Mariusz Misiura — breefing prasowy [transkrypcja]

Tomasz Jasina [TVP 3 Lublin]: Kto w tej drużynie będzie grał w tym sezonie i jakich graczy możemy się spodziewać? Mariusz Misiura: Na razie okienko transferowe jest zamknięte, nawet jak byśmy dzisiaj chcieli teoretycznie pozyskać zawodników, to nie mamy takiej możliwości. Patrząc na te ostatnie dni, ile tematów mamy otwartych i jak bardzo one są…

Tomasz Jasina [TVP 3 Lublin]: Kto w tej drużynie będzie grał w tym sezonie i jakich graczy możemy się spodziewać?

Mariusz Misiura: Na razie okienko transferowe jest zamknięte, nawet jak byśmy dzisiaj chcieli teoretycznie pozyskać zawodników, to nie mamy takiej możliwości. Patrząc na te ostatnie dni, ile tematów mamy otwartych i jak bardzo one są zaawansowane, to jestem pod wrażeniem pracy Dyrektora. Myślę, że w najbliższych dniach dołączy do nas kilku zawodników.

Wydaje mi się, że teraz jest dobry moment, by zobaczyć zawodników, którzy mało grali. Cały czas nie zapominajmy, że w sezonie jest walka o punkty, o utrzymanie, o Europę i często jest tak, że kadra ma 30 zawodników, a gra 16-17. I patrząc na kadrę jaką dysponujemy, wydaje mi się, że dla kilku zawodników, którzy grali mniej minut, jest to fantastyczny moment, żeby mogli pokazać się na treningach czy w sparingach.

TJ: Czy zawodnicy zdają sobie sprawę z tego, że mogą zdobyć zaufanie trenera Misiury?

Patrząc ogólnie przez kariery piłkarzy, taką koleją rzeczy jest, że byli na początku budowania swojej pozycji, rozpoczynali od trenowania z pierwszą drużyną, zagrali kilka minut. Mamy teraz przykład Wiktora Nowaka, który kilka dni temu podpisał kontrakt ze Slavią Praga, z którym współpracowałem 4 ostatnie lata. To było podobnie, że na początku przyszedł do nas dzieciak z drugiej drużyny, zagrał nie wiem, może 300 minut. W następnym sezonie 800, 2000, kolejne tam gdzieś ponad 2000 i dzisiaj gra w zespole, który będzie walczył o Ligi Mistrzów. Uważam, że każdy z zawodników jest świadomym człowiekiem, profesjonalistą i nie mogę się doczekać zobaczyć wartości, jaką pokażą w czasie sparingu czy teraz na treningach.

TJ: Jak pan chciałby, żeby ta drużyna wyglądała, grała już w tym zbliżającym się sezonie?

Chciałbym, żeby Motor wygrywał, wygrywał spotkanie i żebyśmy mieli nastawienie w każdym meczu, żeby wygrywać. Z racji tego, że znam Gonzalo i byłem obecny od początku w takiej bezpośredniej rywalizacji, kiedy on wprowadzał tutaj sposób gry w systemie 4-3-3. Patrząc, jak ta drużyna się poprzez kolejne sezony rozwijała, to w jaki sposób chcę zatrzymać tą strukturę, zachować ją.

Jedyną zmianą, jaką widzę, to na dwóch, trzech pozycjach charakterystyka danego zawodnika będzie inna. Jak dużo bramek pada ze stałych fragmentów gry, patrząc na ostatni sezon, jak to właśnie stałe fragmenty gry w tym końcowym rozrachunku były ważne, to na pewno będziemy chcieli na dwóch, trzech pozycjach mieć zawodnika o charakterystyce troszeczkę wyższego zawodnika, może troszeczkę bardziej agresywniejszego, może mający atuty w grze w momentach faz przejściowych, czy po odbiorze piłki, czy po stracie.

Józef Kufel [Radio Lublin]: Czy Pan też w jakiś sposób uczestniczył już w tych decyzjach personalnych dotyczących zawodników, którzy żegnali się z Motorem?

Nie, nie miałem wpływu na te ruchy kadrowe. Z samolotu wysiadłem 17 czerwca i tutaj przyjechałem prosto do Lublina i rozpoczęliśmy treningi. Trenowało dzisiaj 21 zawodników z pola, plus czterech bramkarzy, więc uważam, że to jest odpowiednia liczba zawodników, żeby przeprowadzić dobrą jednostkę treningową. Wy wydaje mi się, że bardzo dobrze znacie ile zawodników w poprzednim sezonie, że była to naprawdę bardzo duża liczba i dla mnie, powiem wam szczerze, że nie robi wrażenia taka rotacja 10 czy 12 zawodników. Uważam, że tutaj solidny fundament jest cały czas na miejscu.

