Zbigniew Jakubas udzielił wywiadu dla Kanału Sportowego

Zbigniew Jakubas udzielił w piątkowe popołudnie wywiadu Marcinowi Borzęckiemu na antenie Kanału Sportowego. Poruszono w nim szereg wątków dotyczących zarządzania Motorem, szeregu zmian w drużynie między sezonami oraz planów na przyszłość. Zebraliśmy w tym artykule najważniejsze wypowiedzi dotyczące naszego klubu.

Zbigniew Jakubas o czasie poświęcanym Motorowi:

Na szczęście w tej chwili już mam świetnego mojego wiceprezesa, mojego zastępcę, który operacyjnie praktycznie kieruje całym Motorem, poza tylko decyzjami stricte sportowymi transferami, z kim nawiązujemy, na jakich warunkach. Spadły mi wszystkie obowiązki takiego bieżącego funkcjonowania, bo nie ukrywam, że jak dzisiaj z perspektywy czasu patrzę na ten klub, w którym jestem już szósty rok, no to to nie był klub, tylko to była pełna amatorszczyzna. W ogóle to co ja przejmowałem w trzeciej lidze czy na początku drugiej to nie było żadnych struktur tak naprawdę. Nic nie funkcjonowało, a jak nawet funkcjonowało to źle.

Zresztą tu nie ma co się oszukiwać, żadna budowa niczego poważnego nie trwa miesiąc, ani pół roku, ani rok. To są często cykle około trzech, czterech, pięciu lat. Ja w firmach często w ogóle dochodziłem do sukcesu dopiero po kilku latach dobrych. I dzisiaj mogę odpowiedzieć na pytanie, mniej mi zajmuje czasu już bezpośrednio Motor. Teraz jest akurat okienko jeszcze transferowe, więc każdego dnia jestem myślę na łączach 30% mojego czasu poświęconego generalnie wszystkim firmom. Natomiast jak się okienko zakończy, no to już będzie trochę mniej. Pracy mniej, ale stresu wciąż dużo.

O nauce detali piłkarskich w kolejnych latach zarządzania klubem:

Proszę Państwa, możecie się ze mną część nie zgadzać z tym, co mówię, ale ja mówię bardzo szczerze i staram się mówić to, co czuję prawdę. Nie lubię tuszować. Moja wiedza była taka sama jak każdego kibica, który przychodzi na mecze. My patrzymy tam, gdzie piłka jest w grze. Mamy te emocje, natomiast nie analizujemy wielu faktów. Nie miałem zielonego pojęcia po prostu, jak wygląda organizacja od wewnątrz. Myślałem, że trener plus jego dwóch asystentów to jest wow. Jak Marek Saganowski przyszedł i powiedział, że jeszcze musi mieć dwóch asystentów, to ja mówię do Bogusia Leśnodorskiego, po co mu dwóch asystentów? Jak wie trener, co ma robić, no to wychodzi, dyryguje zespołem. I na początku, podobnie zresztą jak w firmach, ja jestem detalistą. Dzisiaj mogę powiedzieć, że w wyniku tych ostatnich, zwłaszcza trzech lat, od momentu Gonzalo Feio, starałem się jak najwięcej wiedzy posiąść, żeby być partnerem w rozmowach nawet z trenerem.

O „tłustych kotach”:

Ja największe sukcesy miałem z ludźmi, którzy ze mną rośli od młodych lat często, którzy rozwijali się, byli to co Pan mówi, byli głodni, chcieli awansować, rozwijać się pod kątem zawodowym, pod kątem finansowym. Tacy, to my nazywamy je tłuste koty, które przychodzą tylko po to, żeby odciąć kupon, chociaż nie wszyscy w ten sposób podchodzą, bo mamy w tej chwili Berszyńskiego, który ma 34 lata, niebywale człowiek inteligentny, zmotywowany.

