Pogoń Szczecin vs Motor Lublin. Wszystko o meczu: Transfery, właściciel i typ na mecz z Motorem

Już dziś Motor Lublin podejmie na wyjeździe Pogoń Szczecin o godzinie 17:30. Na temat tego spotkania porozmawialiśmy z Dawidem Zielińskim (Skazani na Pogoń), by dowiedzieć się trochę więcej o naszym rywalu i przedstawić to wam w formie eksperckiej.
Status klubu i nowy właściciel
— Jeszcze nie tak dawno kibice uważali Pogoń za klub z wielkiej piątki [Lech, Legia, Raków, Jaga i właśnie Pogoń]. Jaki jest obecnie wasz status w polskiej piłce? Jeśli wypadliście z tego grona to dlaczego?
— Przez lata Pogoń ugruntowała swoją pozycję, jeżeli chodzi o tę wielką piątkę, tak jak wymieniłeś: Lech, Legia, Raków, Jaga i właśnie Pogoń. Myślę, że tak naprawdę koniec panowania prezesa Mroczka, który zadłużył klub, wyhamował ten proces. Byliśmy przygotowani na to, że jakościowo klub na pewno ucierpi, ale też wierzyliśmy, że ktoś, kto przejmie Pogoń, będzie miał na tyle pieniędzy, aby wyprostować te warunki. Oczywiście wiedzieliśmy, że ten spadek jakości na pewno nastąpi i myślę, że każdy tutaj jakby miał to w głowie, natomiast jeżeli chodzi o ten status, no to tak naprawdę, tak jak powiedziałem, zmiana właścicielska, spłacenie długów, to było coś, na czym zależało zarówno nowemu właścicielowi, Alexowi Haditaghiemu, jak i wszystkim kibicom Pogoni, ponieważ w pewnym momencie bardzo zastanawialiśmy się nad tym, czy klub przetrwa w obecnej sytuacji i w obecnej tak naprawdę formie. Czy nie skończy się tak, że będziemy musieli być zdegradowani do lig niżej albo zaczynać znów od samego początku tę drogę, którą kilkanaście lat temu tak naprawdę przeżywaliśmy i tutaj ten scenariusz był taki najczarniejszy. Na szczęście udało się w tej lidze pozostać. Klub dalej prosperuje na warunkach, które umożliwiają mu granie w Ekstraklasie oraz codzienne po prostu działanie, więc to na pewno wszystkich w Szczecinie bardzo cieszy.
— Od wejścia Alexa Haditaghiego do Pogoni minęło już trochę czasu. Jak z Twojej perspektywy wygląda ten projekt? Czy głośne nazwiska, jak Greenwood czy Mendy, realnie podniosły jakość całej ligi tak jak zapowiadał właściciel?
— Minął ponad rok, jeżeli chodzi o wejście Aleksa Haditaghiego do Pogoni. Jak z mojej perspektywy wygląda ten projekt? Myślę, że mamy największy problem z tym, że wciąż nie wiemy, dokąd ten projekt zmierza. W sensie nie zostały przedstawione kibicom plany, jakie ma właściciel wobec Pogoni. Oczywiście możemy mówić o tym, że te plany na samym początku były bardzo górnolotne: walka o trofea, o najwyższe cele. W pierwszym takim pełnym sezonie pod swoją wodzą Alex Haditaghi powiedział, że interesuje go tylko podium. Wszystko, co będzie niżej, będzie tak naprawdę porażką i można powiedzieć, że było porażką, bo Pogoń do końca broniła się przed spadkiem. Natomiast jeżeli chodzi o ten projekt i dokąd on tak naprawdę zmierza, miejmy nadzieję, że z okienka na okienko gdzieś przybliża się nam ten projekt, który ma docelowo, podejrzewam, bo to jest plan Alexa Haditaghiego, w końcu przybliżyć nas do tego, abyśmy mogli oczekiwane trofeum postawić w gablocie. Natomiast czy głośne nazwiska, takie jak Greenwood i Mendy, realnie podniosły jakość całej ligi? Uważam, że nie, bo jednego już w lidze nie ma. Sam Greenwood nie będzie dobrze zapamiętany w Szczecinie; początek miał niezły, ale im bardziej przewracaliśmy kartki w kalendarzu, im