Czy krytyka transferów Pawła Golańskiego z czasem okazała się słuszna?

Na początku jesieni były już dyrektor sportowy Motoru Lublin — Paweł Golański — nie cieszył się uznaniem wśród lubelskich kibiców. Większość zwracała uwagę na graczy, których łodzianin ściągał do klubu. Tym ruchom wytykano brak jakości oraz brak doświadczenia na poważnym poziomie. Trudny początek sezonu — częste straty punktów i słaba postawa większości nowych nabytków — nie pomagały w zaspokojeniu pragnień lubelskich sympatyków. Wielu kibiców miało chrapkę na powtórzenie rezultatu zeszłego sezonu, a oliwy do ognia dolewał Jakubas opowiadający o europejskich pucharach. Jednak czy po czasie krytyka transferów Golański słusznie zebrał krytykę za swoje transfery?
Paweł Golański w Motorze jako dyrektor sportowy był odpowiedzialny za dwa okienka transferowe: zimowe w pierwszym sezonie „Niezniszczalnych” w ekstraklasie oraz letnie przed minionym sezonem. Wielu graczy, których do klubu ściągnął Golański szczególnie w ostatnim czasie stanowiła o sile żółto-biało-niebieskich. Postanowiliśmy podzielić ten okres na dwa etapy (zima oraz lato) i przeanalizować nabytki za kadencji obecnego pracownika Korony Kielce.
Jak Golański poradził sobie przejmując schedę po Wlaźliku?
Paweł Golański przejął stery w trudnym momencie i musiał natychmiast zmierzyć się z ogromnymi oczekiwaniami lubelskich kibiców. Motor już dzielnie, wtedy walczył o ligowe punkty na boiskach ekstraklasy. Zimowe okienko w wykonaniu nowego dyrektora sportowego — Pawła Golańskiego miało pomóc drużynie przede wszystkim w spokojnym zapewnieniu utrzymania w najwyższej klasie rozgrywkowej. Oczekiwania były jasne, a nowi zawodnicy mieli od zaraz dać drużynie impuls i jakość.
Herve Matthys
Belgijski obrońca miał wnieść do linii defensywnej Motoru Lublin mnóstwo spokoju, pewności oraz cennego doświadczenia. Na samym początku wydawało się, że idealnie pasuje do taktyki Mateusza Stolarskiego (opartej na spokojnym wyprowadzaniu piłki od tyłu). Herve notował przyzwoite występy w koszulce Motoru, jednak często zdarzały mu się błędy w grze obronnej.
Paweł Golański: Hervé to obrońca o profilu, jakiego szukaliśmy. Jest lewonożny, ma duże doświadczenie, dobre wyprowadzenie piłki i jest agresywny w grze, na czym nam zależało.
Bright Ede
Piłkarz wyciągnięty zimą z Zagłębia Lubin przez dłuższy czas w rundzie wiosennej poprzedniego sezonu znajdował się poza kadrą meczową Motoru. Pod koniec marca wskoczył do jedenastki w meczu ze Stalą Mielec, w którym nawet zaliczył trafienie. Do końca sezonu rozegrał jeszcze 5 spotkań dla żółto-biało-niebieskich. Po tak krótkim okresie pojawiło się duże zainteresowanie młodym zawodnikiem. Chelsea czy Benfica Lizbona widziały Polaka w swoim zespole. Konflikt interesów właściciela i dyrektora sportowego po części doprowadził do pozostania Ede w Motorze na kolejny sezon. Jednak kampanię 2025/2026 nie może zaliczyć do udanych — rozegrał tylko 11 spotkań, łapiąc przy tym aż 7 żółtych kartek.
Gasper Tratnik
Golkiper, którego kibice różnie oceniają. Słoweński bramkarz trafiając do Motoru Lublin musiał mierzyć się z ogromnymi oczekiwaniami, zwłaszcza że rywalizacja o bluzę z numerem jeden w zespole była niezwykle wymagająca. Tratnik miewał na boisku dobre momenty, pełne pewnych interwencji, w których pokazywał solidny poziom bramkarski, jednak brakowało mu pewnej stabilizacji. Przytrafiło mu się kilka prostych błędów i nerwowych zachowań na przedpolu, co wprowadzało niepokój w szeregi obronne żółto-biało-niebieskich. W nadchodzącym sezonie prawdopodobnie będzie to bramkarz numer 1 w Motorze Lublin (o ile jego kontrakt zostanie przedłużony).
Antonio Sefer
Rumuński skrzydłowy, który miał wnieść do ofensywy Motoru mnóstwo technicznej gry, kreatywności oraz świetnie ułożoną lewą nogę, finalnie okazał się flopem. Większość kibiców liczyła mocno na niego liczyła. Wierzono, że odnajdzie się w Lublinie i pokaże swoje umiejętności w koszulce żółto-biało-niebieskich. W Motorze rumuński zawodnik dużo nie pograł i szybko pożegnał się z klubem. Wielkie nadzieje, które ostatecznie okazały się kompletną klapą i zawodem samego Zbigniewa Jakubasa.

