Mateusz Stolarski w Widzewie Łódź! Jakie wyzwania przed byłym trenerem Motoru?
Mateusz Stolarski na ratunek Widzewowi! Były szkoleniowiec Motoru podpisał w piątek kontrakt do końca sezonu 2027/28. Analizujemy dlaczego Widzew wybrał Stolarskiego i co może wnieść do nowego klubu.

Widzew wciąż szuka drogi do sukcesu
Widzew Łódź kojarzony jest w ostatnich paru latach z astronomicznymi kwotami wydawanymi na nowych zawodników, ale zarazem z nieprzystającymi takim ambicjom wynikami sportowymi. To w zeszłym sezonie klub Roberta Dobrzyckiego bił rekordy transferowe zakupu do Ekstraklasy (Osman Bukari za 5.5 miliona euro) oraz wewnątrz Ekstraklasy (Steve Kapuadi za 2 miliony euro). Ponad 100 milionów złotych pochłonęły wtedy same zakupy zawodników, a zapewne kolejne dziesiątki milionów przeznaczono na pensje. Efekty? Brak. Dopiero w ostatniej kolejce Widzew Łódź wywalczył utrzymanie na najwyższym szczeblu rozgrywek. Tego lata wyhamowano jednak tę ostrą politykę transferową. Jedynym drożej nabytym zawodnikiem był Karol Świderski z Panathinaikosu, a pozostali przychodzili albo za darmo, albo za niewielką jak na realia Ekstraklasy kwotę. Postawiono nawet na parę wypożyczeń, np. Jusufa Gazibegovica z FC Koeln.
Mikołaj Janusik z Radia Widzew, w rozmowie przed lipcowym starciem Motoru i Widzewa właśnie, powiedział nam, że „w Widzewie Roberta Dobrzyckiego brakuje stabilizacji i to jej właśnie bardzo byśmy sobie życzyli”. Przez brak stabilizacji można rozumieć nie tylko rewolucje transferowe, ale też częste wymiany trenerów i dyrektorów sportowych. Od marca 2025 roku, kiedy to Dobrzycki przejął większościowy pakiet udziałów w klubie, pierwszą drużynę prowadziło aż czterech trenerów: Żeljko Sopić, Patryk Czubak, Ivan Jovicević oraz od marca tego roku Aleksandar Vuković. Żaden z nich nie poprowadził Widzewa w więcej niż 20 spotkaniach i żaden z nich nie punktował ze średnią powyżej 1.50 punkta na mecz.
Postanowiliśmy ponownie porozmawiać z Mikołajem Janusikiem, tym razem o tym, co Mateusz Stolarski może dać Widzewowi:
— W Motorze Mateusz Stolarski często musiał lepić z nieoczywistych transferów. Gdy wszyscy — a w szczególności wy — wydawali grube miliony na transfery, Motor próbował być „mądrzejszy” od innych. Uważasz, że w tej kwestii Stolarski będzie kompatybilny z Masłowskim?
— Mikołaj Janusik (Radio Widzew): Pierwsze transfery Łukasza Masłowskiego pokazują, że mimo bardzo dużego budżetu nie sięga on tak chętnie po piłkarzy za grube miliony jak jego poprzednicy. Myślę, że obaj panowie odbyli kilka rozmów i musieli się co do pewnej wizji zgodzić, skoro podejmą współpracę.
— Mateusz Stolarski w Motorze charakteryzował się formacją 4-3-3, wyprowadzeniem piłki od bramkarza i „6” wchodzącą między stoperów. Czy w Widzewie są warunki pod takie granie? Czy jednak będzie musiał nieco przemodelować swój system?
— Mikołaj Janusik: Widzew tak naprawdę caly czas jest przebudowywany. Byli u nas trenerzy zagraniczni, młody trener Patryk Czubak, trener ligowiec Aleksandar Vuković, więc pewnie teraz też będzie kolejna przebudowa stylu grania bo Stolarski to jeszcze inny typ szkoleniowca, zobaczymy co z tego wyjdzie.
— Były trener Motoru w swojej karierze nie pracował jeszcze z „wielkimi” piłkarzami oprócz pojedynczych przypadków [Augustin?]. Zazwyczaj piłkarze stawali się „wielcy” wraz z nim [np. Czubak]. W Widzewie jednak grają reprezentanci Polski. Uważasz, że tutaj Stolarski może mieć problemy?
— Mikołaj Janusik: Rzeczywiście, też przeszło mi to przez myśl, ale wydaje mi się że jak doświadczeni piłkarze zobaczą co trener ma do zaproponowania i w to „uwierzą”. to pójdą za nim w ogień i wiek czy status nie będzie tu odgrywał szczególnie ważnej roli.
Aleksandar Vukovic – tylko „strażak”
Aleksandar Vukovic przychodził z misją utrzymania Widzewa. Choć tabela była wyjątkowo płaska w zeszłym sezonie i wiele drużyn jeszcze w marcu mogło wierzyć w awans do europejskich pucharów, w Łodzi ani myślano o szarżowaniu Europy. Serbski trener zdobył ważnych 18 punktów w 11 meczach, w tym po zwycięstwach nad Lechem czy Motorem Mateusza Stolarskiego. Mimo to, wielu kibiców było niezadowolonych i liczyło na więcej. Tylko że tego „więcej” w tych rozgrywkach nie otrzymali. Siedem punktów, średnio jeden na mecz, tylko jedno zwycięstwo (nad Jagiellonią) i wiele głupio straconych punktów. Chociażby dwa tygodnie temu, Widzew przegrał 2:3 z Lechem Poznań po bramce Luisa Palmy w ostatniej akcji spotkania i kuriozalnym wyjściu z bramki Bartłomieja Drągowskiego.

