Mariusz Misiura po meczu z Jagiellonią Białystok [transkrypcja]
![Mariusz Misiura po meczu z Jagiellonią Białystok [transkrypcja] obraz 2026 07 27 014141746](https://zygmuntowskie.pl/wp-content/uploads/2026/07/obraz_2026-07-27_014141746.jpg)
Motor Lublin przegrał w drugiej kolejce PKO BP Ekstraklasy 1:2 z Jagiellonią Białystok. Na konferencji pomeczowej trener Mariusz Misiura odpowiedział na pytania dziennikarzy, m.in. o pomysł na odrabianie strat. Poniżej transkrypcja konferencji.
Mariusz Misiura: Na początku chciałem podziękować drużynie, bo uważam, że zagraliśmy drugi dobry mecz w tym sezonie i po prostu jest moment taki, w którym musimy dojrzeć jako drużyna, żeby sytuacje, które mamy wykorzystywać. Patrząc dzisiaj na naszą grę w pierwszej połowie, początek uważam, że bardzo dobry, dobra sytuacja do objęcia prowadzenia, trudny moment między 20 a 45 minutą, kiedy zabrakło nam zdecydowania w działaniach głównie w pressingu, zbyt bierni byliśmy w obronie niskiej, w drugiej połowie udało nam się to skorygować, zmienić moment jak chcemy presować i uważam, że to było na tyle skuteczne, że już nie tyle czasu spędzaliśmy w niskiej obronie tylko potrafiliśmy wypychać przeciwnika, dzięki temu częściej odbierać piłkę, mieć szansę na kreowanie sytuacji i uważam, że zasłużenie wyrównaliśmy na 1:1. Teraz wrócę na chwilę do naszej odprawy dzisiejszej. Rozpocząłem ją od takiego slajdu, który pokazywał sold out i poprosiłem piłkarzy, żebyśmy po prostu oddali dzisiaj wszystko, żebyśmy oddali z siebie tyle ile mamy i patrząc jak strzeliliśmy tę bramkę na 1:1, jak eksplodował stadion, jak zareagowaliśmy, to wydaje mi się, że właśnie w tym momencie troszeczkę nam zabrakło takiej oceny sytuacji, troszeczkę takiego spokoju, więcej wyrachowania, żeby szanować ten punkt i poszukać jakiejś okazji do strzelania bramki na 2:1, a my jakby poszliśmy bym powiedział z wiatrem. Kiki miał problemy z nogami, gdzieś Yacine i Pascal tak bardzo chcieli strzelić tą bramkę na 2:1, że właśnie w tej sytuacji zaatakowali pole karne i odkryliśmy tak naprawdę środek boiska. Dobry kontratak, dobry szybki atak. Uważam, że bardzo dobre uderzenie zawodnika Jagiellonii i przegrywamy to spotkanie. Dziękuję kibicom naprawdę za niesamowite widowisko, jakie stworzyli i na pewno trudno jest zaakceptować końcowy wynik, ale tak jak powiedziałem, poprosiłem drużynę, że nie chcę widzieć nikogo ze spuszczoną głową, bo uważam, że zagraliśmy dobry mecz. Po prostu musimy być skuteczni w sytuacjach, które sobie tworzymy i je wykorzystać.
Bartłomiej Chyła [Zygmuntowskie.pl]: W ostatnim kwadransie na boisku pojawili się Aiko i Hahxa. Cały czas na boisku też byli Ronaldo i Ndiaye, czyli razem czterech skrzydłowych. Jak mógłby trener opisać tę koncepcję na odrabianie strat w końcówce? Nie zabrakło może trochę zawodników w środku pola?
