Czy Śląsk Wrocław jest gotowy na grę w Ekstraklasie?

Śląsk Wrocław po awansie do Ekstraklasy musiał zacząć myśleć o nowych ruchach transferowych. Wrocławianie na rynku nie próżnują, a beniaminek w tym oknie transferowym sprowadził już siedmiu nowych piłkarzy. Mimo to nadal są pewne mankamenty, które na dłuższą metę mogą dać o sobie znać w końcówce sezonu. Jakie miejsce celuje Śląsk i czy grozi mu walka o utrzymanie?

Śląsk nie czeka, tylko od razu sprowadza nowych piłkarzy

Śląsk doskonale rozumie, że im szybciej piłkarz trafi do klubu, tym lepiej dla wszystkich. Na dzień 11 lipca Wrocławianie dokonali już siedmiu transferów, a większość nowych zawodników jest w stanie od razu wejść do podstawowego składu. WKS wyraźnie wyklarował swoją politykę transferową, skupiając się na ruchach bezgotówkowych. Nie mamy jednak do czynienia z piłkarzami, którzy przychodzą tylko po to, by odcinać kupony. Pierwszym transferem potwierdzonym przez klub był Grzegorz Tomasiewicz, który od lat ma opinię bardzo solidnego ligowca na poziomie Ekstraklasy. Ostatnie lata środkowy pomocnik spędził w Piaście Gliwice, rozgrywając ponad 140 spotkań.

Wzmocnienie pojawiło się również na pozycji bramkarza. Karol Niemczycki po mało udanych zagranicznych wojażach wrócił do Polski i będzie reprezentował barwy Śląska. Ostatnie lata z pewnością nie może zaliczyć do udanych, ponieważ przez długi czas miał problemy z regularną grą. Ostatni sezon spędził w Izraelskim FC Ashdod, gdzie prezentował się co najmniej solidnie, mimo że jego zespół spadł z ligi. Wydaje się, że jest zdecydowanie lepszym bramkarzem od Michała Szromnika i z dużym prawdopodobieństwem to on będzie pierwszym wyborem między słupkami Śląska. Na zasadzie wypożyczenia do klubu trafił również Dominik Szala z Górnika Zabrze, który ostatnie miesiące spędził na wypożyczeniu w Stali Mielec.

Nie tylko polskie transfery w Śląsku.

Poza transferami z Polski władze Śląska zdecydowały się również na sprowadzenie zawodników z zagranicy. Najwięcej znaków zapytania budzi Malaly Dembélé, który ostatnie lata spędził na poziomie drugiej ligi tureckiej. Napastnik nie słynie z dużej liczby zdobywanych bramek i wydaje się być raczej zawodnikiem, który ma wchodzić z ławki rezerwowych. Jego ogromnym atutem jest jednak wszechstronność, ponieważ poza grą na pozycji numer dziewięć może występować również na obu skrzydłach.

Kolejnymi piłkarzami sprowadzonymi do klubu zostali Irodotos Christodoulou, Eniss Shabani oraz Alex Timossi Andersson. Ta trójka na papierze prezentuje się znacznie lepiej niż francuski napastnik. Christodoulou to środkowy obrońca, który w systemie Ante Simundžy powinien odnaleźć się bez większych problemów. Jest zawodnikiem wyróżniającym się dobrą grą w powietrzu, odpowiednią organizacją defensywy oraz umiejętnością wyprowadzania piłki.

Eniss Shabani jest z kolei nominalnym ofensywnym pomocnikiem, jednak jego ostatni sezon bardziej wskazuje na profil klasycznej „ósemki”. Albańczyk to bardzo dobry rozgrywający, który wyróżnia się również świetnym dryblingiem. Alex Timossi Andersson jest natomiast wahadłowym, który w swoim CV ma takie kluby jak Bayern Monachium czy Heerenveen. Do jego największych atutów należą przede wszystkim szybkość oraz odwaga w grze ofensywnej.

Dyrektor Rafał Grodzicki jak na razie się broni

Na ostateczną ocenę nowych piłkarzy Śląska warto jeszcze poczekać. Mimo to praca Rafała Grodzickiego w roli dyrektora sportowego jak na razie może się podobać. Poza samymi transferami ważny jest również sposób ich przeprowadzania oraz to, czy informacje o nich przedwcześnie trafiają do mediów. Duża część ruchów została przeprowadzona bardzo sprawnie, a doniesienia o nowych piłkarzach pojawiały się dopiero wraz z oficjalnymi komunikatami klubu. Takie działania są obecnie rzadkością, ponieważ wielu dziennikarzy ma swoje źródła, dzięki którym potrafią poinformować o transferze jeszcze przed jego finalizacją.

Generalnie trzeba przyznać, że Rafał Grodzicki jak na razie dobrze odnajduje się w roli dyrektora sportowego. Zimą przeprowadził dwa szalenie istotne transfery, dzięki którym Śląsk wywalczył awans do Ekstraklasy. Obecne działania na rynku również mogą się podobać, ponieważ wzmocnione zostały kluczowe pozycje. Sama jakość sprowadzonych piłkarzy również w większości powinna uspokajać kibiców. Śląsk nie sprowadza zawodników, którzy są na zakręcie kariery, lecz piłkarzy po regularnej grze w poprzednim sezonie.

