Bartosz Bereszyński: Czubak-Ndiaye to wiodący duet w Ekstraklasie

Bartosz Bereszyński był w poniedziałkowy wieczór gościem programu GOL na antenie TVP Sport. Wypowiedział się o swoich początkach w Motorze, ale też docenił naszych napastników i trenera Misiurę. Poniżej najciekawsze wypowiedzi Bereszyńskiego.
Bartosz Bereszyński o emocjach podczas weryfikacji VAR:
Zależy komu tę kreskę rysują i jak ją rysują. W tym meczu było wszystko dobrze z geometrią, niestety w poprzednim z Pogonią nie zadziałało to tak jak powinno. Chociażby przy pierwszej bramce my już się cieszyliśmy, podbiegliśmy do kibiców i nagle ten moment zwątpienia, bo coś weryfikują. Nie są to miłe sekundy, minuty takiego oczekiwania na decyzję. Na razie tych na naszą korzyść było mało. Liczę, że w przyszłości my będziemy strzelać z poprawnych pozycji, a przeciwnicy będą na wyraźniejszych spalonych, żeby wystarczyła jedynie chorągiewka sędziego liniowego.
O duecie Karol Czubak-Jacques Ndiaye:
Są to na pewno dwaj różni zawodnicy. To co zauważyłem od początku treningów z nimi, to że są to zawodnicy z dużym potencjałem kreowania sytuacji, ale nie tylko oni. Widzieliśmy też jak grają na skrzydle Fabio Ronaldo czy Makan Aiko, to też są piłkarze, którzy umieją stwarzać sytuacje. Mamy niestety problem z ich finalizacją. W rozegranych czterech spotkaniach mieliśmy kilkanaście świetnych okazji, a goli zdobyliśmy tylko pięć. Musimy nad tym popracować, natomiast budujące jest to, że te sytuacje stwarzamy i myślę że przyjemnie ogląda się Motor, na stadionie czy przed telewizorem.
O powodach dołączenia do Motoru Lublin:
Na pewno obecność w drużynie wspominanych zawodników była wartością dodaną. Też nie było tak, że przychodziłem do zespołu budowanego całkowicie od nowa. Oczywiście zmian było dużo i dalej będą, ale fundament kluczowych zawodników z poprzedniego sezonu pozostał. W większości oni właśnie zostali. Odszedł kapitan, czy też inni zawodnicy zdobywający gole, natomiast ten właśnie duet Czubak-Ndiaye był wiodącym duetem w Ekstraklasie i został. Miałem też inne powody takiej decyzji, ale ich gra była z pewnością jej cegiełką. Była sygnałem budowania drużyny dobrze grającej w piłkę.
Bartosz Bereszyński o Mariuszu Misiurze na tle zagranicznych trenerów:
Trener Misiura ma duże doświadczenie z wielu krajów, w których pracował i to zdecydowanie widać. Jest też szeroki sztab, który ma swoje zadania i swoją odpowiedzialność za przygotowywanie nas do meczów. Trener Misiura jest natomiast takim obserwatorem. Śledzi je przeważnie sam z boku, reaguje gdy zachodzi potrzeba. Nie jest to trener, który dużo mówi, ale gdy mówi, to konkretnie. Na razie pozytywnie oceniam współpracę. Widzę zdecydowanie pole do poprawy w naszej grze, będziemy mieli nad czym pracować, bo też na pewno nie zamierzamy zadowalać się jednym zwycięstwem.
O perspektywie długoterminowej klubu:
Żeby budować dobry dom, potrzebny jest solidny fundament. Te fundamenty są już bardzo dobre w klubie, jeżeli chodzi o organizację, infrastrukturę, sztab ludzi pracujących dla pierwszego zespołu i dla akademii. Jestem naprawdę zbudowany tym, co zobaczyłem tu w tych pierwszych tygodniach i myślę, że jest na czym budować. Chęć do pracy zarówno nas, piłkarzy, jak i wszystkich dookoła jest spora. Nie chcę składać deklaracji, gdzie Motor będzie za 5 lat, bo sport to duża niewiadoma, ale myślę, że można spodziewać się po nas dużych rzeczy.
O powołaniu do reprezentacji Polski:
Do Warszawy mam godzinę i 45 minut, więc jest blisko. Chciałem grać regularnie i oczywiście to jest decyzja sztabu reprezentacji, który podejmie decyzję czy będę pomocny dla reprezentacji. Chciałbym być powołany, natomiast nie zostaje mi nic innego jak grać możliwie najlepiej co weekend, zawsze dawać z siebie 100% na boisku, a później to już są decyzje nie w pełni zależące ode mnie.
