„6 milionów euro za Ede? Myśleliśmy, że chodzi o złotówki”. Hiszpański dziennikarz odsłania kulisy transferu z Motoru do Deportivo

Gdy Deportivo A Coruña świętowało powrót do hiszpańskiej elity, nagrania z fety na Riazor podbijały polski internet. Klub z tak wielką historią, rzeszą fanatycznych kibiców i statusem jednego z nielicznych mistrzów Hiszpanii wraca na salony, a pomóc w utrzymaniu tego miejsca ma Bright Ede. O tym, jak na ten transfer zapatrują się w Galicji, rozmawiamy z Rubénem Orgeirą z Depor VAVEL. Nasz rozmówca bez owijania w bawełnę ocenia finansowy aspekt transakcji, tłumaczy, czego od stoperów wymaga sztab szkoleniowy, i zdradza, dlaczego transfer 18-latka z Ekstraklasy mocno zszokował lokalnych ekspertów w A Coruñi.

– Jak w A Coruña i ogólnie w Galicji przyjęto transfer Brighta Ede? W polskich mediach krążą plotki o rekordowych 6 milionach euro – u Was też mówi się o takiej kwocie, czy hiszpańskie źródła podają co innego? Dlaczego klub zdecydował wydać aż tak duże pieniądze?
– Transfer Brighta Ede wywołał w A Coruñi dość nietypową reakcję. Cała sprawa najpierw wypłynęła na Twitterze od jednego z kibiców, zanim w ogóle podchwyciły ją lokalne media. Szczerze mówiąc, kiedy w Polsce pojawiły się pierwsze doniesienia o kwocie rzędu sześciu milionów, wielu galicyjskich dziennikarzy – w tym ja, jako że sam kilkukrotnie latałem do Polski – z automatu założyło, że chodzi o polskie złote, a nie euro.
Wśród dziennikarzy blisko związanych z Deportivo najbardziej sprawdzone info od początku mówiło o kwocie rzędu 3 milionów euro podstawy plus bonusy (tzw. add-ons). To kasa znacznie mniejsza niż ta, o której trąbiono w Polsce. Klub do dzisiaj nie ujawnił oficjalnych cyfr, więc wokół faktycznej wartości tej transakcji wciąż jest trochę znaków zapytania.

– Czy Deportivo szukało dokładnie takiego profilu stopera? Co konkretnie zdecydowało o tym transferze? W Polsce niektórzy się dziwią, bo chłopak nie zdążył się jeszcze nawet zweryfikować na poziomie naszej Ekstraklasy i w seniorskiej piłce ma rozegranych ledwie kilkanaście meczów. Sztab ma świadomość, że to wciąż dość surowy chłopak?
– Tak, Deportivo szukało wzmocnień w środku defensywy, choć początkowym priorytetem klubu było sprowadzenie dwóch doświadczonych środkowych obrońców, gotowych do walki o wyjściowy skład od pierwszego dnia. W ostatnich tygodniach z klubem łączono uznane w LaLiga nazwiska, takie jak Domingos Duarte. To pokazuje, że pion sportowy zamierzał początkowo dodać doświadczenia i pewności formacji obronnej, która ma stawić czoła wyzwaniom hiszpańskiej elity.
Bright Ede to jednak zupełnie inny profil transferu. W klubie mają pełną świadomość, że chłopak ma dopiero 18 lat, znikome doświadczenie na profesjonalnym poziomie i wciąż ogromny margines do rozwoju. Z tego względu ten ruch należy rozpatrywać jako inwestycję na teraz i – przede wszystkim – na przyszłość, a nie jako zakontraktowanie ukształtowanego już piłkarza.
Warto też przypomnieć niedawny precedens, który dobrze tłumaczy obecną strategię rekrutacyjną Deportivo. W zeszłym sezonie klub pozyskał belgijskiego stopera, Lucasa Noubi – kolejnego młodego defensora, który przychodził z bardzo małym bagażem minut w seniorskiej piłce. Jego aklimatyzacja przerosła jednak najśmielsze oczekiwania, dzięki czemu stał się jedną z rewelacji minionych rozgrywek w barwach Depor. Jego progres był na tyle imponujący, że klub podniósł jego klauzulę odejścia do 40 milionów euro, a tego lata zainteresowanie nim wyrażało nawet Atlético Madryt.
Ten przykład pokazuje, że Deportivo nie boi się inwestować w młodych środkowych obrońców, jeśli widzi w nich wyjątkowy potencjał. Oczywiście sztab szkoleniowy doskonale wie, że Ede to wciąż zawodnik „surowy” i piłkarsko nieoszlifowany, ale niedawny sukces z Noubi daje klubowi pewność, że są w stanie odpowiednio poprowadzić i ukształtować kolejny talent o podobnej charakterystyce.

