Śląsk wraca do Ekstraklasy. Jak wyglądał sezon w 1. lidze?

Śląsk Wrocław ma za sobą trudny sezon na poziomie Betclic 1. Ligi. Mimo wywalczenia bezpośredniego awansu do PKO Ekstraklasy Wrocławianie nie mieli łatwej drogi. Sytuacja zespołu zmieniała się wielokrotnie, a w niektórych momentach awans do elity wyglądał na mało prawdopodobny. Ostatecznie znakomita runda wiosenna pozwoliła Śląskowi zapewnić sobie awans już na kolejkę przed końcem sezonu. Czy kilka udanych miesięcy wystarczy, by uznać ten klub za gotowy na realia PKO Ekstraklasy?

Śląsk jesienią wyglądał blado

Śląsk Wrocław w trakcie przygotowań do gry w Betclic 1. Lidze dokonał wielu zmian na najwyższych szczeblach klubu. Dodatkowo kadra została zbudowana niemal od nowa, ponieważ po spadku z klubem pożegnała się duża grupa zawodników, w tym również piłkarze stanowiący trzon zespołu. W ich miejsce sprowadzono aż 13 nowych graczy. Byli to głównie polscy piłkarze lub zawodnicy dobrze znający realia pierwszej ligi. Mimo spadku można było odnieść wrażenie, że Śląsk wykonał dobrą pracę na rynku transferowym, a kadra prezentowała się całkiem solidnie. Na boisku wyglądało to jednak różnie.

Już początek sezonu zwiastował problemy, ponieważ zdobycie zaledwie jednego punktu w dwóch pierwszych meczach trudno było uznać za dobry wynik. Później przyszły jednak zwycięstwa nad Ruchem Chorzów i Miedzią Legnica, które dawały kibicom więcej powodów do optymizmu. Jednak spotkanie z Wisłą Kraków pokazało, jak bardzo defensywa Śląska nie była przygotowana do realiów pierwszoligowych. To właśnie ta formacja sprawiała najwięcej problemów podczas rundy jesiennej. Zaledwie jedno czyste konto w całej rundzie było wynikiem wręcz absurdalnym. Sam zespół również prezentował się nierówno, ale największy kryzys miał dopiero nadejść.

Śląsk swoje ostatnie ligowe spotkanie w 2025 roku wygrał 25 października. Później, aż do końca rundy jesiennej, nie odniósł już ani jednego zwycięstwa, notując serię sześciu meczów bez wygranej. Był to zdecydowanie najgorszy okres w sezonie, a coraz częściej zaczęto kwestionować przyszłość Ante Šimundžy. Stało się jasne, że wizja szybkiego powrotu do PKO Ekstraklasy mocno się oddaliła. Śląsk zakończył rundę jesienną dopiero na siódmym miejscu, a problemów wokół klubu nie brakowało. Wydawało się oczywiste, że potrzebne są natychmiastowe zmiany. Nikt jednak nie spodziewał się, że będą one aż tak gwałtowne.

Styczniowe trzęsienie ziemi we Wrocławiu

Śląsk Wrocław przez większą część sezonu wyraźnie rozczarowywał swoją grą. Wśród kibiców panowało przekonanie, że klub w najbliższym czasie pożegna się z trenerem Šimundžą. Styl gry zespołu nie zachwycał, a słabe wyniki tylko wzmacniały głosy domagające się zmiany szkoleniowca. Ostatecznie do roszad rzeczywiście doszło, jednak nie tam, gdzie większość się ich spodziewała. 12 stycznia 2026 roku w Śląsku przeprowadzono prawdziwą rewolucję na najważniejszych stanowiskach. W ciągu jednego dnia zmienili się prezes i dyrektor sportowy.

Nowym prezesem Śląska został Remigiusz Jezierski, którego nominacja już wtedy wzbudzała sporo kontrowersji ze względu na sposób przeprowadzenia całego procesu. Na stanowisko dyrektora sportowego powrócił natomiast Rafał Grodzicki. Wcześniej pełnił tę funkcję w czasie rundy wiosennej sezonu 2024/25 i pozostawił po sobie pozytywne wrażenie. Zmiany te były ogromnym zaskoczeniem dla wielu osób, ponieważ mało kto spodziewał się aż tak daleko idącej przebudowy. Na ławce trenerskiej nie doszło jednak do żadnych roszad i Ante Šimundža zachował swoją posadę na rundę wiosenną.

Wraz z nowymi władzami pojawiła się także nowa wizja budowy klubu. Śląsk potrzebował wzmocnień po słabej rundzie jesiennej, a problemów wciąż nie brakowało. Zimą z klubem pożegnał się kapitan Serafin Szota, który mimo nierównej formy odgrywał bardzo ważną rolę w szatni. Jakub Jezierski również odszedł ze Śląska, przenosząc się za granicę. Przed Wrocławianami było bardzo ważne okno transferowe, które miało zdefiniować dalszy kierunek rozwoju klubu.

Śląsk zimą zaszalał dzięki dotacji z miasta

Śląsk Wrocław od wielu lat mierzy się z dyskusją dotyczącą finansowania klubu przez miasto. Tym razem było podobnie, ponieważ Wrocławianie otrzymali od miasta 30 milionów złotych wsparcia. Wywołało to duże kontrowersje nie tylko wśród mieszkańców, ale także w całym środowisku piłkarskim. Głos w sprawie zabierali prezesi i działacze innych klubów, którzy krytykowali sposób finansowania Śląska. Pojawiły się również dyskusje dotyczące przyszłości właścicielskiej klubu. Mimo licznych zapowiedzi Śląsk nadal pozostaje w rękach miasta, a temat jego sprzedaży regularnie wraca do debaty publicznej. Wielu kibiców wskazuje, że brak stabilnej i długofalowej strategii rozwoju był jednym z czynników, które doprowadziły do spadku zespołu do Betclic 1. Ligi. Miejskie finansowanie pozwala klubowi funkcjonować, jednak nie rozwiązuje wszystkich problemów organizacyjnych i sportowych.

