Nowy sezon, stare problemy. Motor Lublin bez szans z Pogonią

Motor Lublin w poszukiwaniu premierowych 3 punktów w nowym sezonie wybrał się do Szczecina. Tam jednak Pogoń okazała się za mocna dla Dumy Koziego Grodu.
Za błędy się płaci
Przez pierwszy kwadrans rywalizacji w Szczecinie żadna z drużyn nie stworzyła sobie groźnej sytuacji. Gra koncentrowała się w środku pola, gdzie piłkarze obu ekip walczyli o przejęcie inicjatywy. Pierwszy moment godny odnotowania to podanie na wolne pole do Darko Czurlinowa. Wydawało się, że Macedończyk wyjdzie na pozycję sam na sam, ale piłkę w ostatniej chwili wybił Tin Plavotić.
Piłka wyszła na aut i Patryk Dziczek wrzucił ją w „szesnastkę” Motoru. Została ona wybita, ale od razu wróciła do gospodarzy. Fredrik Ulvestad głową uruchomił niepilnowanego Dimitriosa Keramitsisa. Grecki stoper trafił w słupek, ale futbolówka odbiła się pod nogi Czurlinowa, który dobił do pustej bramki. Przez moment analizowano, czy były zawodnik Jagielloni Białystok w momencie strzału Keramitsisa nie znajdował się na spalonym. Koniec końców bramkę uznano i to Portowcy w 16. minucie otworzyli wynik meczu.
Motorowcy szybko ruszyli do odrabiania strat i przesunęli się pod pole karne Pogoni. Mbaye Jacques Ndiaye popisał się wrzutką zewnętrzną częścią lewej stopy, lecz Fabio Ronaldo nie nabiegał do niej w tempo i chcąc uratować piłkę dotknął jej ręką. Senegalczyk jak zwykle wręcz rwał się do gry. Najpierw defensorzy Pogonii zablokowali jego strzał przewrotką po szarży Filipa Lubereckiego, a potem jego uderzenie sprzed pola karnego przeleciało obok słupka. Żółto-Biało-Niebiescy kontynuowali działania w ofensywie, jednak bez konkretów. Ani strzały z dystansu, ani zespołowe akcje nie kończyły się powodzeniem. Po chwilowej przerwie w grze znów do głosu doszła Pogoń. Czurlinow miał szansę na dublet po wrzutce z prawej strony boiska. Tym razem jego uderzenie było niecelne.
Szczecinianie byli skuteczniejsi kilka minut później, niedługo przed końcem pierwszej połowy. Kolejny stały fragment gry, piłkę z rzutu wolnego dośrodkował Musa Juwara. Gambijczyk wrzutką na dalszy słupek odnalazł Linusa Wahlqvista, a ten strącił piłkę idealnie na głowę Attili Szalaia, który wyskoczył najwyżej i uderzył idealnie pod poprzeczkę bramki strzeżonej przez Mihaia Popę. Reprezentant Węgier był bliski powiększenia swojego dorobku, ale jego druga próba po wrzucie z autu przeleciała minimalnie nad bramką.
Pierwsza część spotkania nie należała do atrakcyjnych. Obie ekipy nie kreowały sobie zbyt wielu szans do zdobycia gola, ale jedna z nich zaprezentowała, jak powinno się rozgrywać stałe fragmenty gry i je wykańczać i to właśnie ona po pierwszych 45 minutach znajdowała się na dwubramkowym prowadzeniu. Motor Lublin w nowy sezon wszedł ze starymi problemami. Nie po raz pierwszy zawiodło krycie, ewidentnie brakowało czujności przy autach i dośrodkowaniach Pogonii. I to nie tylko w akcjach, po których padały gole.