Marusz Misiura: Znaczy tak, chcieliśmy zbalansować właśnie, zamknąć środek i dać jak najwięcej jakości w bocznych sektorach boiska. Stąd pojawił się Pascal Meyer na pozycji numer 6. Razem z Yacinem i z Kikim mieli zabezpieczać środek. Myślę, że bardzo dobrze po prawej stronie grał Żak. Dzisiaj dużo dryblował, dużo miał wygranych pojedynków. I teraz, nie wiem czy pamiętacie, taki sprint Thomasa, chyba 60-70 metrowy zakończony dośrodkowaniem i wtedy Thomas dał nam sygnał, że, trenerze, już to jest moment, kiedy proszę o zmianę. Przegrywaliśmy 1:0, chcieliśmy jeszcze grać bardziej ofensywnie, więc przesunęliśmy Fabio Ronaldo na prawego obrońcę, w momencie kiedy atakowaliśmy na prawego wahadłowego. Chcieliśmy, żeby w bocznym sektorze boiska Fabio i Jacques, żeby właśnie tam robili małą grę, dryblowali, robili przewagę w bocznym sektorze boiska i zobaczcie, że to się udało, bo bramka na jeden jeden jest właśnie po takiej akcji, po zmianie stron. Uważam, że dobra zmiana Makana, wniósł dużo takiego ożywienia, dużo dryblingu, może jeszcze dośrodkowania żeby były troszeczkę lepsze, ale uważam, że zmiany dzisiaj właśnie spowodowały, że wyrównaliśmy spotkanie i być może powinniśmy ustawić się bardziej defensywnie w ostatnich minutach, żeby wybronić chociaż jeden punkt, ale mówię z drugiej strony od wewnątrz my czuliśmy tą siłę, że jesteśmy w stanie strzelić bramkę na 2:1 no i niestety się dzisiaj nie udało.
Józef Kufel [Radio Lublin]: Trenerze, najpierw pytanie kadrowe. Czy Pomidor na przedmeczowej konferencji prasowej odnosił się do Ivo Rodriguesa i co się dzieje z tym zawodnikiem?
Mariusz Misiura: Tak, już po meczu z Widzewem Łódź, to była ostatnia sytuacja dla nas — rzut rożny. Ivo przy wybijaniu rzutu rożnego poczuł ukłucie w mięśniu. Następnego dnia już mieliśmy rezonans i USG. Było pewne, że Ivo na pewno nie zagra w tym meczu. Nasz sztab medyczny robi wszystko co w ich mocy, żeby Ivo zagrał z Pogonią Szczecin. To była dla nas trudna wiadomość, bo sami wiemy jak Ivo jest ważnym zawodnikiem w naszej drużynie. Na naszą grę w ofensywie, patrząc na to ile udało nam się wykreować sytuacji, to jestem dumny z drużyny, że mimo absencji Ivo byliśmy w stanie w jakiś sposób doprowadzić do tylu sytuacji. Zrobimy wszystko, żeby Ivo był gotowy na mecz z Pogonią, więc ten przesunięty mecz z piątku na sobotę to mnie osobiście nawet cieszy, bo to 24 godziny nadziei więcej, że postawimy Ivo na nogi.
Józef Kufel [Radio Lublin]: Na ile ten problem ze skutecznością dzisiaj to był problem Motoru, a na ile świetna dyspozycja Sławomira Abramowicza?
Mariusz Misiura: Ciężko powiedzieć, bo ja bardzo szanuję tego bramkarza. Uważam, że w poprzednim sezonie tak samo bronił bardzo dobrze, na dobrym poziomie. Graliśmy z naprawdę bardzo dobrym zespołem, czołowym w Ekstraklasie, który regularnie jest na podium, regularnie reprezentuje nas na arenie międzynarodowej i to skutecznie. Więc proszę mi wierzyć, że na etapie na jakim my dzisiaj jesteśmy, pracy wspólnej przez dwa miesiące i to jak się dzisiaj zaprezentowaliśmy przeciwko Jagiellonii, jaki zagraliśmy uważam dobry mecz, jakie stworzyliśmy wspólnie to widowisko, to naprawdę jestem zadowolony. Oczywiście jestem zły ze względu na wynik, bo w takich meczach musimy być już na tyle wyrachowani, żeby w najgorszym wypadku po prostu dopisać sobie jeden punkt. Tutaj dla nas taka bym powiedział dobra lekcja, że w końcówce jeżeli wracasz po takich ciężkich próbach, wracasz do meczu, wyrównujesz, no to jakby już nie możesz sobie pozwolić, żeby ten punkt ci w jakiś sposób uciekł z rąk.
Józef Kufel [Radio Lublin]: Motor miał uszczelnić obronę, tymczasem dwa mecze, cztery bramki na razie stracone. Czego Motor potrzebuje, żeby grać na zero z tyłu?