– Jak u Was wygląda wprowadzanie młodzieży? Depor chętnie stawia na młodych chłopaków, czy to raczej rzadkość? No i jak oceniasz samą akademię i całą bazę treningową?
– W ciągu ostatnich kilku sezonów w Deportivo doszło do wyraźnej zmiany filozofii sportowej. Klub położył mocny nacisk na rozwój młodzieży – zarówno wychowanków z własnej akademii, jak i zawodników sprowadzanych z innych rynków, którzy dysponują dużym potencjałem sprzedażowym. Nie jest to już działanie doraźne, ale jasno zdefiniowana strategia pionu sportowego.
Najlepszymi tego przykładami są Yeremay Hernández oraz David Mella – dwaj wychowankowie, którzy przebili się do pierwszej drużyny i stali się kluczowymi postaciami zespołu. Ich progres był na tyle imponujący, że Deportivo zabezpieczyło ich kontraktami z klauzulami odejścia wynoszącymi odpowiednio 100 i 50 milionów euro. To dobitnie pokazuje, jak wielkie zaufanie ma do nich klub.
W tym kontekście Bright Ede idealnie wpisuje się w długofalowy projekt Deportivo. Choć nie jest wychowankiem, reprezentuje ten sam profil: to młody gracz o nieprzeciętnych możliwościach, na którym klub chce zyskać zarówno sportowo, jak i finansowo. Cel jest jasny – zapewnić mu rozwój w środowisku, które realnie stawia na młodzież i pozwala walczyć o minuty w pierwszym zespole.
Warto dodać, że Deportivo niezmiennie dysponuje jedną z najbardziej cenionych akademii w hiszpańskim futbolu. Ośrodek treningowy Abegondo od dekad uchodzi za jedną z czołowych kuźni talentów na Półwyspie Iberyjskim i pozostaje jednym z największych fundamentów klubu. Połączenie renomowanej akademii, świetnej infrastruktury oraz konsekwentnego stawiania na młodych piłkarzy tworzy idealne warunki do tego, by zawodnicy tacy jak Bright Ede mogli w pełni uwolnić swój potencjał.

– Ede podpisał kontrakt, ale myślisz, że od razu dostanie szansę w pierwszym zespole, czy najpierw powalczy w rezerwach? Nie ma obaw, że trener woli postawić na jakiegoś lokalnego wychowanka, a Ede po ewentualnym jednym słabszym momencie pójdzie w odstawkę?
– Wszystko wskazuje na to, że Bright Ede od samego początku sezonu będzie członkiem pierwszej drużyny. Skoro Deportivo zdecydowało się zainwestować w niego tak duże pieniądze, trudno sobie wyobrazić scenariusz, w którym z automatu trafia do rezerw.
Intencją klubu jest to, aby jak najszybciej zaadaptował się do intensywności i wymagań LaLiga, wchodząc do dynamiki pierwszego zespołu już od etapu przedsezonowych przygotowań.
To jednak nie oznacza, że z miejsca wskoczy do wyjściowej jedenastki. Deportivo wciąż szuka na rynku przynajmniej jednego doświadczonego stopera. Ede będzie musiał więc wywalczyć sobie minuty na boisku, jednocześnie przestawiając się na hiszpański styl gry i znacznie wyższe wymagania, jakie stawia gra w elicie.

– Pobawmy się w prognozy: jak może wyglądać ścieżka kariery Ede, jeśli wszystko pójdzie po myśli klubu i zawodnika? Hiszpania to dla niego tylko przystanek przed Premier League? Jak działa siatka skautowa wokół Waszego klubu i ogólnie w Hiszpanii?
– Jeśli wszystko pójdzie po myśli klubu i samego zawodnika, Bright Ede ma potencjał, by zrobić w Deportivo wielką karierę. Celem klubu nie jest bowiem wyłącznie promowanie graczy z myślą o jak najszybszym zysku transferowym, ale budowanie konkurencyjnego, długofalowego projektu. Prezes klubu, jeden z czołowych hiszpańskich biznesmenów, wielokrotnie powtarzał, że średnioterminowym celem Deportivo jest powrót do europejskich pucharów.
Jednocześnie klub rozwinął bardzo aktywną międzynarodową sieć skautingową. W ostatnich miesiącach kilku agentów i skautów powiązanych z hiszpańskim futbolem uważnie monitorowało rynek w Polsce, co tylko dowodzi, że Deportivo postrzega nasz kraj jako atrakcyjny kierunek do wyławiania obiecujących, młodych talentów.