On chce jeszcze pokazać, patrząc na Lewandowskiego, na Messiego, na Ronaldo, 40-latkowie grają w piłkę nożną i naprawdę nie odstają od tych, którzy mają po 22 lata. Oczywiście wiek robi swoje, dlatego że przy bardzo agresywnej piłce, bardzo dynamicznej, która w tej chwili niestety wszędzie jest, no czy młodszy zawodnik, ale jeżeli dobrze pracował wcześniej, to jeszcze może odnosić sukcesy. Ci najlepsi zawodnicy są tak restrykcyjni, pilnują diet i pilnują wysiłku. Lewandowski na swoje urodziny kilka lat temu, kiedy grał w Lizbonie mecz, nie wypił nawet łyka szampana, łyka w ogóle. Po prostu już takie są zasady, no ale ma swoje lata i cały czas jest dobrze wprawiony w grę w ogóle, więc chyba jest to metoda.

Zbigniew Jakubas o wysokich cenach biletów:

Pytanie, czy my jesteśmy za drodzy, czy inni są za tani. Mamy Hiszpanię, mamy La Coruna, do której poszedł teraz nasz zawodnik Ede Bright w ostatnim transferze. Żałuję tego transferu niebywale. Ede Bright wczoraj zagrał z Realem Madryt pierwszą całą połowę. Rewelacyjnie zagrał. Bardzo zadowolony trener z niego. Jest w ogóle zawodnik o niebywałych umiejętnościach. Szkoda, że u nas poprzedni sztab nie wierzył w niego i nie dał mu więcej szans. Szkoda, ale stało się. La Coruna klub, to nie jest Madryt, to nie jest Barcelona, prawda? Okej, chyba 32 tysiące stadion. Wiecie Państwo, jaka jest najniższa cena biletów? 46 euro. Wiecie, jaka jest średnia cena biletów, licząc loże też? 100 euro za jedno miejsce, za jednego kibica.

I zobaczcie Państwo teraz, to znaczy, że oni mają około 3 milionów euro z jednego meczu wpływu tylko i wyłącznie z dnia meczowego. My mamy taką kwotę z całego sezonu w zeszłym roku, z 17 meczów. Jeżeli wpływy z dnia meczowego nie sięgają 30 paru do 40%, to klub nie stoi równo na przynajmniej trzech nogach, powinien stać na czterech. Tylko będzie zawsze rękę wyciągał do właściciela, chyba, że będzie miał jakiegoś sponsora, tak jak to było w poprzedniej kadencji, że kluby niektóre miały wyjątkową poważliwość polityków i dostawały duże pieniądze. Stal Mielec chociażby z PZU parę milionów. Politycy to załatwiali. My jesteśmy niestety klubem, który od polityków nic nie otrzymuje. W związku z tym posiłkujemy się tylko sponsorami prywatnymi. Nie mamy sponsorów tzw. państwowych.

O rywalizacji z miejskimi klubami:

GKS Katowice jest miejskim klubem i dostaje, może nie z naszych, bo to jest miejski klub, 18 milionów złotych na piłkę nożną. Jeżeli miasto finansuje w ten sposób, no to z powodów często politycznych miasto w ogóle daje taką dotację, bo kupuje sobie wyborców, prawda? W tym momencie Wisła Płock jeszcze ma tańsze bilety, nie? Ale Płock, małe miasto. Wisła też ma ogromne wsparcie. 20 milionów złotych ponad, tak? My z Lublina dostajemy niespełna 5 milionów. W tym tak naprawdę płacimy około 600 tysięcy podatku od nieruchomości z tytułu Akademii. Co jest moim zdaniem też, no ale to jest sprawa już większej polityki, bo uważam, że obiekty sportowe, które nigdy nie będą rentowne. Taka jest prawda. I to, co Pan na początku powiedział, piłka nożna, czy może być biznesem w warunkach polskich, moim zdaniem, nie wierzę to na dłuższą metę. Może się zbilansować w jakimś okresie w wyniku fartownych wydarzeń, tak jak Jagiellonia ma w tej chwili sporą nadwyżkę, czy Lech Poznań.