Mariusz Misiura: Ja nie do końca lubię tak oceniać. Okej, statystycznie to jest zgoda, tylko dzisiaj patrząc, że na przykład Jagiellonia straciła tylko jedną bramkę, a my mamy sytuację Karola, czy sytuację Fabio, więc tam błąd popełniła obrona, ale nie było konsekwencji, bo nie ma bramki. Patrząc jak my dzisiaj straciliśmy bramki, są dwa strzały zza szesnastego metra, to ciężko mi dzisiaj winić strukturę linii obrony, organizację w obronie. Bardziej to co powiedziałem, to był moment, kiedy my atakowaliśmy, mieliśmy sytuację w bocznym sektorze boiska, jest dośrodkowanie, dobitka Pascala, nie trafia w piłkę, w tym momencie Kiki leży na boisku, Yacine stara się asekurować, przegrywa pojedynki jeden na jeden, idzie szybki atak no i fantastyczne uderzenie z 22 metra. Więc bardziej mam tutaj pretensje do takiego momentu, że nie przerwaliśmy tej akcji szybciej, że być może w tym momencie kiedy mieliśmy piłkę atakowaliśmy, że nie wybraliśmy troszeczkę łatwiejszego rozwiązania, nie wiem, dośrodkowanie na długi słupek, ale nie mam jakby zastrzeżeń do naszych obrońców, czy do naszej organizacji w obronie, bo wydaje mi się, że przez te dwa mecze do małej ilości dopuściliśmy przeciwników, a graliśmy z naprawdę dobrymi zespołami. Czy Widzew, czy Jagiellonia to uważam — patrząc na jakość, możliwości — to są naprawdę dobre drużyny i patrząc ile ze sobą pracujemy i jak wygląda ten proces, to mimo tych czterech bramek, to proszę mi wierzyć, że jakichś dużych zastrzeżeń do naszej organizacji w obronie to ja nie mam.
Józef Kufel [Radio Lublin]: Jak bardzo szczególny będzie kolejny mecz dla Pana?
Mariusz Misiura: Pamiętam swój ostatni wywiad przed meczem Pogoni Szczecin z Wisłą Płock. Byłem zapytany, czy kiedykolwiek chciałbym pracować w Pogoni Szczecin, w moim klubie. Odpowiedziałem wtedy, że na pewno tak, kiedyś, w jakiejś tam dalekiej przyszłości. Moi rodzice mieszkają 800 metrów od stadionu. Spędzając w tym klubie 17 lat, chodziłem na piechotę z domu na stadion. Dziennikarze wyciągnęli po prostu ostatnie zdanie, że Misiura na piechotę pójdzie do Pogoni, więc jakby trudno jest czasami odpowiadać na różne pytania. Na pewno się cieszę, że wracam do Szczecina. Na trybunach będzie dużo moich znajomych i rodzina. Ostatnio około 70 osób z rodziny było. Pokłócili się, bo była rodzina taka, która bardziej kibicowała mi. Druga strona bardziej była za Pogonią. Nie doszło tam na szczęście do przepychanek, tylko jakichś tam małych wymian zdań, więc na pewno uczucie fajne, że wracam do Szczecina, ale będę też dumny, bo przyjeżdżam tam z fantastyczną drużyną, z dobrymi zawodnikami, z dobrym sztabem, z kibicami, z ludźmi, którzy pracują w tym klubie. Naprawdę powiem wam szczerze, patrząc jak zaprezentowaliśmy się w tych dwóch spotkaniach, to ja na pewno będę czuł z dumę stojąc tam za boczną linią i wierzę, że będziemy grali może bardziej skutecznie, ale tak samo dobrze jak w tych dwóch pierwszych spotkaniach.
Tomasz Pluta: Dużo trener powiedział o tej drugiej ze straconych bramek, a ja zapytam o pierwszą, gdyby Pan mógł powiedzieć, co tam nie zagrało.