Wydaje się jednak, że głównym katalizatorem zmiany w sztabie szkoleniowym była zmiana na stanowisku dyrektora sportowego. Artura Płatka zastąpił w tej roli Łukasz Masłowski. Przed laty pełnił tę funkcję w Widzewie, jeszcze gdy ten grał w 2 Lidze. Potem Masłowski odszedł do Jagiellonii, gdzie był jednym z autorów wielkiego sukcesu Dumy Podlasia, jakim było historyczne Mistrzostwo Polski w sezonie 2023/24 oraz utrzymanie w kolejnych latach w grze o najwyższe cele. Już od jego zatrudnienia mówiło się, że będzie chciał dobrać trenera pod swoją koncepcję, aniżeli pracować dalej z Vukoviciem. Wydawał się czekać na odpowiedni moment do zwolnienia Serba, a taki przyszedł po beznadziejnym bezbramkowym remisie z Radomiakiem na własnym stadionie.
Mateusz Stolarski już nie w Motorze
Od czerwca Mateusz Stolarski już nie jest trenerem Motoru Lublin. Wróćmy na chwilę do początku lata, by przypomnieć okoliczności zmiany sztabu szkoleniowego nad Bystrzycą. W dniu 18 czerwca 2026, w przededniu rozpoczęcia przygotowań do nowego sezonu i w trakcie wymiany sporej części drużyny, klub oficjalnie zakończył współpracę z Mateuszem Stolarskim. Do Lublina trafił on w 2022 roku, za Goncalo Feio obejmującym rolę pierwszego trenera. Gdy Portugalczyk podał się do dymisji w marcu 2024 r., Stolarski objął po nim drużynę. Wywalczył z nią awans do Ekstraklasy i, jako beniaminek, siódme miejsce w elicie – najlepszy wynik w historii Motoru.

Wtedy wydawało się, że nic nie jest w stanie zakłócić współpracy na linii Mateusz Stolarski – Zbigniew Jakubas. Właściciel Motoru, po licznych aferach wokół Feio, miał doceniać wyważony charakter następcy. W drugim sezonie Motoru Lublin w Ekstraklasie już jednak nie wszystko grało po myśli Jakubasa. Co kilka miesięcy, podczas gorszych serii wyników Motoru, pojawiały się doniesienia o gorącym stołku. Co prawda jeszcze w lutym u Tomasza Ćwiąkały Zbigniew Jakubas podkreślał, że nie lubi zmieniać sztabu szkoleniowego, jednak w czerwcu podjął radykalnie inną decyzję.
🚨 Zibi Jakubas u @cwiakala w lutym 2026:
„Najgorszą rzeczą to jest zmienność, zmienność sztabu trenerskiego czy trenera w klubie, bo to jest wywrócenie wszystkiego do góry nogami bo raptem przychodzi do kuchni gosposia, która chce piec ciasto, a wcześniejsza gosposia… pic.twitter.com/1d0W3UgB6Z
— Barto 🟡🔴 (@JagaUpdates) June 14, 2026
Po co Widzewowi Stolarski?
Mateusz Stolarski, zanim trafił do Motoru za Goncalo Feio, pracował w Stali Rzeszów u boku Janusza Niedźwiedzia oraz Daniela Myśliwca. Tak się składa, że ci dwaj trenerzy pracowali potem w Widzewie Łódź. Niedźwiedź z tym klubem wywalczył awans do Ekstraklasy, zaś Myśliwiec zajął najwyższe po awansie, dziewiąte miejsce w elicie. Wydaje się, że pomysłem na nowy rozdział w Widzewie jest powrót do myśli trenerskiej, która dała najlepsze wyniki w ostatniej dekadzie w połączeniu z wyższym poziomem finansowym, na jakim jest klub za sprawą Roberta Dobrzyckiego. Sam Mateusz Stolarski, w październiku 2024 roku, przed pierwszym meczem Motoru i Widzewa po awansie lubelskiej drużyny do Ekstraklasy, mówił tak:
Czeka nas ciekawy mecz, biorąc pod uwagę styl i model, jaki preferuje zespół z Łodzi. Jest to ofensywny futbol, oparta na wysokim pressingu oraz na bezpośrednim działaniu po stracie piłki. Podobnie jak my, widzewiacy chcą grać na wysokiej intensywności i narzucić swój styl. Zmierzą się drużyny gwarantujące, że widowisko powinno być atrakcyjne dla kibiców.
Mamy zatem potwierdzenie u samego Mateusza Stolarskiego, że styl jego Motoru był podobny do Widzewa Daniela Myśliwca i do tego, co zaczerpnął pracując z nim w Rzeszowie.
Ważne przy zatrudnieniu Stolarskiego w Łodzi były także wyniki. Dysponując kadrą ocenianą jako jedną z gorszych w Ekstraklasie, wręcz nieraz nazywaną drużyną do spadku, potrafił rozwinąć poszczególnych zawodników. Łukasz Masłowski w Jagiellonii musiał wykazywać się kreatywnością przy transferach do klubu. Choć teraz na pewno dysponuje większymi środkami, nie można mu odmówić zdolności wyłapywania „perełek”. Masłowski poszukiwał trenera, który oszlifuje jego diamenty. Czy będzie nim Mateusz Stolarski? Ma wszystko, by nim być.