– Przeprowadzka z Lublina do Galicji to dla 18-latka kosmos życiowy i kulturowy. Jak Deportivo pomaga takim młodym obcokrajowcom? Ma tam na kogo liczyć w szatni?
– Choć przeprowadzka z Lublina do A Coruñi to bez wątpienia potężny krok dla osiemnastolatka, A Coruña to fantastyczne miejsce do życia. Miasto oferuje znakomitą jakość życia, piękne nadmorskie położenie, mnóstwo sposobów na spędzanie wolnego czasu oraz – w postaci bazy w Abegondo – jeden z najlepszych ośrodków treningowych dla młodych piłkarzy w całej Hiszpanii.
W samej szatni Ede zastanie bardzo międzynarodowe środowisko. Obok hiszpańskiego trzonu w kadrze znajdują się zawodnicy z Belgii, Włoch czy Anglii, więc wejście do zespołu nie powinno stanowić problemu. Ponadto Deportivo aktywnie wspiera aklimatyzację zagranicznych graczy, zapewniając im lekcje języka, aby jak najszybciej opanowali hiszpański.

– Jak kibice reagują na błędy młodych? Dostanie od nich trochę czasu i margines błędu, czy presja na wynik u beniaminka będzie tak duża, że nikt nie będzie czekał? Przy okazji – wideo z fety po Waszym awansie było u nas viralem. Wielkie gratulacje, niesamowity widok!
– Deportivo to jeden z zaledwie dziewięciu klubów, które mają na koncie mistrzostwo Hiszpanii, co oznacza, że oczekiwania i presja zawsze są tutaj ogromne – nawet ze statusem beniaminka. Historia tego klubu ma swoją wagę, a kibice zawsze oczekują od drużyny rywalizacji na najwyższym możliwym poziomie.
Mimo to fani Deportivo słyną z dużej cierpliwości wobec młodych zawodników. Jeśli Bright Ede pokaże zaangażowanie, charakter, osobowość i ciężką pracę na rzecz zespołu, trybuny wybaczą mu błędy, które w jego wieku są przecież czymś naturalnym. W A Coruñi kibice niezwykle cenią piłkarzy, którzy zostawiają serce na boisku przez pełne 90 minut. Gdy zawodnik daje z siebie wszystko, fani zazwyczaj stoją za nim murem, nawet w trudniejszych momentach.
Warto też wspomnieć o fascynującym wątku łączącym Deportivo z Polską. Grupa polskich kibiców regularnie śledzi losy klubu w mediach społecznościowych, a niektórzy z nich przylatują nawet do A Coruñi, by oglądać mecze na żywo z trybun Riazor. Transfer Brighta Ede może te więzi jeszcze bardziej zacieśnić. W klubie panuje uzasadniona nadzieja, że ten ruch pozwoli Deportivo zyskać większą rozpoznawalność nad Wisłą. Kto wie, być może Ede stanie się zawodnikiem, który rozbudzi wśród kibiców Deportivo takie same emocje, jak najlepsi polscy piłkarze w swoich klubach w całej Europie.

– Za ten transfer zapłacono wielkie pieniądze, co zazwyczaj oznacza, że to wielki projekt dyrektora sportowego i zarządu. Ale czy trener Deportivo jest równie mocno przekonany do Ede? Często w Hiszpanii bywa tak, że dyrekcja kupuje młodego zawodnika jako inwestycję, a trener woli stawiać na doświadczonych ligowców, żeby ratować posadę. Szczególnie mam w głowie przykład Valencii Petera Lima, jednak umówmy się — jest to specyficzny przypadek. Jak to wygląda u was?
– W Deportivo relacje i współpraca na linii trener – dyrektor sportowy ukierunkowane są na pełne porozumienie. Obaj panowie w przeszłości sami grali zawodowo w piłkę, dzięki czemu doskonale rozumieją się zarówno na płaszczyźnie osobistej, jak i zawodowej, co bardzo ułatwia planowanie kadry.
Z tego względu trudno sobie wyobrazić, aby tak istotny transfer jak sprowadzenie Brighta Ede był wyłącznie autonomiczną inicjatywą dyrektora sportowego. W Deportivo decyzje transferowe zapadają zazwyczaj wspólnie. Wszystko wskazuje więc na to, że pierwszy trener jest w równym stopniu przekonany co do potencjału tego chłopaka i tego, co może on wnieść do zespołu – zarówno w perspektywie krótko-, jak i długofalowej.