Marusz Misiura: Typowe zagranie dla Jagiellonii. Byliśmy w niskiej obronie, staliśmy 5-4-1. Mamy ustalone dwa momenty jak z niskiej obrony chcemy wypchnąć przeciwnika, żeby sprowokować go do zagrania piłki do tyłu, żebyśmy nie stali biernie i czekali co zrobi przeciwnik. Tutaj jakby, już mówiłem o tym w przerwie w drużynie, byliśmy zbyt bierni w danym momencie, nie chcę mówić jaki zawodnik, w jakiej strefie, żeby właśnie w tym momencie wypchnąć. Byliśmy zbyt bierni, około 5-6 sekund nie było naszego zachowania, które powinno wystąpić i taki zespół jak Jagiellonia, kiedy dajesz piłkę gdzieś tam na 15-16 metr między liniami, masz 2-3 sekundy swobody, no to ten mecz dzisiaj pokazał, że z taką jakością to jest bramka, więc my dużo rozmawiamy na temat jak się rozwija nasza ekstraklasa, jacy zawodnicy trafiają do naszej ligi. Przez to każdy mały błąd dużo kosztuje. Kiedyś 3 sekundy to mogły nie nieść konsekwencji. Dzisiaj 3 sekundy wolności dla takich zawodników jak Jagiellonii to jest bramka. Uważam, że w naszym zespole też jest bardzo dużo jakości i w momentach kiedy właśnie my mieliśmy to samo, więcej czasu, czy momenty takie, że czy Karol, czy Fabio doszli do sytuacji, to też powinna być z tego bramka.
Tomasz Pluta: Trochę nawiązując do końcówki Pana wypowiedzi, czego jeszcze dzisiaj motorowi brakuje, żeby być na tym poziomie co Jagiellonia? Może akurat dzisiaj nie było aż tak tego widać, ale chodzi mi o taki ogólny poziom, do czego też by Pan chciał dążyć.
Marusz Misiura: Zobaczcie, jak długo Adrian pracuje z tą drużyną, jak dużo już z tą drużyną doświadczył, ile miał możliwości okienek, żeby swoje pomysły zmodyfikować. My jesteśmy na jakby samym początku budowy tej drużyny. Nie chcę uciekać w jakiś sposób na czas na takie mówienie, tylko uwierzcie mi szczerze, że jestem bardzo niezadowolony z tego wyniku 2:1, ale jak na tle tego przeciwnika my dzisiaj wyglądaliśmy, to jestem zadowolony. Jeszcze dwa miesiące temu sobie pomyślałem, jak zobaczyłem ten terminarz i mówię, kurczę, ciekawe, jak z takim dobrym zespołem jak Jagiellonia będziemy wyglądali. No to powiem wam szczerze, że na dwa miesiące przed to bym się nie spodziewał, że będą momenty, że ich tak zdominujemy, będą momenty, że sobie wykreujemy sytuację. Szkoda tego właśnie, że po takim dobrym meczu ogólnie nie dopisaliśmy sobie chociaż punktu. Gratuluję też Adrianowi i drużynie Jagiellonii tego zwycięstwa. Trzymam za nich kciuki teraz w europejskich pucharach. My musimy dalej pracować z pokorą, ze spokojem, z dużym zaangażowaniem i wierzę, że ta drużyna będzie regularnie punktowała.
Michał Perzanowski [Podkarpacie Live]: Czy według trenera był to duży brak Ivo Rodriguesa w dzisiejszym meczu, czy drużyna jednak dawała radę?
Marusz Misiura: Kurczę, powiem wam, że jak była taka pierwsza diagnoza, że Ivo może wypadnie na 3-4 tygodnie to napisałem wiadomość do Ivo z dużym wsparciem i że sobie nie wyobrażam oglądania drużyny bez jego w składzie, bo to jak on magicznie dotyka piłkę, to jak w momencie kiedy wszyscy myślą, że zrobi jakieś zagranie on ma taki zmysł, że zrobi coś innego jeszcze dużo lepszego, fantastycznego i stworzy nam sytuację to na pewno dzisiaj mi tego zabrakło. Na pewno trudniej się gra, buduje się akcje czy organizuje się ofensywę bez swojego takiego najlepszego zawodnika, który ma zmysł. Uważam, że dzisiaj drużyna zrobiła wszystko co w ich mocy, żeby zastąpić Ivo. Jestem zadowolony z Kikisa. Bardzo dobry mecz. Duże poświęcenie, dużo dobrych sytuacji. Wierzę, że Ivo do nas wróci i z Ivo będziemy jeszcze skuteczniejsi, jeszcze silniejsi.