Początek łatwy jednak nie będzie. Śląsk na inaugurację zmierzy się z takimi zespołami jak Raków Częstochowa czy Legia Warszawa, dlatego o dobre wejście do ligi będzie bardzo trudno. Stąd też niezwykle ważne było, aby nowi piłkarze mieli odpowiednio dużo czasu na aklimatyzację. Poza Alexem Timossim Anderssonem można powiedzieć, że ten cel udało się zrealizować. Nie zawsze było to regułą w Śląsku, ponieważ klub przez pewien czas słynął z nieprzemyślanych decyzji transferowych. Dziś wygląda to pod tym względem zdecydowanie lepiej, co nie oznacza, że nadchodzący sezon będzie łatwy.

O co będzie walczył Śląsk?

Śląsk wraca do Ekstraklasy zaledwie po roku, jednak liga w tym czasie bardzo się rozwinęła. Widać to chociażby po takich zespołach jak Korona Kielce czy GKS Katowice, które w 2024 roku nie robiły jeszcze aż tak dużego wrażenia. Obecnie Śląsk ma najniżej wycenianą kadrę w całej lidze, co z pewnością nie jest dobrym prognostykiem. Oczywiście znacznie ważniejsze jest to, co zespół pokazuje na boisku, jednak pieniądze we współczesnym futbolu również mają ogromne znaczenie.

Dodatkowo Śląsk stracił ważną postać z rundy wiosennej. Krzysztof Kurowski nie podpisał nowej umowy z klubem i na zasadzie wolnego transferu przeniósł się do holenderskiego Twente. To bolesna strata, tym bardziej że poza ekwiwalentem za wyszkolenie w wysokości około miliona złotych Śląsk nie zarobił na nim nic. Szerokość kadry również nie wygląda najlepiej i wydaje się, że potrzebny jest jeszcze przynajmniej jeden lub dwa transfery do formacji ofensywnej.

Śląsk w tym sezonie będzie walczył o utrzymanie. Nie można wykluczyć scenariusza, w którym drużyna z Wrocławia zakończy rozgrywki na miejscach 9–12, jednak na ten moment wydaje się to mało prawdopodobne. Sam styl gry Śląska powinien pasować do realiów Ekstraklasy, choć nie będzie to zespół grający efektowną, ofensywną piłkę. Trener Ante Simundža z pewnością będzie chciał w przyszłości to zmienić, jednak w tym sezonie może nie mieć na to odpowiednich możliwości.

Osobiście przewiduję, że Śląsk zakończy sezon na miejscach 13–16, dlatego liczę się również z realnym zagrożeniem spadkiem. Beniaminkowie są w tym sezonie wyjątkowo mocni, ponieważ zarówno Wisła Kraków, jak i Wieczysta Kraków będą chciały już w pierwszym roku gry powalczyć o środek tabeli. Pozostałe zespoły przewyższają Śląsk zarówno doświadczeniem, jak i jakością kadry. Nie sądzę jednak, aby WKS był outsiderem ligi, choć początek sezonu może okazać się dla niego bardzo trudny.

3S1A7239
Foto: Michał Stawarz

Czy Śląsk jest obecnie drużyną gotową na Ekstraklasę?

Śląsk, pomimo wielu problemów związanych ze swoim właścicielem, którym jest miasto, zrobił krok do przodu. Sam zespół wydaje się obecnie lepszy niż w momencie spadku z Ekstraklasy, co już można uznać za duży plus. Również organizacja pracy wygląda lepiej, dlatego na pytanie, czy Śląsk jest gotowy na powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej, można odpowiedzieć twierdząco. Pojawia się jednak kolejne pytanie czy to wystarczy?

Problemy finansowe prędzej czy później zapewne zostaną rozwiązane przez miasto, jednak z tego powodu Śląsk nie stanie się nagle drugim Lechem Poznań czy Koroną Kielce pod względem możliwości finansowych. Klub nadal skupia się na ruchach bezgotówkowych, co samo w sobie nie jest niczym złym. Jagiellonia Białystok pokazała przecież, że w ten sposób również można zbudować konkurencyjną drużynę. Adaptacja do Ekstraklasy może jednak okazać się trudna, ponieważ Śląsk miewał w poprzednim sezonie pierwszej ligi momenty wyraźnej słabości.

Już na początku sezonu mecze z czołowymi zespołami będą poważnym sprawdzianem dla drużyny. Największe nadzieje można wiązać z trenerem Wrocławian, ponieważ trudno znaleźć szkoleniowca z większym doświadczeniem niż Ante Simundža. Również szatnia wydaje się być do niego bardzo pozytywnie nastawiona, a w poprzednich rozgrywkach pokazał, że potrafi wyprowadzić zespół z kryzysu.

Drużyna ma potencjał, aby się utrzymać, tym bardziej że Śląsk potrafi bardzo mądrze rozgrywać swoje spotkania. Problemem była przede wszystkim defensywa, jednak ta formacja została wzmocniona, dlatego jej ocenę warto odłożyć do pierwszych kolejek sezonu. Na dziś Śląsk będzie walczył przede wszystkim o utrzymanie i właśnie to wydaje się głównym celem Wrocławian. Z biegiem sezonu przekonamy się, na jakim poziomie WKS będzie prezentował się w Ekstraklasie.