– Załóżmy, że Ede kosztował 6 milionów euro i koniec kropka. Co ten transfer za taką kwotę oznaczałby dla Deportivo?
– Gdyby Bright Ede rzeczywiście kosztował 6 milionów euro, wiązałoby się to z ogromną odpowiedzialnością – zarówno dla samego zawodnika, jak i dla klubu. Inwestycja tej skali wysyła w świat bardzo jasny sygnał: Deportivo nie zamierza jedynie walczyć o utrzymanie w LaLiga, ale ma ambicje, by stale się rozwijać i z czasem włączyć się do gry o znacznie wyższe cele.
Tego lata klub zdążył już potwierdzić te aspiracje innym głośnym ruchem. Mowa o zakontraktowaniu reprezentanta Hiszpanii, bramkarza Leo Romána, którego transfer zamknął się w kwocie szacowanej na blisko 9 milionów euro. Transakcje o takich gabarytach finansowych były w ostatnich latach rzadkością w Deportivo i doskonale odzwierciedlają rosnący rozmach całego projektu sportowego.
Jeśli doniesienia o 6 milionach euro za Ede ostatecznie się potwierdzą, polsko-nigeryjski stoper stanie się jedną z największych inwestycji finansowych w historii Deportivo. To automatycznie wywinduje oczekiwania wobec jego występów, ale też pokaże, jak gigantycznym zaufaniem pion sportowy klubu obdarzył jego potencjał.

– Pamiętasz w A Coruñi podobne transfery nastolatków z tak nieoczywistych lig w ostatnich latach? Klub ma już jakieś doświadczenie z rzucaniem 18-latków z zagranicy na głęboką wodę, czy Ede to kompletny eksperyment?
– Deportivo spędziło ostatnich osiem lat poza hiszpańską elitą, więc w tym okresie klub miał bardzo ograniczone możliwości realizowania tego typu transferów. Niemniej jednak, w czasach wcześniejszej gry w LaLiga, regularnie inwestowano w młodych zawodników z mniej oczywistych kierunków – wystarczy wspomnieć takie nazwiska jak Andrés Guardado, Filipe Luís czy Fabricio Coloccini. Do klubu trafiali też reprezentanci swoich krajów, jak choćby Fabian Schär.
Z tego względu Bright Ede nie jest całkowicie nowym profilem transferu, choć bez wątpienia reprezentuje jedną z najbardziej znaczących inwestycji finansowych w kontekście obecnego projektu sportowego klubu.

– Jako beniaminek pewnie będziecie musieli sporo grać bez piłki. Czego trener wymaga od stoperów? Szuka gości, którzy grają nowocześnie, odważnie wyprowadzają piłkę i budują akcje od tyłu, czy stawia na prostą, twardą defensywę w niskim bloku?
– W zeszłym sezonie na boiskach Segunda División Deportivo opierało grę na nowoczesnych stoperach, którzy dobrze czuli się z piłką przy nodze i potrafili progresywnie wyprowadzać futbolówkę od tyłu. Był to jeden ze znaków rozpoznawczych drużyny Óscara Gilsanza, która starała się zdominować posiadanie piłki, kiedy tylko pozwalały na to okoliczności.
Główne pytanie brzmi: jak ta filozofia zweryfikuje się w LaLiga. Moim zdaniem trener pozostanie wierny swoim pryncypiom, choć oczywiście będzie musiał dostosować taktykę pod klasę rywala. W starciach z silniejszymi zespołami Deportivo najpewniej spędzi więcej czasu broniąc w niskim bloku i rzadziej utrzymując się przy piłce. To oznacza, że środkowi obrońcy będą musieli połączyć spokój w rozegraniu z nienaganną solidnością w destrukcji.

– W jakim systemie w obronie gra teraz Deportivo? Klasyczna czwórka z tyłu i dwójka stoperów, czy gracie na trzech środkowych z wahadłami? Gdzie Ede miałby największe szanse wskoczyć do składu?
– Deportivo to zespół bardzo elastyczny taktycznie. W zeszłym sezonie drużyna regularnie rotowała ustawieniem, płynnie przechodząc z klasycznej formacji z czwórką obrońców i dwoma stoperami na system z trójką środkowych defensorów i dwoma ofensywnie usposobionymi wahadłowymi. Wszystko zależy od rywala oraz założeń taktycznych, jakie sztab szkoleniowy dobiera pod konkretny mecz.
Ta uniwersalność może zadziałać na korzyść Brighta Ede, ponieważ jego profil świetnie pasuje do obu tych wariantów. Może z powodzeniem grać jako stoper w czwórce z tyłu, z kolei jego parametry fizyczne i umiejętność kontrolowania wolnych przestrzeni sprawiają, że może być niezwykle cennym ogniwem w systemie z trójką obrońców.

