, kompletnie nic się nie dzieje… Pobudka Panowie #MOTPIA
— Lewy do prawego (@LewyDoPrawegoo) August 29, 2026
Karol Czubak w pierwszej połowie był niewidoczny, skrzydłowi w żółtych koszulkach częściej szukali samodzielnego rozwiązania akcji. Zmieniło się to zaraz po przerwie, gdy reprezentant Polski był adresatem dobrej wrzutki Filipa Lubereckiego. Czubak przeniósł piłkę jednak minimalnie nad poprzeczką. W okolicach 55 minuty w końcu Piast Gliwice zagroził nieco bardziej Gasperowi Tratnikowi. Na konferencji przedmeczowej, trener Mariusz Misiura raz jeszcze podkreślił, że Gasper Tratnik oraz Mihai Popa są w otwartej rywalizacji o pierwszy skład. Względem meczu z Koroną, właśnie na tej pozycji nastąpiła jedyna zmiana w wyjściowej jedenastce. Najpierw Leandro Sanca zaskoczył płaskim strzałem zza szesnastki, który jednak Tratnik odbił na bok. W tej samej akcji jeszcze uderzył głową Samuel Ntamack, lecz nad poprzeczką. Podopieczni Daniela Myśliwca pokazali gospodarzom, że są w stanie zagrozić ich czystemu koncie.
Piast Gliwice wykorzystał swoje szanse
Motor Lublin potrzebował świeżych sił do ponowienia ofensywy na bramkę Domena Grila, dlatego na boisko weszli Fabio Ronaldo i Mateusz Łęgowski. Polski pomocnik w pierwszych chwilach na murawie pokusił się nawet o strzał z dystansu, choć bezskutecznie. Tymczasem w 70 minucie to Piast Gliwice stworzył sobie najlepszą sytuację w tym spotkaniu. Hugo Vallejo wypuścił Sancę, napastnik z Gwinei Bissau strzelił z ostrego kąta, a piłka po nodze Bartosza Bereszyńskiego odbiła się na drugą stronę pola karnego. Dopadł do futbolówki Ivan Lima, próbował strzelić gola technicznym uderzeniem, ale Tratnik zdążył dolecieć z interwencją. Portugalczyk miał szansę na poprawę, ale strzelił w poprzeczkę!
Piast Gliwice nie zamierzał się w tym momencie zatrzymać. W 77 minucie Leandro Sanca wykonał po ziemi rzut wolny, ale tym razem Gasper Tratnik jeszcze uratował gospodarzy przed stratą gola. Nie dał rady jednak już przy rzucie rożnym w następnej akcji. Odbił główkę Jakuba Czerwińskiego, ale pod swoje nogi. Tam był Bartosz Bereszyński, który niestety wybił piłkę centralnie w nogę Juande. Od hiszpańskiego zawodnika Piasta piłka odbiła się do bramki i tak Piast wyszedł na prowadzenie. Motor Lublin musiał rzucić się do ataku, nie miał nic do stracenia. W 84 minucie było blisko gola wyrównującego. Strzał Fabio Ronaldo po rykoszecie obrońców z trudem odbił Domen Gril, zacentrował piłkę Mateusz Łęgowski, ale niestety o włos nie przeciął jej Karol Czubak.
Kolejne próby Motoru nie przyniosły lepszych skutków, a tymczasem odsłonili się w defensywie na tyle, że jeszcze drugiego gola zdobyli goście. Szczepan Mucha ładnie podbił piłkę do Andreasa Katsantonisa, ten odbił ją głową w kierunku Sanci. Przechwycił ją Paskal Meyer, ale na tyle nieudolnie, że Mucha dopadł do niej ponownie i pokonał Gaspera Tratnika. Młody wychowanek Rekordu Bielsko-Biała już po minucie od wejścia na boisko zapisał się na liście strzelców. Dla Piasta było to drugie zwycięstwo w tym sezonie, po którym wyprzedził Motor w ligowej tabeli. Jeżeli Wieczysta Kraków pokona w derbach Wisłę, to drużyna Mariusza Misiury okres wakacyjny skończy w strefie spadkowej.