bardziej płynął czas, tym on był marginalną postacią w zespole, a pod koniec był postacią, która nie znaczyła absolutnie nic w tym zespole i tak naprawdę końcówka kadencji trenera Thomasberga to sam Greenwood schowany bardzo mocno w szafie, tak że jeżeli chodzi o Anglika, to absolutnie nie stał się gwiazdą ligi, choć z takim statusem przychodził do Ekstraklasy. Jeżeli chodzi o Benjamina Mendy’ego, widać piłkarską jakość w jego poruszaniu się, w przyjęciu piłki, natomiast od ponad roku ten facet nie jest gotowy na granie w wymiarze czasowym dłuższym niż pół godziny, aby po prostu nie być przeszkodą dla reszty drużyny. Sprawdza się w końcówkach, kiedy wchodzi na murawę. W szczególności pokazał to w tym meczu z Cracovią, gdzie zaliczył asystę, ale też ta zmiana była naprawdę bardzo dobra, bo pozwalała Pogoni konstruować te akcje do przodu, a mówimy tutaj o lewym obrońcy, który był aktywny i dobrze wyglądał w defensywie, ale dawał też bardzo dużo dobrego w ofensywie, więc stawialibyśmy teraz na to — i to potwierdza to okienko, które obecnie jeszcze trwa — że bierzemy zawodników sprawdzonych, jak Patryk Dziczek, jak Jean-Pierre Nsame, ale też takich, którzy są młodzi, dobrze rokują na przyszłość, jak Lucas Willén czy Nikolaos Botis. Ostatnio przyszedł Darko Churlinov, więc on też jest tą sprawdzoną opcją, która zna Ekstraklasę, a też po prostu podnosi poziom tej drużyny, więc widzę efekty tego, że władze Pogoni wyciągają wnioski z tych poprzednich okienek transferowych. Nie stawiamy na, można by powiedzieć, koty w worku już w takim wieku, gdzie piłkarz jest niesprzedawalny; jeżeli ściągamy kogoś z zagranicy, to jest to zawodnik, który albo zna Ekstraklasę, albo faktycznie jest jeszcze na tyle młody, że możemy po prostu w przypadku, kiedy on się sprawdzi w Ekstraklasie, jeszcze na nim po prostu zarobić.
— Patrząc czysto po kibicowsku – który model zarządzania klubem bardziej do Ciebie przemawia: Zbigniewa Jakubasa czy Alexa Haditaghiego? I jak szczecińskie środowisko reaguje na niektóre, dość barwne wpisy Waszego właściciela na X (Twitterze)?
— Myślę, że ciężko jest jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ w obu przypadkach są plusy i minusy tego zarządzania, jeżeli chodzi o prezesa Jakubasa, często się mówi, że jest to zarządzanie rodem z PRL-u i ciężko się z tym nie zgodzić, ponieważ tutaj akurat prezes każdą złotówkę obraca trzy razy, patrzy, czy będzie ona wydana. Dużo narzekań słyszałem z waszej strony na temat tych ostatnich okienek transferowych. Tu jest inaczej: w Szczecinie te ruchy są robione bez wydawania wielkich pieniędzy w tym okienku transferowym. Natomiast jeżeli chodzi o komunikację, to na pewno powiedziałbym, że ta Zbigniewa Jakubasa stoi wyżej niż Alexa Haditaghiego i nie mówię o ogólnej komunikacji, ale komunikacji właśnie, biorąc pod uwagę, tak jak zaznaczyłeś, wpisy na Twitterze; sporo tych wpisów jest mocnych. Czasami są wpisy, które, myślę, że nie przystoją osobie, która pełni stanowisko właściciela klubu, i trochę za bardzo idą w utarczki słowne, a myślę, że jako kibic — tu mogę powiedzieć tylko i wyłącznie swoją opinię — wolałbym, żeby ta moc, ta siła i energia, która jest wykorzystywana we wpisach na Twitterze, objawiała się bardziej czynami, które będą robione dla dobra klubu, a nie tym, że kolejny raz mamy głośny nagłówek, bo pojawił się wpis właściciela Pogoni na Twitterze.