Michał Perzanowski [Podkarpacie Live]: Jeszcze ostatnie pytanie odnośnie następnego rywala, czyli Pogoni. Coś więcej na temat następnego rywala wyjazdowego, spotkania?
Marusz Misiura: Myślę, że czeka nas kolejne dobre spotkanie. Zespół, który będzie nastawiony na ofensywę, tak jak my, więc wydaje mi się, że spotkanie będzie otwarte. W spotkaniu będą na pewno sytuacje dla jednej i drugiej strony i teraz mam nadzieję i wiarę, że z tych sytuacji, które stworzymy my i Pogoń, to my więcej skutecznie wykorzystamy i wygramy.
Miłosz Iwaniec [Full Sport]: Ja bym chciał trenera zapytać, wspominał trener na konferencji przedmeczowej, że nie może się doczekać tego spotkania. Mam tu na myśli tą atmosferę. Jak trener właśnie podsumuje, czy to będzie taki moment premierowy jednak mecz trenera tutaj w Lublinie? No i jak trener opisze tą atmosferę? Czy spodziewał się trener właśnie takiej mocy kibiców, a ogólnie tej atmosfery, czy nawet troszkę przerosły oczekiwania trenera?
Marusz Misiura: Powiem wam, że to jest coś niesamowitego, tak doświadczyć tego będąc jednym z was. I mówiąc jednym z was, to ja mam zamiar sobie mocno na to zapracować, bo do tej pory miałem okazję tylko czasami jako bezstronny kibic lub przeciwnik doświadczać tej atmosfery. To było coś fantastycznego. Jak strzeliliśmy tą bramkę na 1:1, to uwierzcie mi, że ja czułem, że za chwilę jeszcze idziemy dalej. Tylko właśnie teraz patrząc tak już sobie z perspektywy czasu, to ja wierzę, że właśnie takie momenty nam pozwolą w przyszłości zdobywać punkty. Będą momenty, że ta sytuacja, która była, to nie wiem, Pascal trafi w piłkę, dobije, strzeli bramkę, to dośrodkowanie będzie lepsze, dzięki czemu będzie bramka na 2:1. Wierzę, że właśnie grając takie dobre mecze, tworząc taką atmosferę, to więcej będzie momentów, że będziemy się cieszyć z wygranego meczu niż z tej porażki. Wiadomo, że jest to mój pierwszy mecz tutaj w roli trenera Motoru i porażka to nigdy nie jest niczym przyjemnym. Jak tylko się skończył wynik to towarzyszyły mi duże emocje. Moje dziecko uwielbia jak się kończy mecz, wchodzić na boisko i chwilę się pobawić czy pograć piłkę i jakby nie mogłem jej dzisiaj tego odebrać, mimo tego, że towarzyszyły mi duże emocje. W momencie, kiedy gdzieś przez chwilę się bawiliśmy na środku boiska, to proszę mi wiedzieć, że jakby te emocje takie negatywne odeszły i jeszcze podszedł do mnie ten Siemieniec, przybił piątkę, powiedział, że naprawdę to był dobry mecz, że to była dobra reklama Ekstraklasy i z tego się cieszę, tylko musimy do tego dołożyć minimum punkt, a wierzę, że w przyszłych kolejnych spotkaniach tworząc taką atmosferę, takie widowisko będziemy po prostu wygrywali takie spotkania.
Bartłomiej Chyła [Zygmuntowskie.pl]: To jeszcze zapytam o obuwie zawodników, bo dało się zauważyć, że czy Tomasz Santos czy Pascal Meyer w końcówce przy wrzutce łapali poślizg. Jakby tu dużo mógł trener stracić na tym. Był ten poślizg widoczny u zawodników.
Marusz Misiura: Wydaje mi się, że to się czasami zdarza, że zawodnik nie wiem, być może źle odczyta lot piłki i w ostatnim momencie będzie chciał zmienić kierunek biegu, więc jakby to się zdarza i nie mam tutaj jakby pretensji czy do Pascala, czy do kogoś innego o tą sytuację.
