Motor Lublin trafia na Legię w 1. rundzie Pucharu Polski

Dzisiaj poznaliśmy pary 1. rundy Pucharu Polski 2026/2027. Kilka z nich przedstawia się naprawdę interesująco. Niewątpliwie ciekawego rywala wylosował Motor Lublin. Żółto-Biało-Niebiescy zmierzą się u siebie z Legią Warszawa!

Motor Lublin przed trudnym zadaniem

Lublinianie z całą pewnością mogli liczyć na nieco większą łaskawość losu. Wylosować można było nawet czwartoligowców, a tymczasem padło na warszawską Legię, czyli jedną z największych marek w Polsce. Choć Wojskowi w zeszłym sezonie zmagali się z niemałym kryzysem i zajęli „tylko” 6. miejsce w Ekstraklasie, wciąż należą do czołowych polskich drużyn. Podopieczni Marka Papszuna bardzo dobrze weszli w bieżące rozgrywki i zaczęli je od dwóch zwycięstw- 0:1 z Pogonią Szczecin i 3:1 z Zagłębiem Lubin. Ich celem minimum jest powrót do europejskich pucharów, a ambicje sięgają nawet tytułu mistrzowskiego.


Co oczywiste, Legioniści posiadają w swoich szeregach paru zawodników, którym warto się bliżej przyjrzeć. Taką postacią jest świetnie znany w Lublinie Ivan Brkić. Chorwat jeszcze niedawno zaliczał się do filarów Dumy Koziego Grodu oraz grona najlepszych bramkarzy w Ekstraklasie. Ku rozczarowaniu wielu kibiców, nie przedłużył umowy z Motorem, a jego nowym pracodawcą została właśnie Legia. Póki co 31-latek przegrywa rywalizację z Otto Hindrichem, który również zbiera wiele pozytywnych opinii.

Skład 15-krotnych Mistrzów Polski obfituje w graczy z reprezentacyjnym doświadczeniem. Koszulkę z orzełkiem na piersi przywdziewali co najmniej raz Kamil Piątkowski, Rafał Augustyniak, Bartosz Kapustka, Arkadiusz Reca, Damian Szymański oraz Paweł Wszołek. Swoje kraje reprezentowali również wspomniany wyżej Hindrich, Wahan Biczachczjan, Petar Stojanović i Antonio Čolak. Do wysokiej dyspozycji wraca ponadto Ruben Vinagre, a w ataku świetnie spisują się pozyskani z 1. ligi Rafał Adamski i Łukasz Zjawiński. Skład dopełnia Mileta Rajović, który mimo że bywa obiektem kibicowskich żartów, pozostaje ważną częścią zespołu.

***

To wszystko pokazuje, że Legia wciąż jest mocna. Odkąd stery nad stołecznym klubem objął Marek Papszun, osiąga on zadowalające wyniki i zaczyna nawiązywać do swoich lat świetności. Motor raczej nie będzie podchodził do tego pojedynku z pozycji faworyta, ale nie stoi też na całkowicie straconej pozycji. Mimo porażki, lublinianie pokazali się z dobrej strony w meczu z faworyzowaną Jagiellonią i bardzo możliwe, że postawią się również Legionistom. Przy odrobinie szczęścia i lepszej skuteczności awans do kolejnej rundy nie wydaje się czymś niemożliwym, tym bardziej, że wsparcie lubelskiej publiczności na pewno doda ekipie Mariusza Misiury skrzydeł i pewności siebie.

Mecz ten odbędzie się na Motor Lublin Arenie 1, 2 lub 3 września i, co ciekawe, zaraz po nim Żółto-Biało-Niebiescy zagrają u siebie z tym samym rywalem w Ekstraklasie. Czy w Lublinie ujrzymy spotkanie godne miana pucharowego hitu? Przekonamy się za miesiąc.