JK: Czyli nie ma w Panu obawy dotyczącej tego, jak poskładać zespół, z którego dużo zawodników jednak odeszło?

Ja bardzo kocham piłkę, oglądam praktycznie wszystkie spotkania w Ekstraklasie, śledzę na bieżąco co się dzieje we wszystkich zespołach. Ja nie widzę dzisiaj na tę chwilę, i w tym sezonie, i w poprzednim sezonie, i dwa sezony temu, żeby wszyscy chcieli mieć dopiętą kadrę, nie wiem, 20-tego któregoś czerwca. Tym bardziej, że w tym roku są Mistrzostwa Świata, więc to wszystko na tym rynku będzie troszeczkę opóźnione. Zawodnicy zawsze na początku chcą szukać angażów w tych topowych pięciu ligach. Dopiero jeżeli tam nie dostaną takiej szansy, będą próbowali w tym silnym. Dużą mądrością jest zachowanie dużego spokoju, zrozumienie jak w danym roku działa rynek. Mam duży spokój i zaufanie do dyrektora, do prezesa, do osób, które tutaj zarządzają.

JK: Pan miał jakąś też listę swoich życzeń negocjując kontrakt z prezesem Jakubasem?

Nie było żadnej listy, była rozmowa o tym, żeby wygrywać. Jakby dla mnie zawsze najważniejsze jest środowisko i ja nie lubię w jakiś sposób jakiegoś wyróżnienia spośród grupy, tylko każdego dzisiaj z nas możemy zweryfikować, co w danym miejscu, w którym był, zrobił czy osiągnął.

Dla mnie najważniejsza jest współpraca z ludźmi. Rozpoczynając pracę ze Zniczem Pruszków. Była to drużyna, która w ostatnim sezonie przed moim przyjściem utrzymała się w ostatniej kolejce. W czasie naszej współpracy awansowała do pierwszej ligi i tam pozostała. Wielu zawodników trafiło do Ekstraklasy. Rozpoczynając pracę w Wiśle Płock. To była drużyna, która ostatnie dwa sezony spadła z Ekstraklasy i nie awansowała do baraży w pierwszej lidze. Kończąc pracę w Wiśle Płock jest w Ekstraklasie na ósmym miejscu. Fantastyczne dwa transfery Edmundsona do Serie A czy Nowaka do Slavii. To jest dla mnie najważniejsze, żeby stworzyć silne środowisko, w którym drużyna będzie się rozwijała. I co najważniejsze wykreuje zawodników, którzy też mogą w jakiś sposób gdzieś wyżej zapukać.

JK: Pan chciał Michała Króla mieć u siebie w Wiśle Płock. Michał Król poszedł do Płocka, pan przyszedł do Lublina, minęliście się.

Oddzwoniłem do Michała po powrocie z wakacji, kiedy już te wszystkie sprawy kontraktowe się dopięły. Zadzwoniłem do Michała i podziękowałem mu za zaufanie, za chęć współpracy. Nikt z nas nie przewidywał, że tak się potoczą losy mojej i Michała w kolejnych miesiącach. Wydaje mi się, że trafia do dobrej drużyny, która w jakiś sposób jest ukształtowana. Jest dalej głodna wygrywania. Wierzę, że Wisła Płock z nowymi władzami, z nowym sztabem, trenerem dalej będzie w jakiś sposób robiła progres.

JK: Jeśli chodzi o Wisłę, to mówił pan niedawno, że jest bardzo mocno związany z tym klubem. I nawet pytany o ewentualne odejście do Pogoni Szczecin, mówił pan, że chce odpłacić za zaufanie, które dostał w Płocku. Ale wszystko się wywróciło w ciągu kilku tygodni.

Fantastyczne było zdjęcie roku National Geographic. Jak piszemy sobie zdjęcie roku National Geographic Zebra. To jest takie zdjęcie z perspektywy drona, że widać czarnego konia. Dopiero jak robimy zoom, zbliżenie, to widzimy, że to jest zebra. I ten czarny koń to jest cień. I tak niestety dzisiaj funkcjonujemy w takim świecie. Spędziłem od 2 do 17 czerwca czas z rodziną w Portugalii, a w tym czasie w polskich mediach przewijało się tyle historii. Co ja nie zrobiłem, gdzie ja nie byłem, czego nie powiedziałem. Nie miało to nic wspólnego z prawdą.

