„Christopher Simon nie spełnił pokładanych nadziei”. Co o Senegalczyku mówią ci, którzy widzieli go z bliska?

Dopiero co Kikis Simon wrócił z wypożyczenia z Puszczy Niepołomice i pod okiem Mariusza Misiury przygotowuje się do nowego sezonu PKO BP Ekstraklasy. Zważywszy na liczbę odejść i sytuację kadrową Motoru Lublin, Senegalczyk może w przyszłej kampanii odegrać większą rolę, niż wszyscy się tego spodziewają. Jak więc poradził sobie na wypożyczeniu w Betclic 1. Lidze?
Większość kibiców żółto-biało-niebieskich pamięta, jak „bum” był na Senegalski duet przed pierwszym sezonem w najwyższej klasie rozgrywkowej. Jednak w drugim sezonie drogi lubelskich Afrykańczyków się rozeszły. Ndiaye — szczególnie na wiosnę — strzelał gola za golem, a Simon zniknął z radaru kibiców idąc na wypożyczenie do Niepołomic. By streścić lubelskim kibicom, jak wyglądała niepołomicka przygoda Simona w zeszłym sezonie, porozmawialiśmy z Piotrem Gorczycą — członkiem stowarzyszenia Puszcza23.
-Trzeba przyznać jasno — kibice Motoru Lublin nie oglądali spotkań Puszczy Niepołomice w zeszłym sezonie. Na jakiej pozycji grał i jaką rolę pełnił Simon w taktyce trenera Tułacza?
-Początkowo wydawało się, że Simon będzie wzmocnieniem drugiej linii. Ze względu na problemy z obsadzeniem pozycji wysuniętego napastnika, trener Tułacz dość szybko przestawił ,,Kikisa” na pozycję ,,dziewiątki” i do końca rundy jesiennej często obsadzał go w tej roli. Wiosną po przyjściu Gjoniego, Simon najczęściej grał jako jeden z ofensywnych pomocników.
-Trzy gole i jedna asysta to dosyć słaby wynik jak na ofensywnego zawodnika. Tym bardziej, że mówimy o piłkarzu, który po sierpniowym debiucie opuścił potem tylko jedno spotkanie. Jaką formę prezentował Simon na tym wypożyczeniu? W jakich aspektach się rozwinął, a w jakich zaliczył regres?
-Jesienią po tym jak został przez Tomasza Tułacza przesunięty do ataku osiągnął najlepszą dyspozycje podczas całego pobytu w Niepołomicach. Strzelił bramkę w ważnym meczu z Polonią w Warszawie. Wiosnę zaczął udanie od bramki w meczu z Górnikiem. Potem jego rola słabła, wchodził głównie z ławki ale bez żadnych konkretów w ofensywie. Simon na pewno wyróżniał się niezłym wyszkoleniem technicznym. Zdecydowanie brakowało mu ustabilizowania formy przez co zdarzało mu się ,,przejść obok meczu”.
-Puszcza Niepołomice w Ekstraklasie była znana z niebezpiecznych wrzutek z autu w pole karne rywala. Czy w 1. Lidze coś się zmieniło w tej kwestii? Jak Simon odnalazł się w takim graniu? Jak wyglądała jego współpraca z innymi zawodnikami z formacji ofensywnej Puszczy?
-W pierwszej lidze również sporo bramek dla Puszczy było efektem dobrze wykonanych stałych fragmentów gry w tym słynnych już wyrzutów z autu. Akurat w tym elemencie piłkarskiego rzemiosła ,,Kikis” nie odgrywał znaczącej roli. Mimo niezłych warunków fizycznych (185cm wzrostu) gra w powietrzu nie jest jego najmocniejszą stroną, częściej ustawiał się na linii pola karnego próbując ,,zebrać” wybite piłki.