— Wokół Haditaghiego rzadko bywa spokojnie – niedawno głośno było o jego spięciu z dyrektorem sportowym Widzewa, Łukaszem Masłowskim. O co tak naprawdę poszło w tej „dramie” i jak odebrano to w Szczecinie?
— Obie strony tutaj akurat zawiniły. Jeżeli chodzi o Alexa Haditaghiego, ten pierwszy wpis był moim zdaniem okej, bo prezes Pogoni dobrze wytłumaczył, że do czasu, kiedy piłkarz nie podpisał żadnych dokumentów, tak naprawdę nie wiąże go nic z tym klubem. Mógł zmienić zdanie, mógł wybrać innego pracodawcę. To się dzieje na całym świecie, zarówno w Premier League, jak i teraz mieliśmy w Ekstraklasie: zawodnik może zmienić zdanie, zawodnik pod wpływem, nie wiem, wyboru rodziny może zmienić zdanie. Nie było tam nic wiążącego, aby Darko Churlinov nie mógł z Łodzi udać się do Szczecina. Natomiast te późniejsze przepychanki na Twitterze, publikowanie prywatnej rozmowy z dyrektorem Masłowskim… uważam, że tutaj już nie powinniśmy wchodzić na takie tony. Nikomu to nie pomaga, to na pewno. Wiemy też, że kibice Pogoni i kibice Widzewa są w bardzo dobrych relacjach, więc myślę, że tutaj akurat te przepychanki słowne były niepotrzebne i tutaj już myślę, że Alex Haditaghi mógł odpuścić i w tę polemikę, i w te przepychanki po prostu nie iść. Każdy by się wypowiedział na ten temat. Takie rzeczy żyją przez dwa dni w internecie, później każdy zapomina, tak jak już tak naprawdę nikt nie pamięta o tej dramie. No ale w tej dramie chodziło po prostu o to, że kiedy Pogoń dowiedziała się, że Darko Churlinov faktycznie jest już w Polsce, jest blisko podpisania kontraktu z Widzewem Łódź, skontaktowała się z jego menedżerem, zaproponowała swoją ofertę, Darko tę ofertę dostał i Darko tę ofertę przyjął. Usłyszał, że można wysłać samochód ze Szczecina do Łodzi po niego samego i jego rodzinę. Co niniejszym Pogoń uczyniła i Darko Churlinov wieczorową porą w Szczecinie się zjawił, podpisał kontrakt z Pogonią Szczecin i obecnie bardzo wszyscy w Szczecinie się cieszą, że reprezentuje barwy Pogoni.
Kadra, transfery i ławka trenerska
— Do Pogoni przyszło już pięciu nowych zawodników, w tym dwa nazwiska doskonale znane z ligowych boisk. Jak oceniasz te ruchy, jakich wzmocnień oczekują kibice, o czym od dłuższego czasu się mówi w kuluarach i gdzie zespół ma dzisiaj największe dziury do załatania?