– W Motorze Lublin drużyna grała bardzo intensywnym, wysokim pressingiem, co oznaczało, że stoperzy musieli grać bardzo wysoko, często ryzykując pojedynki 1 na 1 na ogromnej przestrzeni. Czy Deportivo też tak ryzykuje i szuka agresywnych stoperów, czy wolicie bardziej asekuracyjną grę w obronie?
– Deportivo nie jest zespołem, którego gra opiera się na ciągłym, wysokim pressingu. Drużyna zazwyczaj dostosowuje swój pomysł do rywala i – zwłaszcza po awansie do LaLiga – w wielu spotkaniach będzie prawdopodobnie zmuszona do obrony w niskim bloku.
Niemniej jednak, kiedy sztab decyduje się na wysokie podejście do przeciwnika, trener szuka stoperów dynamicznych, agresywnych w pojedynkach jeden na jeden i potrafiących kontrolować przestrzeń za własnymi plecami. Bardzo ceni również obrońców, którzy grają zdecydowanie w kontakcie i nie kalkulują przy kasowaniu akcji rywala. Pod tym względem warunki fizyczne Brighta Ede mogą okazać się idealnym dopasowaniem w meczach, w których Deportivo postanowi zagrać bardziej odważnie i ofensywnie.

– W Polsce wciąż pamiętamy historię Wojciecha Kowalczyka, który jako piłkarz trafił do Sewilli i do dzisiaj jest tam rozpoznawany i szanowany przez kibiców Betisu. Czy Ede w przyszłości może liczyć na podobne traktowanie?
– W A Coruñi polscy piłkarze, którzy reprezentowali barwy Deportivo, zawsze są wspomniani z dużym sentymentem. Dwoma najbardziej znanymi przykładami są Przemysław Tytoń oraz – przede wszystkim – Cezary Wilk, który wywalczył z klubem awans do LaLiga. Jak dotąd to jedyni dwaj Polacy, którzy zakładali koszulkę Deportivo, co oznacza, że Bright Ede będzie trzecim w historii.
Jeśli chłopak wypali i zostawi po sobie trwały ślad, nie mam wątpliwości, że stanie się ulubieńcem trybun. Kibice Deportivo mają świetną pamięć do zawodników, którzy zostawiają zdrowie na boisku za ten herb i pomagają pisać ważne rozdziały w historii klubu, bez względu na to, jakiej są narodowości.

– Na koniec ogólny temat – jak w Hiszpanii patrzy się dzisiaj na polski rynek i Ekstraklasę? Takie transfery coś zmieniają w Waszej świadomości, czy dla ludzi z LaLiga to wciąż kompletna egzotyka?
– W Hiszpanii polski rynek jest wciąż postrzegany przez kluby LaLiga jako dość nieoczywisty kierunek. Zdecydowanie częściej okazji w Ekstraklasie szukają zespoły z Segunda División lub niższych lig, podczas gdy hiszpańska elita woli skupiać się na rynkach o większej ekspozycji międzynarodowej i bardziej ugruntowanej renomie.
Działa to zresztą w obie strony. Rzadko zdarza się, aby ukształtowany piłkarz z LaLiga decydował się na przeprowadzkę do Polski. Większość hiszpańskich zawodników trafiających do klubów Ekstraklasy to gracze z poziomu Segunda División, Primera Federación lub tacy, którzy są na wcześniejszym etapie swoich karier.
Właśnie dlatego transfer taki jak ten Brighta Ede mocno rzuca się w oczy. Jeśli chłopak odpali, może w pewnym stopniu zmienić tę percepcję i udowodnić, że w Polsce rosną młode talenty zdolne do wykonania bezpośredniego skoku do jednej z czołowych lig w Europie.


Powyższy wywiad to tylko połowa naszej polsko-hiszpańskiej współpracy. Nasz autor wystąpił również gościnnie na łamach serwisu Deportivo VAVEL, gdzie w osobnym materiale przybliżył hiszpańskim kibicom i redakcji sylwetkę Brighta Ede, analizując jego grę w Motorze Lublin oraz realia Ekstraklasy. Artykuł skierowany do fanów z A Coruñi możecie przeczytać tutaj: Bright Ede: así definen en Polonia al nuevo central.