Motor Lublin zapunktował na trudnym terenie

Motor Lublin urwał punkt na trudnym terenie! Na inaugurację sezonu 2026/27 zespół ze stolicy Lubelszczyzny zremisował 2:2 z Widzewem Łódź.
Już w pierwszych 60 sekundach Motor Lublin był blisko trafienia. Udało się stworzyć zamieszanie w polu karnym przeciwników po rzucie wolnym. Do piłki dopadł Yacine Bourhane, ale Komoryjczyk strzelił prosto w Bartłomieja Drągowskiego kryjącego bliższy słupek. Potem przez kilka minut Widzew był dłużej przy piłce, ale to Motorowi udało się objąć prowadzenie! W 13 minucie znowu Motor miał rzut wolny, tym razem z lewej flanki boiska. Ivo Rodrigues dośrodkował w pole karne, piłkę dość niefortunnie przeciął Sebastian Bergier. Napastnik Widzewa skierował ją po koźle na słupek i przy złym ustawieniu Drągowskiego znalazła się w siatce.
Nieuchwytny Widzew w pierwszej połowie
Niestety Motor Lublin nie nacieszył się prowadzeniem zbyt długo. Widzew znajdował się już w okolicach pola karnego, gdy Fabio Ronaldo zbyt gwałtownie chciał wyprowadzić kontrę i stracił piłkę. Dostał ją Angel Baena, po czym przerzucił nad Markiem Bartosem do Frana Alvareza. Hiszpan z samej linii końcowej podał na drugą stronę, tam był Mariusz Fornalczyk, który głową pokonał Mihaia Popę. W zeszłym sezonie dla wielu był rozczarowaniem, pierwsze trafienie uzyskał dopiero w ostatniej kolejce. Już po 20 minutach wyrównał jednak ten wynik i po chwili, można by rzec, asystował przy kolejnej bramce. Jego wrzutkę zatrzymał ręką Mateusz Łęgowski w polu karnym, co po długiej analizie var skończyło się wskazaniem na „wapno”. Do rzutu karnego podszedł Sebastian Bergier i ze spokojem go wykorzystał.
To nie był jeszcze koniec naporu gospodarzy, m.in. w 33 minucie Emil Kornvig chybił strzał głową z paru metrów od bramki. Defensorzy w żółtych koszulkach zagrali bardzo słabą pierwszą połowę. Trzeba mieć na uwadze, że z braku solidnego zaplecza na środku obrony, Marka Bartosa musiał wesprzeć Bartosz Bereszyński. Było widać, szczególnie w pierwszych 45 minutach, że nie jest to dla niego optymalna rola. Na swoim reprezentacyjnym poziomie wyprowadzał akcje kolegom, miał aż 8 celnych podań w tercję ataku, natomiast w aspektach stricte defensywnych brakowało mu umiejętności. Końcówka pierwszej połowy była już na tyle spokojna, że do przerwy wygrywał 2:1 Widzew Łódź.
Motor Lublin zaskoczył po przerwie
Przebudowa Motoru wciąż trwa i choć pierwszy skład już jest bliski zamierzonego, to ławka rezerwowych pozostaje daleka od oczekiwań trenera Mariusza Misiury. W przerwie nie poczynił żadnych zmian w składzie, ale nie przeszkodziło to, żeby ze świeżą energią rozpocząć drugą połowę. Po 30 sekundach już Jacques Ndiaye dostał od Karola Czubaka piłkę na pozycję tuż przed Drągowskim. Strzał Senegalczyka niestety z linii bramkowej uratował jednak Przemysław Wiśniewski. Dwie minuty później jednak Ndiaye przymierzył już znacznie lepiej. Dostał piłkę od Ivo Rodriguesa, minął jednego defensora, strzelił między nogami drugiego w słupek, ale od niego futbolówka wpadła do bramki. Bartłomiej Drągowski mógł jedynie bezradnie rozłożyć ręce. Duma Koziego Grodu chciała pójść za ciosem, przeważała do ok. 65 minuty, ale zabrakło im argumentów na więcej.
W 66 minucie Ivo Rodrigues sprokurował groźną sytuację w polu karnym Motoru, niedokładnie przyjmując centrę na ciało. Sebastian Bergier nie umiał jednak szybko dopaść do piłki w polu bramkowym i defensywie przyjezdnych udało się zapobiec stracie gola. Niedługo póżniej Karol Świderski postraszył Popę strzałem głową, choć leciał nieco nad poprzeczką. Kolejne minuty Widzew napierał dość intensywnie, ale Motor to przetrwał. W 77 minucie Thomas Santos mógł wręcz skarcić zespół Aleksandara Vukovica. Przechwycił niecelne podanie Frana Alvareza i przebiegł sam z piłką blisko 40 metrów. Duńczyk z dalekiego dystansu oddał strzał, który niespodziewanie wpadł w słupek. Tym razem jednak nie odbił się do bramki. Z linii defensywnej Motoru Thomas Santos poradził sobie najlepiej. Wygrał większość (8/15) pojedynków z dryblującymi rywalami, a także zaliczył sporo podań progresywnych. Gdy wydawało się, że to Bartosz Bereszyński w reszcie sezonu będzie podstawowym prawym obrońcą Motoru, Santos pokazał swoje atuty i nie stoi bez szans w rywalizacji o pierwszy skład w następnej kolejce.
Z przebiegu meczu remis raczej sprawiedliwy i uszanujmy ten 1 pkt na start. Pierwsza połowa przegrana na własne życzenie po dużych błędach, ale druga już lepsza w naszym wykonaniu. Mamy jeszcze dużo do przepracowania, ale nie wygląda to tak źle – jest potencjał.#WIDMOT
— Lewy do prawego (@LewyDoPrawegoo) July 26, 2026
Najbliżej bramki dla Widzewa w końcówce był za to Fran Alvarez. Hiszpan w 88 minucie zakręcił na rogu pola karnego Kikisem Simonem, po czym uderzył tuż nad spojeniem bramki. Nieco później Fornalczyk odebrał też centrę, ale jego strzał z ostrego kąta zablokował ciałem Thomas Santos. W ostatnim kwadransie zadebiutowali jeszcze dwaj nowi piłkarze żółto-biało-niebieskich: Makan Aiko oraz Tin Plavotic, jednak oni również nie zmienili statusu quo. Motor Lublin zremisował 2:2 z Widzewem Łódź. Przy obu trafieniach piłka szczęśliwie odbiła się od słupków, wszak jednak szczęście sprzyja lepszym. Następny ligowy mecz w najbliższy piątek o 20:30 przeciwko Jagiellonii Białystok na Motor Lublin Arenie.