O pracy Mariusza Misiury przed Motorem:

To jest sztuka trenera, żeby nie mając żadnego asa, poza Edmundssonem, którego od początku widziałem jako dobrego zawodnika. Trener Misiura wykształcił Nowaka, wrócił do Górnika i został sprzedany za kupę kasy. Poza Edmundsonem to tak naprawdę tam nie było takiego lidera, był taki z kucykiem, Salvador, bardzo agresywny zawodnik. No umówmy się, każdy zawodnik w Legii był w ogóle z innej półki, gdzie była Legia w pewnym momencie, a gdzie była Wisła Płock. Ja to powiedziałem też swego czasu publicznie, że gdyby pan Misiura mógł zostawić sobie Edmundsona i jeszcze uzupełnić dwóch zawodników, bo miał zawodników leciwych, którzy już fizycznie nie wytrzymywali tak długiego sezonu, zwłaszcza na wiosnę, to myślę, że dzisiaj w pierwszej piątce byłby jak nic z Wisłą Płock. Więc obserwowałem trenera Misiurę i tylko i wyłącznie z tego, że zawsze staram się dotrzymywać słowa, obiecałem trenerowi Stolarskiemu, że jeżeli wejdzie do Ekstraklasy, bo inaczej nie mógłby trenować, w Ekstraklasie, bo nie miał uprawnień, to zostanie i będzie trenerem w Ekstraklasie.

O powodach zakończenia współpracy z trenerem Stolarskim:

Czasami nie rozumiałem, dlaczego taki skład wychodzi, a nie inny. Miał pewnych zawodników w których być może bardziej wierzył. Po zakończeniu drugiego sezonu stwierdziłem niestety z bólem serca, że dalej się z tym sztabem możemy już nie rozwinąć i możemy mieć problem w następnym sezonie, czyli w trzecim, z utrzymaniem się w Ekstraklasie. W związku z tym to była decyzja, trener musi jeszcze gdzieś złapać, czasami w jednym klubie trener Stolarski był czwarty rok, cztery lata, czasami trzeba zmienić środowisko, żeby po prostu też z innymi ludźmi, z innym otoczeniem. Wierzę w to, że będzie się rozwijał dalej, bo to jest bardzo zdolny i pracowity człowiek. Natomiast w pewnym momencie podjąłem tą decyzję, zawsze ryzykowną, że trzeba zmienić coś w tym ustawieniu. Nie tylko piłkarskim, ale też sztabu. Sztab jest praktycznie cały zbudowany od początku, poza fizjo. Trener Misiura nie spodziewał się, że może być w Polsce taki sztab medyczno-fizjo, ten który w ogóle buduje siłę i zdrowie zawodników, ale na to postawiliśmy od samego początku i w to zainwestowałem kupę kasy.

O różnicach w spojrzeniu na Ede:

Przeciwko Wiśle Płock wygrywaliśmy 3-0 w 55 minucie, mógł dostać szansę. Tak samo z Legią Warszawa, kiedy w bodajże 48 minucie przegrywamy 0-3 i gra na jego pozycji Najemski, który z klubem się żegnał i było to przesądzone pół roku wcześniej. Naprawdę nie rozumiałem dlaczego trener karze tego zawodnika, bo czymś mu podpadł czy miał inne zdanie. Jak mamy budować piłkarza, który ma na pewno największy potencjał sprzedażowy. Tak nie można działać w ogóle, to jest jeden z elementów zasypania budżetu. Żeby w przyszłości ceny biletów już nie rosły rok, dwa czy trzy lata, to musimy mieć ustaloną ścieżkę transferową, żeby z niej zasypywać 25% budżetu.