— Patryk Dziczek, Darko Churlinov, Jean-Pierre Nsame, Nikolaos Botis i Lukas Willen. To nowi piłkarze Pogoni Szczecin, którzy od tego sezonu grają w Pogoni. Oceniam te ruchy naprawdę bardzo dobrze, bo są to przemyślane ruchy. To nie są ruchy, które proponowali agenci, którzy zgłaszali się do Pogoni, by przedstawić swojego klienta. To Pogoń zwracała się po prostu do tych zawodników z możliwością wysłania oferty, więc to są wyselekcjonowane transfery. Patryka Dziczka chcieliśmy już zimą. On zimą podpisał kontrakt z Pogonią, nie udało się dogadać z Piastem Gliwice, co też jest zrozumiałe, bo Piast też do końca bronił się przed spadkiem, natomiast Patryk Dziczek ostatecznie do Pogoni trafił latem i tutaj wszyscy są zadowoleni. Myślę, że z tych ruchów ogólnie kibice Pogoni są zadowoleni. Jeżeli chodzi o kuluary i o to, co się mówiło, to kibice Pogoni bardzo mocno czekali na transfer jeszcze jednego środkowego obrońcy, to się stało: Lukas Willen przyszedł z Zulte Waregem do Pogoni Szczecin, więc na ten moment uważam, że Pogoń ma zabezpieczone te newralgiczne pozycje, teraz przed Pogonią stoi bardziej skupienie się na tym, aby zrobić miejsce dla tych wszystkich zawodników, ponieważ jest troszeczkę za dużo tych obcokrajowców, co jest problematyczne w przypadku rejestracji zawodników, o czym też Alex Haditaghi wspominał w jednym z ostatnich wpisów, kiedy dementował plotki na temat tego, że Efthymis Koulouris może do Pogoni Szczecin trafić, więc tutaj akurat będzie trzeba z kilkoma zawodnikami się pożegnać, ale myślę, że akurat wytypowanie tych zawodników nie jest trudne i są kandydaci do tego, którzy nie sprawdzili się w Pogoni, którzy pewnie bez żalu zostaną pożegnani. Zobaczymy, na jakich warunkach. Mam nadzieję, że z obopólną korzyścią zawodnicy pójdą gdzieś dalej, a my po prostu będziemy mieć możliwość większej płynności ruchów jeszcze w razie czego, ponieważ zarówno klub, jak i sam trener Oscar Garcia twierdzą, że cały czas Pogoń rozgląda się na rynku transferowym, bo wie, że tej jakości jeszcze potrzebuje i trener oczywiście, jak to każdy trener powie, on zawsze będzie widział u siebie zawodnika podnoszącego jakość zespołu, więc tutaj cały czas śledzone są te ruchy. Wiemy, że pewnie w niektórych przypadkach zawodnicy czekają na lepsze oferty, ale one mogą nie spłynąć, więc wtedy mogą brać pod uwagę ten ruch do Pogoni. Więc zobaczymy, jak to będzie wyglądać, ale na dziś nie ma takiej bardzo palącej pozycji, żeby ją już teraz na szybko wzmacniać. Na ten moment bardziej odejścia. A co przyniesie czas? Zobaczymy. Cały czas była tutaj monitorowana sytuacja z Rifetem Kapiciem, ale moim zdaniem Bośniak do Pogoni Szczecin po prostu nie trafi.
— Zarówno Pogoń, jak i Motor weszły w ten sezon z nowymi szkoleniowcami. Jakie pierwsze wrażenie zrobił na Tobie nowy trener Portowców, jaką filozofię futbolu proponuje i czy masz przeczucie, że tym razem to faktycznie „wypali”?
— Trener Garcia jawi mi się jako osoba, która doskonale wie, co robi na stanowisku, widać to po ruchach i po zmianach, które zrobił. Analizuje to, co się dzieje w mikrocyklu treningowym przed każdym spotkaniem. Dostosowuje drużynę i styl grania drużyny oraz osobowości w tej drużynie pod rywala, aby jak najbardziej wykorzystać słabe strony naszego przeciwnika. Więc to na pewno napawa nas takim bardzo dobrym optymizmem przed tą trzecią kolejką.
— Pytanie nieco pół serio: nie ukłuje Cię gdzieś w środku widok Mariusza Misiury na ławce Motoru? W końcu to deklarowany kibic Pogoni Szczecin – nie żałujesz, że nie trafił ostatecznie do Was?