Mówiąc jakąś deklarację przed meczem z Pogonią, to było w maju czy kwietniu. Nie wiesz tak naprawdę, co się wydarzy w twoim klubie w ciągu dwóch, trzech, czterech tygodni. Dochodzi w klubie do zmian właścicielskich. Zmiany prezesa, dyrektora, wizji klubu. I teraz jako osoba odpowiedzialna za wynik sportowy, miałem wziąć na to odpowiedzialność, to muszę w to wierzyć. Bo uważam, że czymś gorszym byłoby zostać w czymś, w co się nie wierzy. I za 3 czy 4 miesiące przy jakichś niekorzystnych wynikach uciekać od odpowiedzialności.  

Ci, którzy wiedzą, czy mają wiedzieć, to wiedzą. Ci, którzy mają rozumieć, to rozumieją. Ci, co potrafią czytać sytuację, uważam, że wyciągną wnioski. Myślę, że wam powinno też dać do myślenia, że po mojej rezygnacji składa prezes, składa dyrektor, składa szef finansów. To wydaje mi się, że to nie potrzeba być geniuszem, żeby połączyć pewne kropki i zrozumieć, jaka była prawda.

Krzysztof Lenarczyk [TVP Sport]: Trochę nawiążę do tych wakacji, bo miesiąc temu zapraszałem trenera do programów podsumowujących pierwszą ligę. Trener mówi najpierw dopinam dwa transfery, później wakacje. Czy trener dopinał te transfery do Motoru, czy do Wisły Płock? Czy ta dynamika też skoczyła podobnie jak nas, dziennikarze i kibiców? 

To dopinałem Prsira do drużyny Wisły. Było to na tyle dynamiczne, że jeszcze oglądając na wakacjach w Portugalii mecz barażowy Wieczystej i my z tym zawodnikiem byliśmy już blisko dogadani. Po awansie Wieczystej, tego samego jeszcze wieczoru Wieczysta, że tak powiem, weszła do gry. Ja wyjechałem na wakacje 2 czerwca jako trener Wisły, a wylądowałem w Warszawie jako trener Motoru Lublin. dzisiaj każdy zawodnik czy trener ma swoją agencję menadżerską i czasami dużo rzeczy dzieje się poza nami.

KL: Czy to jest taki pierwszy poważny, trudny moment trenera w tej karierze? Bo nie ma co ukrywać, w Polsce to jest pasmo sukcesów, awanse ze Zniczem, awans Wisła u Płock, prawie puchary. I czy może taka burza medialna, o której też trener mówi, bardziej przeszkodzi na starcie pracy w Motorze niż pomoże?

Na pewno doceniam to, do jakiego klubu trafiłem. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby zbudować tutaj silne środowisko i tak jak w poprzednich klubach, żeby klub zrobił na pewno krok do przodu. Takie bardzo mocne, złożone pytanie. Ja pożegnałem się z każdym z piłkarzy, pożegnałem się z kibicami w Płocku i proszę mi wierzyć, że nie wiem, na którą stronę patrzę czy może w komentarzach jakiś procent kibiców jest niezadowolonych, ale ja patrząc, co się dzieje na mojej prywatnej skrzynce, to mam bardzo dobry w jakiś sposób kontakt z tymi kibicami, z tym środowiskiem. I to nie było łatwe, że tak powiem, odejście.

KL: Ostatnie moje pytanie, jaki pomysł trenera na Motor Lublin? Wiemy, że ta ekipa Mateusza Stolarskiego lepiej atakowała niż broniła, drużyny trenera Misiury lepiej bronią niż atakują, (20:59) ale z tym drugim też nie mają problemów.

Znowu, zależy jak szeroko spojrzymy, bo jeżeli rywalizowaliśmy od drugiej ligi do Ekstraklasy ze sobą, no to Mariusz Misiura bardzo defensywny styl gry,  to mogliśmy zobaczyć tylko i wyłącznie w ostatnim sezonie Wiśle, patrząc na awans Wisły do Ekstraklasy w pierwszej lidze, patrząc na grę Zdjęcia Pruszków w pierwszej lidze, patrząc na grę Zdjęcia Pruszków robiącego awans do pierwszej ligi, to była bardzo ofensywna gra, więc wydaje mi się, że czas, który spędziłem poza Polską przez 12 lat, wyposażył mnie w taką wiedzę i narzędzia, które pozwalają mi rozumieć różnego rodzaju sposoby gry.

 

Polecamy także