Motor Lublin pożegnał 12 piłkarzy. Bilans odejść.

Motor Lublin dokonuje rewolucji kadrowej. Z klubu odeszło aż 12 piłkarzy, którym kończył się kontrakt z dniem 30 czerwca. Są w tym gronie zarówno liderzy drużyny, jak Bartosz Wolski czy Ivan Brkic, ale też zawodnicy, którzy w Lublinie się kompletnie nie sprawdzili.
Motor Lublin pożegnał liderów
Pierwsze zwiastuny rewolucji kadrowej w Motorze ujrzeliśmy jeszcze w trakcie zimowego okienka transferowego. Wtedy zaczęły krążyć pogłoski o odejściach Michała Króla i Bartosza Wolskiego. Tego pierwszego już w styczniu przekonała do siebie Wisła Płock, żeby dołączył do nich od nadchodzącego sezonu. Król był zawodnikiem z jednym z najdłuższych staży w Motorze w zeszłorocznej kadrze. Do Lublina trafił w 2020 roku i wywalczył z klubem dwa awanse, od 2 Ligi do Ekstraklasy. Inaczej miała się sprawa kapitana żółto-biało-niebieskich. Wolski podpisał wtedy nowy kontrakt, który, jak się okazało kilka miesięcy później, zawierał jednak klauzulę odstępnego o niskiej wysokości 100 tysięcy euro.
Przed startem rundy wiosennej tak ich sytuację komentował trener Mateusz Stolarski: „Michał podpisał kontrakt z Wisłą Płock od lipca. Postawił mnie przed faktem dokonanym. Bartek Wolski przyszedł i wyraził chęć pozostania w Motorze Lublin, agenci Bartka jasno przedstawili oferty z innych klubów. Nie był to tylko GKS Katowice. My jako klub podjęliśmy działania i bardzo cieszymy się, że Bartek został tutaj.”

Finalnie Bartosz Wolski wylądował w Katowicach, ale pół roku później. Przez trzy lata gry dla Motoru, Wolski wystąpił w aż 105 spotkaniach, przy czym od awansu do Ekstraklasy nie opuścił ani jednego. Ogromny wkład w drużynę tego piłkarza został dostrzeżony już zeszłego lata, kiedy otrzymał opaskę kapitańską. Nie była ona dla niego ciężarem, a wręcz przeciwnie, motywacją do jeszcze cięższej pracy na boisku. Minione rozgrywki zakończył z największą liczbą dośrodkowań spośród wszystkich piłkarzy Ekstraklasy, miał też udział przy 13 bramkach Motoru (6 goli + 7 asyst).
Uratował niejedno spotkanie, niejedną wygraną, swoimi interwencjami. Ivan Brkic był bez dwóch zdań czołowym zawodnikiem Motoru Lublin w minionym sezonie. Według statystyki expected goals, Brkic między słupkami lubelskiej ekipy zapobiegł utracie aż 7.66 gola więcej względem faktycznego stanu, dystansując ligową stawkę. Być może statystyka byłaby jeszcze okazalsza, jednak 17 kwietnia sezon dla chorwackiego golkipera nagle się skończył. W trakcie meczu z GKS Katowice złamał żebro po zderzeniu z Ilją Szkurinem. Już 11 dni później jednak Brkic wrócił na nagłówki portali sportowych, gdyż jego nazwisko zaczęto łączyć z Legią Warszawa. Dla kibiców Motoru była to bolesna informacja, gdyż temu zawodnikowi można przypisać jeden z większych, jeśli nie największy udział w wynikach Motoru z ostatnich dwóch lat.

Koniec „Niezniszczalnych”?
Przewidywano już od dłuższego czasu, że pozostali zawodnicy pamiętający zmagania w Pierwszej oraz zwłaszcza w Drugiej Lidze mogą pożegnać się z Motorem. Taki fakt przebił się do opinii publicznej jednak po ostatnim meczu zeszłego sezonu przeciwko Legii Warszawa. Lubelscy kibice wywiesili wtedy transparent zawierający podziękowania, oprócz Michała Króla już ogłoszonego w Płocku, dla Filipa Wójcika, Arkadiusza Najemskiego, Mathieu Scaleta. Krążą plotki, że przed tym dniem zawodnicy nie dostali od klubu informacji o nieprzedłużeniu kontraktu. Arkadiusz Najemski w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego nie zaprzeczył takiej wersji zdarzeń i wyraził zawód formą pożegnania: „Na pewno można to było zrobić lepiej. Nie mam pretensji, ale uważam, że powinno to zostać rozwiązane w bardziej ludzki sposób”.