Jakub Łabojko
Łabojko miał za zadanie wnieść do środka pola przede wszystkim spokój, doświadczenie z polskich jak i zagranicznych boisk oraz twardą, fizyczną grę w destrukcji. Tarnogórzanin zazwyczaj zmieniał się z Sergim Samperem, rzadko występując z nim na boisku. W porównaniu do hiszpańskiego, klubowego kolegi, bardziej niż rozgrywającym, był zawodnikiem od „czarnej roboty”.
Franciszek Lewandowski
Kolejny po Ede młody zawodnik, który to co najlepsze ma jeszcze na pewno przed sobą. Na ten moment same treningi z pierwszą drużyną są dla niego dużym bagażem doświadczeń. Chłopak z rocznika 2008 z debiutem w barwach Motoru w Ekstraklasie. Mimo wszystko do tej pory przychodziło mu wchodzić z ławki w feralnych spotkaniach (jak np. przegrany 2:0 wyjazdowy mecz z Rakowem Częstochowa).
Jean-Kevin Augustin
Francuski napastnik z głośnym nazwiskiem i przeszłością w takich klubach jak PSG czy RB Lipsk trafił do Lublina bez kwoty odstępnego. Augustin nie dał się poznać lubelskim kibicom. Przez większość sezonu zmagał się z zaległościami treningowymi i problemami z powrotem do optymalnej formy fizycznej, przez co jak już to oglądaliśmy go głównie w roli rezerwowego.
Nowe otwarcie — lato 2025
Letnie okienko transferowe miało być już zupełnie inne od poprzedniego — Golański zdążył poznać klub oraz jego potrzeby i łatwiej było mu sprowadzać nowych graczy do Lublina. Jednak jak mawia stare ekstraklasowe porzekadło — drugi sezon dla beniaminka jest zawsze najcięższy. Wszyscy wokół nakładali presję — kibice, działacze, a przede wszystkim właściciel klubu marzący z mediach o europejskich pucharach. Czy Paweł Golański sprostał powierzonej roli?
Ivo Rodrigues
Sezon w wykonaniu Portugalczyka był pełen błysku i piłkarskiej jakości. Choć jego liczby (2 gole i 5 asyst) nie oddają tego w pełni, doświadczony pomocnik z numerem 7 był kluczowym elementem w układance trenera Stolarskiego. Rodrigues imponował świetną techniką, przeglądem pola oraz bardzo dobrą współpracą z Karolem Czubakiem i resztą formacji ofensywnej. Choć momentami brakowało mu stabilizacji formy przez pełne 90 minut, ten transfer zdecydowanie obronił się na boisku. W nadchodzących rozgrywkach kibice w Lublinie będą mogli nadal śledzić poczynania tego kreatywnego zawodnika.
Fábio Ronaldo
Głośne nazwisko i transfer gotówkowy na początku mogło zgotować mu nie lada presję, lecz Portugalczyk z marszu stał się niezwykle dynamicznym i nieustępliwym skrzydłowym. W minionym sezonie zdobył 4 gole i zanotował 6 asyst. Mimo wszystko jest to na ten moment piłkarz momentów. Szczególnie zabrakło liczb w końcowej fazie sezonu — od marca zanotował tylko jedno trafienie i ani razu nie podał piłki przy trafieniu zawodnika z drużyny. Mimo wszystko kibice z niecierpliwością czekają, co Ronaldo pokaże po przepracowaniu z zespołem pełnego okresu przygotowawczego. Jeśli tylko ustabilizuje formę, to szybko może stać się jednym z lepszych skrzydłowych w naszej lidze.