— Mariusz Misiura jest odbierany bardzo pozytywnie w Szczecinie i trudno, żeby nie był, bo to tak naprawdę jeden z nas, jeden z kibiców Pogoni, człowiek, który wychował się w Szczecinie, który jest ze Szczecina, który w dzieciństwie przychodził na mecze Pogoni i też był naszym gościem przed ostatnim spotkaniem z Wisłą Płock. Kiedy był u nas w podcaście, łączyliśmy się z nim i bardzo mocno o tym opowiadał. Sam mówił, że jeżeli Pogoń by się zgłosiła do niego, to na kolanach by przyszedł do Szczecina. Więc czy ukłuje mnie to, że trener Misiura prowadzi Motor Lublin? Absolutnie nie. Ja bardzo lubię trenera, bardzo go szanuję i życzę mu absolutnie samych sukcesów, oprócz meczów z Pogonią Szczecin. Wiem, że wykonuje naprawdę świetną robotę, zarówno wykonywał ją w Płocku, jak i myślę, że będzie wykonywał ją w Motorze Lublin, bo to po prostu jest naprawdę bardzo dobry trener i zawsze będę życzył mu wszystkiego, co najlepsze. Ale myślę, że w Szczecinie nie było po prostu w tym momencie takiej nagonki, aby trener Misiura trafił. Jeżeli on by trafił do Szczecina, to myślę, że byłby odbierany bardzo pozytywnie, natomiast tutaj wiemy, że włodarze szukają takich trenerów nieoczywistych, ale takich, którzy podniosą jakość tego zespołu, i takim kimś na pewno jest trener Oscar García.
Ligowy początek
— Pierwsza kolejka to dosyć pechowa porażka z Legią po bramce w samej końcówce, ale już z Cracovią zagraliście na 2:0. Jak podsumujesz ten początek sezonu i jakie pierwsze wnioski można wyciągnąć z gry Pogoni? Ten sezon będzie według ciebie bardziej optymistyczny niż poprzedni?
— Myślę, że ta porażka z Legią nie była pechowa. Widzieliśmy mocno przestraszoną i stłamszoną Pogoń, która nie istniała w ofensywie i nie wypracowała sobie na tyle klarownych sytuacji, aby wygrać ten mecz. Okej, możemy rozmawiać o tym, że mogła to Pogoń zremisować, przynajmniej ten jeden punkt zdobyć. Natomiast Legia z całokształtu, z przebiegu całego spotkania była drużyną po prostu lepszą i zasłużenie wygrała to spotkanie. Zabrakło dosłownie sekund, aby udało się ten remis wywalczyć, natomiast nas na pewno cieszy to, że wyciągane są wnioski po tych spotkaniach przez trenera. Trener widział, gdzie ma braki, widział, czego brakowało, i już na mecz z Cracovią użył troszeczkę innych zawodników, troszeczkę pozmieniał. I też ta gra Pogoni wyglądała dużo lepiej, Pogoń już istniała w ofensywie. Myślę, że nie chcę powiedzieć, że zasłużenie wygrała ten mecz z Cracovią, ale dała argumenty do tego, aby ten mecz wygrać, i to jest na pewno kluczowe. Trener Garcia zwraca uwagę na to, że nie da się kontrolować przebiegu spotkania przez cały mecz, natomiast Pogoń też w Krakowie prosiła się o problemy, bo kilkukrotnie skórę Pogoni ratował Valentin Cojocaru, który jest w świetnej formie i moim zdaniem w tych dwóch meczach był absolutnie najlepszym zawodnikiem Pogoni Szczecin, bo bardzo długo trzymał te wyniki w tych spotkaniach na zero z tyłu. Niestety z Legią skapitulował, ale już z Cracovią tak naprawdę zasłużył od całej drużyny na solidne, schłodzone, zimne piwko, ponieważ dzięki temu, że Pogoń nie traciła bramek, Cracovia pudłowała bądź Valentin Cojocaru popisywał się świetnymi interwencjami, udało się zdobyć te pierwsze trzy punkty i złapać taki pozytywny vibe i oddech, ponieważ myślę, że w momencie, szczególnie w drugiej połowie, kiedy Cracovia przejęła inicjatywę, no to kibice Pogoni łapali się za głowę i czuli, że ten scenariusz bardzo, bardzo mocno znamy, że ten mecz wyjdzie nam spod kontroli pomimo prowadzenia i ostatecznie trzech punktów nie uda się wywalczyć. Natomiast wywalczyliśmy, to jest najważniejsze. A jeśli chodzi o ten sezon, to myślę, że wszyscy wierzą, że uda się poprawić sytuację w tabeli w porównaniu z poprzednim rokiem, i że tutaj nie będzie walki o utrzymanie, a ja przewiduję, że to będzie gdzieś szóste miejsce. Chciałbym, żeby to był spokojny środek tabeli. Jeżeli Bóg pozwoli, z możliwością walki o coś więcej, ale na to trzeba sobie zapracować, trzeba sobie to wybiegać i wywalczyć na murawie, więc wszyscy mocno trzymamy kciuki za to.