-Wspomniałem przed chwilą o tej spektakularnej statystyce – od końca sierpnia do końca sezonu Kikis opuścił tylko jedno spotkanie ligowe. Z ŁKS’em Łódź w 33. kolejce. Jednak tylko raz Simon zagrał w pełnym wymiarze czasowym. Czy gdyby Puszcza miała 100% praw do Senegalczyka, Simon rozegrałby więcej minut? Czy trener Tułacz miał do niego pełne zaufanie?
-Pod względem ilości rozegranych spotkań faktycznie Simon plasował się w czołówce całej kadry ,,Żubrów”. Tak jak wspominałem jesienią miał przebłyski stąd grał w większym wymiarze czasowym. Wiosną mimo udanego startu jego rola ograniczała się do bycia często pierwszym wchodzącym z ławki. Na pewno fakt, że Senegalczyk przebywał jedynie na wypożyczeniu wpływał na to, że w pewnym okresie rundy wiosennej trener Tułacz dawał mu mniej szans , woląc ogrywać zawodników, którzy powinni zostać na kolejny sezon. Natomiast w samej końcówce rozgrywek, kiedy do ostatniego meczu decydowały się losy wejścia do barażów, ,,Kikis” otrzymywał więcej minut, głównie dlatego, że był jednym z nielicznych graczy, który po wejściu z ławki mógł coś odmienić w grze ofensywnej zespołu. Trzeba pamiętać również, że wiosną w świetnej dyspozycji byli tacy zawodnicy jak Gjoni czy Iwao oraz momentami doświadczony Cholewiak, czyli główni konkurenci do miejsca w składzie w formacjach ofensywnych.
-Jaki występ Simona z ubiegłego sezonu najbardziej zapadł ci w pamięć?
-Wspominany już mecz z Polonią w Warszawie. Był to pierwszy mecz, w którym Simon wystąpił w roli środkowego napastnika. W tym spotkaniu strzelił ważną bramkę na 2:0 a Puszcza odniosła wówczas długo oczekiwane pierwsze zwycięstwo w sezonie (była to już 10 kolejka rozgrywek).
-Obecnie Simon przygotowuje się do nowego sezonu w Motorze Lublin pod okiem Mariusza Misiury i nic nie wskazuje na to, by w najbliższej przyszłości ponownie miał opuścić klub. Uważasz, że to może być wzmocnienie Motoru w przyszłym sezonie, czy może jednak to zawodnik bardziej na 1. Ligę? Może potrzebuje kolejnego wypożyczenia?
-Moim zdaniem czeka go bardzo ciężka rywalizacja o miejsce w składzie aczkolwiek biorąc pod uwagę jego niezłe umiejętności techniczne i wszechstronność na pewno może odgrywać rolę cennego zmiennika. Patrząc na to, że póki co w letniej przerwie Motor opuściło kilku pomocników jak choćby Wolski, Samper, Van Hoeven czy M. Król, oraz że zespół objął nowy szkoleniowiec Mariusz Misiura, Senegalczyk powinien przystąpić do przygotowań z ,,czysta kartą” i dobrą postawą na treningach i w sparingach podjąć walkę o szansę ponownej gry w ekstraklasie.
-Jaki był odbiór Simona w szatni i wśród kibiców?
-Z wypożyczeniem Simona fani ,,Żubrów” wiązali spore nadzieje, licząc że wniesie trochę jakości do poczynań ofensywnych zespołu. Warto również podkreślić, że często w sytuacji gdy drużynie nie szło Senegalczyk był zwykle jednym z pierwszych, którego wejścia na boisko domagali się kibice. Niestety ostatecznie nie dostarczył zbyt wielu radosnych wspomnień w postaci bramek, asyst czy błyskotliwych zagrań.
-Jeśli miałbyś podsumować wypożyczenie Simona jednym zdaniem, to jakby to zdanie brzmiało?
-Niezły początek z kilkoma przebłyskami jesienią, zakończony znacznie mniej udaną wiosną, przez co ostatecznie nie spełnił pokładanych w nim sporych nadziei.