Florian Haxha
Sezon w Motorze był dla Floriana Haxhy rokiem wielkiej aklimatyzacji w nowym otoczeniu i walki o swoje miejsce w składzie. Przez cały sezon grał mało, jednak gdy już meldował się na boisku, nie dawał trenerowi powodów, by częściej na niego stawiał. Spodziewano się po nim więcej, jednak co tu oczekiwać po zawodniku z zaplecza austriackiej ekstraklasy. Florian otrzymywał zatem swoje szanse w rezerwach Motoru, w których mógł sobie przypomnieć z bliska jak wyglądają warunki meczowe. Następny sezon być może będzie kolejną szansą dla tego zawodnika, by pokazać jakąkolwiek jakość, jednak klub będzie chciał się go pozbyć. Został mu już ostatni sezon kontraktu.
Paskal Meyer
Początek sezonu dla Paskala Meyera był dosyć trudny. Przeskok z niemieckiej Regionalligi do wymagającej fizycznie ekstraklasy może przerosnąć nie jednego piłkarza. Choć w klubie grał rzadko i zaliczał głównie końcówki spotkań, paradoksalnie cieszył się dużym zaufaniem selekcjonera kadry U-20. Dla młodego zawodnika był to przede wszystkim czas nauki i adaptacji do realiów polskiej ligi. W nadchodzącym sezonie zdaje się, że Meyer może otrzymać więcej szans w wyjściowej XI Motoru, jednak lepszym rozwiązaniem mogłoby być wypożyczenie do Betclic 1. Ligi.
Karol Czubak
To był transfer, pod którym podpisał się sam właściciel klubu — Zbigniew Jakubas, który osobiście wyłożył pieniądze na jego przejście. Początkowo wokół transakcji narosło sporo obaw ze względu na wcześniejszy, bezbarwny czas piłkarza w Belgii. Wielu kibiców mimo wszystko liczyło, że Karol Czubak pokaże formę nie zagraniczną, a tą z Arki, gdzie jest najlepszym strzelcem w historii klubu. Sezon jednak pokazał, że ryzyko się opłaciło – Czubak do końca walczył o koronę króla strzelców z Tomášem Bobčekiem — napastnikiem Lechii Gdańsk. Został on również wybrany „Napastnikiem Sezonu” i zapracował na powołanie do reprezentacji Polski. Jego bramki utrzymały Motor w lidze, a ten genialny ruch transferowy ostatecznie trafia na konto właściciela klubu, a nie dyrektora sportowego.

Kacper Karasek
Pomocnik trafił do Motoru Lublin z Niecieczy, co było dla niego awansem sportowym. Karasek miał wnieść do zespołu bodziec z ławki rezerwowych, a być może nawet zadomowić się w wyjściowej 11. Mimo słabej formy przez większość sezonu i braku minut, finalnie udało mu się strzelić ważnego gola z Cracovią na 3:3, który dał matematyczny byt Motoru w Ekstraklasie na kolejny sezon. Ten transfer mimo wszystko trzeba rozpatrywać jako nieudany. Kacper zupełnie nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań i po sezonie opuścił Motor Lublin.
Renat Dadashov
Reprezentant Azerbejdżanu przychodził do Lublina jako napastnik, który miał rzucić wyzwanie Karolowi Czubakowi wykorzystując przy tym półroczne doświadczenie na boiskach ekstraklasy. Ma dobre warunki fizyczne i przez epizod w Radomiaku Radom można było oczekiwać lepszej gry. Niestety okazał się rozczarowaniem. Już zimą klub dał mu zielone światło na szukanie nowego klubu, a ostatecznie pod koniec maja oficjalnie poinformowano, że jego wygasający kontrakt nie zostanie przedłużony. Napastnik kompletnie nie odnalazł się w Motorze i po jednym, bezbarwnym sezonie opuścił klub.
Golański wrócił do Kielc
Paweł Golański odszedł z Motoru Lublin wraz z końcem rundy jesiennej, lecz nie musiał długo szukać nowego pracodawcy. Od 1 czerwca oficjalnie zaczął pełnić funkcję dyrektora sportowego Korony Kielce. Golański wskazał już cele transferowe w nowym klubie. Ma zamiar sprowadzić trzech zawodników „bijących się o pierwszą jedenastkę” oraz „dwóch–trzech zawodników młodego pokolenia”.

***
Bilans tych dwóch okienek transferowych można ostatecznie ocenić pozytywnie, a nawet skrytykowane przez kibiców letnie mercato nie okazało się tak słabe w wykonaniu Motoru. Cieniem na jego kadencji kładą się jednak kompletne niewypały ofensywne pokroju Haxhy czy Dadashova. Należy też pamiętać, że hitowy transfer Karola Czubaka to zasługa właściciela klubu Zbigniewa Jakubasa. Choć Motor zapewnił sobie matematyczne szanse na utrzymanie dopiero w przedostatniej kolejce, to z warunkami kontraktowymi jakie klub proponował potencjalnym nowym zawodnikom, kibice powinni przyjąć ostateczny rezultat z pocałowaniem ręki. Tym bardziej, że następny sezon nie zapowiada się już tak kolorowo.