Dotacja pomogła klubowi ustabilizować sytuację finansową. Dzięki temu pojawiły się również środki na wzmocnienie kadry. Transferów nie było wiele, ale ostatecznie okazały się one bardzo ważne w drugiej części sezonu. Michał Mokrzycki i Lamine Ba byli jedynymi zawodnikami pozyskanymi na zasadzie transferu definitywnego. Do zespołu dołączył także na wypożyczenie Timotej Jambor, który miał już wcześniej okazję współpracować z trenerem Ante Šimundžą. Śląsk przystępował do rundy wiosennej z nastawieniem „wszystko albo nic”. Zmiany przeprowadzone zimą musiały przynieść efekty natychmiast. Dla Wrocławian powrót do PKO Ekstraklasy wydawał się obowiązkiem, choć cel ten z każdym tygodniem rundy jesiennej coraz bardziej się oddalał. Klub dokonał kilku istotnych wzmocnień i teraz wszystko miało zależeć od postawy zespołu na boisku.

Śląsk mistrzem wiosny

Początek rundy wiosennej w wykonaniu Śląska nie był udany. WKS ponownie rozpoczął zmagania od zdobycia zaledwie jednego punktu w dwóch spotkaniach. Wydawało się, że drużyna będzie potrzebowała więcej czasu, aby odpowiednio się zgrać. Porażka w Legnicy ponownie rozbudziła dyskusję o zmianie trenera, jednak klub ostatecznie nie zdecydował się na taki krok. Ta decyzja szybko się obroniła, bo już tydzień później nastąpił wyraźny przełom. Spotkanie z Odrą Opole było swego rodzaju nowym początkiem dla WKS-u, który od tamtego momentu nie przegrał już żadnego ligowego meczu. Zmiana systemu wyraźnie pomogła Śląskowi, a gra z trójką środkowych obrońców okazała się jednym z kluczowych elementów przemiany zespołu. Od 22 lutego Wrocławianie zanotowali serię 13 spotkań bez porażki, remisując jedynie cztery razy.

Śląsk stał się zupełnie inną drużyną niż jesienią. Najbardziej było to widoczne w defensywie, która prezentowała się znacznie solidniej niż wcześniej. Duża w tym zasługa Lamina Ba, którego forma sprawiła, że był wymieniany w gronie najlepszych obrońców całej ligi. Bardzo udanym ruchem okazał się również transfer Michała Mokrzyckiego. Były zawodnik ŁKS-u niemal od razu wskoczył do podstawowego składu i wniósł do gry zespołu bardzo dużo jakości. Pozostali piłkarze, tacy jak Piotr Samiec-Talar, Przemysław Banaszak czy Luka Marjanac, również notowali bardzo dobre okresy, co sprawiło, że awans zaczął być coraz bardziej realny. Kluczowym spotkaniem okazał się mecz z Polonią Bytom. Mimo problemów, z jakimi Wrocławianie musieli się mierzyć, ostatecznie zwyciężyli i tym samym zapewnili sobie powrót do PKO Ekstraklasy.

Śląsk
Michał Stawarz

Nieważne, jak Śląsk zaczął, ważne, jak skończył

O sezonie Śląska Wrocław trudno powiedzieć, że był jednoznacznie dobry lub zły. Najważniejszy cel został jednak osiągnięty jeszcze przed zakończeniem rozgrywek, co bez wątpienia należy uznać za duży sukces. Z drugiej strony kibice wciąż pamiętają problemy z rundy jesiennej, które rodziły wiele wątpliwości dotyczących przyszłości zespołu. Ostatecznie jednak Śląsk, mimo licznych mankamentów, zdołał wyjść ze sportowego kryzysu i wrócić do PKO Ekstraklasy. Również pod względem organizacyjnym sytuacja wygląda dziś stabilniej, choć właścicielem klubu nadal pozostaje miasto Wrocław. Awans wywalczony z drugiego miejsca należy więc traktować w kategorii sukcesu. Strata do mistrzowskiej Wisły była wyraźna, jednak patrząc na przebieg całego sezonu, trudno narzekać na brak pierwszego miejsca.

Przed Śląskiem stoi teraz znacznie trudniejsze wyzwanie, jakim jest rywalizacja w PKO Ekstraklasie. Mimo zaledwie roku nieobecności najwyższa klasa rozgrywkowa zdążyła pójść do przodu, a poziom sportowy ponownie będzie wymagał od Wrocławian maksymalnej mobilizacji. Letnie działania transferowe wyglądają obiecująco, choć na ich ocenę przyjdzie jeszcze czas. 22 czerwca piłkarze WKS-u wracają do treningów, rozpoczynając tym samym przygotowania do nowego sezonu. To pierwsze kolejki pokażą rzeczywisty potencjał zespołu i odpowiedzą na pytanie, czy Śląsk jest gotowy na ponowną walkę w elicie. Na razie we Wrocławiu wciąż dominuje radość związana z awansem. Wkrótce przyjdzie jednak moment, gdy trzeba będzie zamienić świętowanie na ciężką pracę, bo PKO Ekstraklasa może okazać się jeszcze bardziej wymagająca niż w sezonie zakończonym spadkiem.