— Mówiąc o Motorze, nie sposób nie wspomnieć o Mateuszu Łęgowskim. Mimo że to dopiero początek i nie ma co wyciągać pochopnych wniosków, zalicza w Lublinie lekki fallstart. Liczysz po cichu na scenariusz: wygrana Pogoni, ale po absolutnym partidazo w wykonaniu Waszego wychowanka?
— Myślę, że jest zbyt wcześnie, aby oceniać to jego wejście do Motoru Lublin. Ja myślę, że on musi popracować z trenerem Misiurą. Oczywiście ma swoje mankamenty, które możliwe, że w tym momencie przeszkadzają mu w tym, aby faktycznie wyglądać dobrze, ale ja uważam, że praca z trenerem Misiurą przyniesie same korzyści. Uważam, że trener Misiura jakoś spróbuje go obudować i gdzieś popracować nad tym, aby te swoje plusy i minusy przekuć na tyle, aby te plusy były bardziej widoczne niż minusy. Czy liczę, że zagra dobry mecz przeciwko Pogoni? Nie, nie patrzę w ogóle na to, chociaż Łęgowskiemu życzę również wszystkiego, co najlepsze, bo nie sposób patrzeć na ludzi stąd, którzy przeszli przez naszą akademię, którzy grali w Pogoni Szczecin, inaczej niż trzymać kciuki, i mam nadzieję, że ten pobyt w Lublinie będzie dla niego naprawdę udany, ale liczę, że nie zagra zbyt dobrego spotkania. Patryk Dziczek będzie mu mocno utrudniał to granie w środkowej strefie, a ta, co by nie mówić o tej naszej pomocy, ona w tym sezonie wygląda naprawdę solidnie. Może były lekkie zastrzeżenia co do pierwszego meczu z Legią, natomiast w Krakowie uważam, że spisała się naprawdę dobrze. Jest w kim wybierać, jest sporo jakości w środkowej strefie Pogoni Szczecin, więc liczę na to, że będziemy tutaj dominować i mam nadzieję po prostu, że Pogoń zagra naprawdę dobry mecz, a Mateuszowi Łęgowskiemu życzę jak zawsze powodzenia, ale nie w meczach z Pogonią Szczecin.
Pogoń v Motor
— Jakiej atmosfery spodziewasz się na trybunie gospodarzy?
— Na pewno bardzo głośnej — będzie sold-out, wszystkie bilety będą wyprzedane; to jest bardzo dobry termin: sobota, 17:30, w Szczecinie kibice lubią te spotkania w soboty. Więc ten sold-out będzie. Mecz z Legią tylko potwierdził, że naprawdę, jeżeli cały stadion się podłącza, to robimy niesamowitą atmosferę na trybunach i myślę, że taka atmosfera będzie w sobotni wieczór. Więc tutaj na pewno na to wszyscy w Szczecinie liczymy. Przede wszystkim liczy na to drużyna i sztab szkoleniowy, ponieważ to ostatnie zwycięstwo było zadedykowane kibicom Pogoni Szczecin, to zwycięstwo z Cracovią, bo wiemy, że to dla kibiców Pogoni jest bardzo ważny mecz, więc zarówno piłkarze, jak i trener mówili mocno o tym, że to zwycięstwo jest zadedykowane kibicom Pogoni, którzy nie mogli być wtedy razem z nimi w Krakowie, ale myślę, że kibice również odwdzięczą się piłkarzom, odwdzięczą się drużynie i w sobotni wieczór zrobią fantastyczną atmosferę.
— W poprzednim meczu żółto-biało-niebieskim udało się zdominować Jagiellonię Adriana Siemieńca. Myślisz, że podobnie pójdzie z Pogonią?