Zbigniew Jakubas o innych odejściach z klubu:

Bartek Wolski popłynął gdzieś w wypowiedzi, powiedział, że mu się kontrakt skończył. Nie skończył mu się kontrakt. Kontrakt miał jeszcze ważny rok, natomiast miał tak zwane wpisane odstępne w wyniku tego, że agencja, która go reprezentuje postawiła nas pod ścianą. Powiedziała, albo jest 100 tysięcy euro odstępnego, albo Bartka zabieramy. W tamtym momencie był dla nas niezbędny, dlatego dostał jeszcze podwyżkę o kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie. Brkiciowi się kontrakt kończył. Byliśmy dogadani z agentem w lutym już, ale zwlekał, zwlekał, zwlekał, bo widocznie z agentem już w międzyczasie rozmawiał. Natomiast dla mnie Brkić nie ma lojalności w stosunku do swoich klubów. To rzadko się zdarza.

My mamy takich paru m.in. świetnego zawodnika, którego u nas jest czwarty rok, Luberecki, który jest bardzo lojalny. Nawet jak w zeszłym, półtora roku temu była oferta, taka pokrętna trochę, on powiedział, że on chce zostać i on na pewno nie skorzysta z takiej oferty. To jest dwóch zawodników, których relatywnie, można powiedzieć, nie planowaliśmy, że oni odejdą, tak, Wolski i Brkić. Reszta zawodników, ani jeden z nich, nie był brany pod uwagę przez poprzedni sztab, że pozostanie w Motorze i będzie grał w trzecim sezonie.

O skautingu w Senegalu:

Patrzyłem na przykład na kluby skandynawskie, ale okej, one są trochę zamożniejsze, ale patrzyłem kiedyś sobie na transfery w tych ligach nadbałtyckich, Litwa, Łotwa, Estonia. Te kluby wyciągają zawodników z Afryki, sprzedają je czasem z zyskiem. Polskie kluby za bardzo tego nie robią, jakby gdzie tu stoi przeszkoda. Większość drużyn, nawet Francuzi, Anglicy mają ciemnoskórych zawodników u siebie. Patrząc teraz nawet na dynamikę naszego Jacquesa Ndiaya, czy Kikiego, zwłaszcza Jacquesa on ma po prostu motorykę zupełnie odstającą, odstającą od nas białych. Zupełnie inne ruchy. Ja pamiętam, jak rozmawiałem z naszymi obrońcami, kiedy Jacques zaczął u nas grać. I wiedziałem, że on sobie robi z nimi tak naprawdę na co chce. Też to zauważyli w rozmowie. W związku z tym mamy tych dwóch Senegalczyków. Dzisiaj został jeszcze nie zakontraktowany, ale to jest kwestia dwóch dni, trzeci Senegalczyk, młody, bardzo zdolny chłopak. Byłem tam w kilku akademiach, mam świetne kontakty w Senegalu, personalne. Myślę, że jeżeli mnie wszystko nie zniechęci, to nasza drużyna w Senegalu stanie się faktem w przyszłym roku.

O celach długofalowych:

Jestem przyzwyczajony do gry w dużych ligach. To co my robimy w biznesie, to co zrobiłem przez te 47 lat w biznesie, to jest gra europejska, to jest gra światowa. Mennica, którą przejmowałem 22 lata temu, czy 24, przepraszam, to był 2001, 2002 rok, dzisiaj jest numer jeden na świecie. Newag dzisiaj jest pierwszej piątce producentów taboru kolejowego, lokomotyw, pociągów na świecie. Czy motor ma szansę być w pierwszej piątce chociaż w Polsce? Zaplecze kibicowskie budujemy dopiero. To było 32 lata gry, nie wiem, gdzieś tam na peryferiach piłki nożnej. Z kim myśmy grali? Ta lubelszczyzna to w ogóle była nędza i bieda i rozpacz wszystkich klubów razem wziętych. Dajmy sobie czas na to, ale tak ciężką pracą i właściwymi ludźmi jestem w stanie, jestem pewien, że zbudujemy klub.