Najemski przyszedł do Lublina w sezonie 2020/21 i od tego czasu rozegrał w żółto-biało-niebieskich barwach 113 spotkań. Gdy był zdrowy, ze świecą szukać obrońcy, który miałby na niego sposób. Niestety kontuzje regularnie go dręczyły i z ich powodu w zeszłym sezonie zagrał tylko w 17 meczach. Dłuższy staż w Motorze miał w tym gronie Wójcik, bo zawodnikiem Dumy Koziego Grodu był ponad 6 lat, od zimy 2020 roku. Tarnowianin problemu z urazami nie miał, dlatego uzbierał aż 201 spotkań w Motorze. Obaj z tą drużyną wywalczyli historyczne dwa awanse, a od przyszłego sezonu będą grać w innych klubach. Wójcik już podpisał umowę na kolejne dwa sezony z Ruchem Chorzów, gdzie może stać się filarem defensywy. Najemski wciąż czeka na chętnego jego usługami.
Mathieu Scalet zasilił Motor Lublin nieco później, bo latem 2023 roku, tuż po awansie do 1 Ligi. Kibice doceniali urodzonego we Francji pomocnika ze względu na jego uniwersalność. Mógł występować zarówno w roli boiskowej „szóstki”, jak i „dziesiątki”. Teraz jego elastyczność ról w środku pola będą mogli podziwiać sympatycy Odry Opole, bo tam właśnie Scalet podpisał dwuletni kontrakt. Również w sezonie występów w 1 Lidze do Motoru przyszedł Paweł Stolarski. Brat byłego już szkoleniowca Motoru także pożegnał się już z klubem, choć nowego zatrudnienia nie ma. Do Lublina przybył z Pogoni Szczecin i przez te 2.5 roku zdecydowanie odżył. Tylko w minionym sezonie rozegrał 29 spotkań, z czego aż 25 od pierwszej minuty.
Przetrzebiony środek pola
Scalet to nie jedyny ubytek w środku pola, pozostałe można określić jako te o większym znaczeniu dla drużyny. Przede wszystkim po sezonie pożegnano z Motorem Jakuba Łabojkę oraz Sergiego Sampera, dwóch podstawowych defensywnych pomocników w układance Mateusza Stolarskiego. W kampanii 2025/26 obaj odegrali podobną rolę w Motorze. Samper zagrał 1799 minut w 30 meczach, zaś Łabojko 1263 minuty w 29 spotkaniach.
Informacje o ich odejściach klub opublikował odpowiednio w dniach 17 oraz 19 czerwca, będąc dziesiątym i jedenastym w kolei zawodnikiem opuszczającym Motor. Był to okres wyjątkowo ponurych nastrojów wśród kibiców lubelskiego klubu. Pozostawienie luki na pozycji numer 6, połączone z pogłoskami o zmianie głównego trenera Motoru, budziło obawy o jakość drużyny w kolejnych rozgrywkach. Nowe zaplecze pracuje jednak nad zastępstwem Sampera i Łabojki, pisaliśmy na łamach naszego portalu chociażby o zainteresowaniu Svenem Kohlerem.
Zarówno Samper, jak i Łabojko do Lublina trafili w sezonie 2024/25. Hiszpan zasilił Motor w letnim okienku po roku gry dla FC Andorra, klubu Gerarda Pique. Przez dwa lata w Motorze zaliczył 56 występów. Teraz natomiast wychowanek FC Barcelony odchodzi do Debreceni VSC, idąc w ślad za Gertem Remmelem i Rasmusem Janssonem. Dwaj dotychczasowi asystenci Mateusza Stolarskiego teraz spróbują własnych sił w prowadzeniu węgierskiej drużyny. Łabojko pojawił się w Lublinie pół roku później jako wolny agent, po nieudanej przygodzie we włoskiej Ternanie. On zagrał z kolei 44 razy w koszulce Motoru, a teraz powraca do macierzy. Pierwsze kroki w futbolu Łabojko stawiała w Piaście Gliwice i teraz w końcu dostanie szansę gry dla pierwszej drużyny.

Rozczarowujące transfery
Spośród pomocników, Motor Lublin nie przedłużył kontraktu również z Kacprem Karaskiem, od nowego sezonu piłkarzem Radomiaka. Zawodnik nabyty zeszłego lata z Bruk-Bet Termalici Nieciecza wydawał się świetną okazją wykorzystaną przez klub. Karasek w sezonie 2024/25 zdobył aż 11 goli i 5 asyst, będąc czołowym graczem zdobywającego awans do Ekstraklasy Bruk-Betu. W Motorze jednak kompletnie się nie odnalazł. Pierwszy mecz w żółtym trykocie, przeciwko Piastowi Gliwice, okupił czerwoną kartką, a drugi raz na boisko wybiegł dopiero w październiku z GKS Katowice. Finalnie zaliczył 14 występów, większość bez istotnego wkładu w wynik drużyny. W przedostatniej kolejce jednak zdobył gola głową w doliczonym czasie gry meczu z Cracovią, dającego remis 3:3 i matematycznie pewne utrzymanie Motoru w Ekstraklasie.
Nie zdążył się przełamać z kolei Renat Dadaszow, który właśnie z Radomia przeprowadzał się do Lublina. Azerski napastnik okazał się prawdopodobnie największym rozczarowaniem okienka transferowego latem 2025. Wychowanek Eintrachtu Frankfurt miał już także doświadczenie z Ekstraklasy, a mimo to nie zdobył ani jednego gola dla Motoru. Na szczęście z nawiązką wywiązywał się z oczekiwań wobec tego duetu Karol Czubak. Dadaszow jeszcze nie podpisał umowy z nowym klubem, podobnie jak Bradly van Hoeven. Holenderski skrzydłowy został zakontraktowany jako wolny agent pod koniec września 2024 roku i przez ten czas rozegrał dla Motoru 43 spotkania. Szczególnie w minionych rozgrywkach był już raczej rezerwowym dla Fabio Ronaldo czy Mbaye Jacquesa Ndiaye.
Trzech zostało w Motorze
Nie wszyscy jednak spośród zawodników z kontraktami do 30 czerwca 2026 odeszli z klubu. Po ogłoszeniu opisanych odejść, Motor Lublin poinformował też o przedłużeniu umowy z Gasperem Tratnikiem. Słoweński bramkarz, który musiał pod koniec sezonu wskoczyć między słupki w zastępstwie za Ivana Brkicia, teraz o bluzę numer 1 będzie rywalizować z Rumunem, Mihaiem Popą. Ponadto aktywowano klauzule przedłużające kontrakty z Hervem Matthysem oraz Ivo Rodriguesem. Portugalczyk, według informacji Łukasza Olkowicza, nie miał być chętny do przedłużania umowy, jednak dał się przekonać trenerowi Misiurze i jego obietnicy istotniejszej roli w drużynie.