— Uważam, że Pogoń nie zostanie zdominowana przez Motor, chyba, że to Pogoń będzie chciała, aby Motor ją zdominował. Na zasadzie takiej, że Pogoń będzie miała taki plan, aby wciągnąć trochę Motor, przez co będzie mogła grać kontratakiem. Spodziewam się na pewno, że Pogoń będzie grała zachowawczo, na przeczekanie, ale przede wszystkim z uwzględnieniem tego, że będzie starała się uruchamiać kontrataki, aby skrzydłowi tutaj bardzo mocno konstruowali akcje ofensywne. Darko Churlinov potwierdził, od razu wejściem do wyjściowego składu w meczu z Cracovią, że jest ogromna jakość, że to dalej jest ten Darko Churlinov, którego pamiętamy z epizodu w Jagiellonii Białystok. Paul Mukairu w drugiej połowie z Cracovią zrobił z Cracovii po prostu ciasto i był jak ten mikser, który miksuje wszystko. 24 pojedynki na ziemi stoczone. To są chore liczby, niezdarzające się zbyt często w Ekstraklasie, więc on w tej drugiej połowie, pomimo tego, że pierwszą połowę miał słabą, tę drugą miał wybitną, więc miejmy nadzieję, że zarówno Churlinov, jak i Mukairu z tej drugiej połowy znów pokażą się od pierwszej minuty w meczu z Motorem, więc nie spodziewam się, że będzie wynikało to z tego, że Motor jest mocniejszy, a raczej, że Óscar García może mieć plan po prostu na to, aby wciągnąć trenera Misiurę i ostatecznie Motor Lublin w taką trochę psychologiczną gierkę. Ciężko jest powiedzieć, jak będzie przebiegało to spotkanie, bo widzieliśmy dwie różne twarze Pogoni. w tych dwóch pierwszych kolejkach, ale na pewno takim motorem napędowym dla całej drużyny jest to, że będą grać u siebie przed własną publicznością. To zawsze dodaje skrzydeł tej drużynie i uważam, że tak samo będzie w sobotę. Kibice w Szczecinie wiedzą, kiedy zmotywować jeszcze tę drużynę, ryknąć tak, aby dodać tej dodatkowej mocy piłkarzom. Czują mecz, czują tempo gry i myślę, że będą bardzo, bardzo, bardzo ważnym punktem tutaj. Także uważam, że Pogoń tutaj na pewno nie zostanie zdominowana, jeżeli sama po prostu nie będzie chciała tego. Tutaj na pewno będzie chciała kontrolować przebieg tego spotkania, nie dopuszczać Motoru zbytnio pod swoje pole karne, na pewno podejrzewam, że trener Óscar García świetnie odrobi lekcję, będzie miał plusy i minusy Motoru i na pewno dobierze tak skład i taktykę, aby ten Motor wypunktować, bo jest w tym naprawdę dobry i to potwierdził w tych pierwszych dwóch kolejkach. Może bardziej w tej drugiej kolejce, bo pierwsza kolejka to zawsze jest niewiadoma, natomiast w drugiej kolejce udowodnił, że lekcje i prace domowe potrafi odrabiać.
— W ostatnich starciach Motoru z Pogonią zasada była prosta – zawsze wygrywał gospodarz. Jaki wynik typujesz tym razem i w czym obie drużyny mogą upatrywać swoich największych szans na zgarnięcie pełnej puli?
— 2:1 dla Pogoni. Moim typem będzie tutaj zwycięstwo Portowców. Wiem, że się nie zgodzimy akurat w tej kwestii, natomiast uważam, że Pogoń, biorąc pod uwagę, że gra u siebie, że trener Misiura w poprzednim sezonie też miał taką sytuację, że gdy jechaliśmy do Płocka, to Wisła wygrała, natomiast gdy przyjechał z Wisłą do Szczecina, to Pogoń odniosła zwycięstwo, więc to jest tak samo jak w przypadku meczów Pogoni z Motorem. Uważam, że tutaj faworytem będzie Pogoń, natomiast jak stare polskie porzekadło mówi: wszystko zweryfikuje boisko.