Chwilowa nadzieja i… natychmiastowe pozbawienie złudzeń
U progu drugiej połowy Pogoń dalej nacierała i ponownie próbowała zaskoczyć lublinian ze stałych fragmentów gry. W polu karnym Motorowców działo się dużo, lecz nie przyniosło to trzeciej bramki Portowcom. W 55 minucie ciekawym rajdem lewą flanką popisał się Ronaldo. Skrzydłowy zszedł do środka i uderzył, ale nad poprzeczką. Był to jedyny zryw, który Motor Lublin miał w tym okresie meczu. Stroną przeważającą na dobre stała się Pogoń, która nieustannie polowała na powiększenie swojej przewagi.
Zagrożenie w jej polu karnym nastąpiło w 70. minucie. Przed szansą wreszcie stanął Karol Czubak, którego główkę odbił Valentin Cojocaru. Kilka sekund później Rumun obronił także strzał Thomasa Santosa z ostrego kąta. Z około 20 metrów próbował też Bartosz Bereszyński, ale strzelił prosto w bramkarza.
W 90. minucie pojawiła się iskierka nadziei dla Motoru. Zmiennik Makan Aiko przerzucił sobie piłkę na prawą nogę i perfekcyjnie wymierzonym strzałem zza pola karnego dał kontakt Dumie Koziego Grodu. Niestety iskra została zgaszona ekspresowo. Zawodnicy Pogoni po wznowieniu ze środka wykorzystali brak koncentracji obrońców RKSu. Kamil Grosicki skorzystał z wolnej przestrzeni i wyłożył piłkę Kellynowi Acoście, który pewnie sfinalizował akcję. 3 minuty później Szymon Marciniak zasygnalizował koniec spotkania, które zakończyło się wynikiem 3:1 dla Pogoni.
Kto na plus, a kto na minus?
Motor Lublin po trzech kolejkach PKO BP Ekstraklasy wciąż pozostaje bez zwycięstwa. O ile piłkarze RKSu w meczach z Widzewem i Jagiellonią zaprezentowali się z przyzwoitej strony, o tyle trudno napisać coś pozytywnego o ich postawie w dzisiejszym pojedynku. Plusa można postawić przy Makanie Aiko za pięknego gola oraz przy młodym Dominiku Gregorskim za asystę, lecz poza nimi nie da się wyróżnić nikogo.
Kilka zrywów w pierwszej połowie miał Ndiaye, ale nie był to „Jacuś” w swojej najlepszej dyspozycji. Czubak natomiast przez cały mecz miał ledwie jedną okazję do wpisania się na listę strzelców, co jest mizerną statystyką. To świadczy o tym, że jego koledzy nie potrafili stworzyć mu dogodnej szansy. Głową w mur ciągle bił Ronaldo, a Mateusz Łęgowski i Christopher Simon nawet zbliżyli się do poziomu, który zwykle pokazuje kontuzjowany Ivo Rodrigues. Wcale nie lepiej było z tyłu. W oczy rzucały się defensywne braki Santosa, którego Portowcy ogrywali z dziecinną łatwością. Zastrzeżenia można mieć również do gry Bereszyńskiego. Widać, że środek obrony nie jest dla niego naturalnym środowiskiem, czego dowodzi chociażby jego zachowanie przy trzecim golu dla Pogoni.
***
Bezradność, niefrasobliwość i brak pomysłu na grę. Te słowa dosadnie opisują postawę Żółto-Biało-Niebieskich w Szczecinie. Do tego wszystkiego należy dopisać karygodne zachowanie przy stałych fragmentach gry. To było piętą achillesową lublinian już w zeszłym sezonie i Mariusz Misiura wraz ze swoim sztabem miał zająć się tym problemem. Jak widać, ich praca nad tym elementem jak na razie nie przynosi pożądanych efektów. A nie jest to jedyna bolączka, na którą należy znaleźć rozwiązanie. Być może poprawę zaobserwujemy już w najbliższym meczu z GKSem Katowice, który odbędzie się na Motor Lublin Arenie w niedzielę 16 sierpnia o godzinie 14:45.
