Motor Lublin wygrał 2:1 z Polonią Warszawa w sparingu!

Motor Lublin pokonał Polonię Warszawa w kolejnym sparingu przed sezonem 2026/27. W pierwszej połowie zabrakło naszym zawodnikom skuteczności, ale po przewie podopieczni Mariusza Misiury już znaleźli drogę do bramki Czarnych Koszul.

Polonia Warszawa trzecim sparingpartnerem Motoru

Polonia Warszawa zeszły sezon zakończyła w półfinale baraży o awans do Ekstraklasy. W nim Czarne Koszule uległy 2:3 Wieczystej Kraków po fascynującym spotkaniu. W nadchodzących rozgrywkach Betclic 1 Ligi znowu będą chcieli powalczyć o awans do elity. Ma im w tym pomóc nowy szkoleniowiec, powracający do Warszawy po 13 latach Piotr Stokowiec. W wyjściowym składzie Mariusz Misiura postawił na dwóch piłkarzy, którzy w minionym tygodniu podpisali kontrakty z Motorem, Bartosza Bereszyńskiego i Makana Aiko. Szansę dostał także Krystian Brzozowski, jeden z piłkarzy, którzy dołączyli z rozwiązanych rezerw do pierwszej drużyny. Brzozowski jako prawy obrońca wymusił sprawdzenie reprezentanta Polski na środku, w duecie z Markiem Bartosem.

W pierwszych minutach dużo ataków Motor Lublin przeprowadzał lewą flanką. Świetnie kooperowali Filip Luberecki oraz Makan Aiko, szczególnie francuski skrzydłowy imponował dobrą techniką dryblingu. Choć zagrał jedynie pół godziny, to stworzył niezły zamęt na swojej stronie boiska. Po drugiej stronie Jacques Ndiaye jednak również nie próżnował. Trzeba pochwalić nasz środek pola, który genialnie rozprowadzał piłki na skrzydła, a potem stamtąd posyłano górne piłki w kierunku Karola Czubaka. Wicelider klasyfikacji strzelców z poprzedniego sezonu PKO BP Ekstraklasy próbował pokonać Adriana Sandacha, choć na razie bezskutecznie. Najbliżej był w 14 minucie, kiedy szczupakiem rzucił się do centry Ndiaye, ale bramkarz Polonii złapał ten strzał.

Polonia Warszawa kreowała mniej sytuacji, ale to ona pierwsza wyszła na prowadzenie w tym sparingu. W 23 minucie Marek Mróz wykorzystał chwilę nieuwagi i podbiegł z futbolówką pod róg pola karnego, skąd wrzucił piłkę do Simona Skrabba. Fiński zawodnik skutecznie umieścił ją w siatce i otworzył worek z bramkami. W kolejnej akcji doszło do groźnie wyglądającego zderzenia Gaspera Tratnika i napastnika Polonii, Kacpra Kostorza. Na szczęście obaj zawodnicy nie ucierpieli w nim poważnie. Motor Lublin nie chciał kończyć pierwszej połowy przegrywając. W 33 minucie Ivo Rodrigues nieźle uderzył zza pola karnego. Kilka akcji stworzył też Fabio Ronaldo, który zastąpił Aiko, ale żadnej nie udało się zamienić na gola.

Motor Lublin lepszy w drugiej połowie

Druga połowa od początku układała się pod dykando Motoru, raz po raz zawodnicy w żółtych koszulkach kreowali sobie sytuacje i nie musieli długo czekać na gola wyrównującego. Ten padł w 53 minucie po dobrze wyćwiczonym schemacie rzutu wolnego. Mateusz Łęgowski z niemal 30 metrów od bramki posłał piłkę na drugą stronę, zgrał ją głową Bartosz Bereszyński i spod bramki do siatki wcelował ją Paskal Meyer. Było to ładne podkreślenie dobrego występu młodzieżowca, który poradził sobie jako boiskowa „szóstka”. Niestety w 65 minucie ucierpiał w starciu Bartosz Bereszyński i z grymasem opuścił boisko. Trzymamy kciuki za zdrowie naszego nowego nabytku!

W tej połowie dość często Fabio Ronaldo i Jacques Ndiaye dość często współgrali blisko siebie na prawym skrzydle i w końcu w 74 minucie stworzyli świetną sytuację. Ronaldo zgrał do Senegalczyka nieupilnowanego w polu karnym, ten szybko odegrał do kolegi, ale Ronaldo nieco chybił, szukając gola po dalszym słupku. Chwilę później jednak Portugalczyk asystował przy trafieniu Motoru. Koszmarny błąd popełnili w rozegraniu klepką zawodnicy Polonii, bramkarz Mateusz Jeleń musiał ją z linii odbić rękoma. Do bezpańskiej piłki dopadł Ronaldo, zgrał do Franciszka Lewandowskiego, a ten wyprowadził Motor na prowadzenie! Wynik już nie uległ zmianie, Motor wygrał 2:1. Przed startem rozgrywek PKO BP Ekstraklasy, Motor Lublin rozegra jeszcze mecz towarzyski przeciwko Hapoelowi Jerozolima.