„W Płocku stworzył monolit”. Co o Mariuszu Misiurze mówią ludzie, którzy widzieli jego pracę z bliska?

Wczoraj Mariusz Misiura został ogłoszony nowym trenerem Motoru Lublin zastępując na tym stanowisku Mateusza Stolarskiego. Jednak o tej sadze mówiło się już trochę wcześniej, a same negocjacje kontraktowe podobno trwały już od maja. Mariusz Misiura to na pewno inny trener niż Stolarski — a jak będzie wyglądał Motor Lublin pod jego wodzą?

Obecnie praktycznie każdy kibic Motoru Lublin zastanawia się, jaką wersję żółto-biało-niebieskich ujrzy od nowego sezonu. Mariusz Misiura dał się poznać w Płocku jako trener defensywny, potrafiący robić wynik „ponad stan”. Czy to oznacza, że możemy spodziewać się tego samego po Motorze? By odpowiedzieć na to pytanie porozmawialiśmy ze Współpracownikiem Meczyki.pl — Antonim Obrębskim.

-Wielu kibiców Motoru Lublin pewnie zastanawia się, co dzieje się w tej Wiśle Płock. Po poprzednim sezonie wydawało się, że jest to jako tako stabilny zespół. A tu nagle mówi się o odejściu Misiury i to jeszcze do słabszego klubu. A oprócz Misiury w kolejce jest także prezes i dyrektor sportowy. Co tam się wydarzyło?
-Mnie zamieszanie, jakie ostatnio rozpętało się wokół Wisły Płock, nie szokuje, przynajmniej jak mówimy ogólnie o nim, pomijając skalę. Ciężko w obliczu pewnych okoliczności niestety mówić o tym, że Wisła Płock jest stabilna. Długo już mówiło się o odejściu dyrektora sportowego, co miało miejsce także rok temu. 12 miesięcy temu również niewiadomą było pozostanie prezesa. Właściwie znów był moment, że nikt ze wspomnianej trójki nie mógł być pewny przyszłości swojej i otoczenia, w pewnym momencie nie było już wiadomo, kto jest za co odpowiedzialny. To bardzo złożona sytuacja i ciężko byłoby ogólnie powiedzieć, jak było na 100%. Niemniej samo zamieszanie szokujące być nie może.

-Jak skomentujesz poniedziałkowe oświadczenie Wisły Płock? Przypomnijmy jego treść: „Podana informacja nie jest prawdziwa. Wisła Płock nie prowadzi z Motorem Lublin żadnych rozmów na temat trenera Misiury.” Finalnie okazuje się, że Motor wykupi Misiurę, ale tak naprawdę przez trenera, a nie drogą bezpośrednią.
-Któryś z pracowników klubu musiał w końcu przerwać ciszę i cóż, na pewno mu nie zazdroszczę…

-Co według ciebie oznacza ta „oferta życia”? Zbigniew Jakubas jest pewnie ostatnią osobą w polskiej piłce, która byłaby w stanie rzucić takie pieniądze.
-Czemu? Podobno Mariusz Misiura w Motorze ma otrzymać środki na budowanie kadry, co zgadzałoby się z licznymi odejściami z Lublina. Zbigniew Jakubas ma pieniądze na transfery, a na pewno na to, aby zaoferować Mariuszowi Misiurze dużo lepszą kasę niż w Płocku, a także projekt sportowy. Wątpliwości natomiast budzi to, czy rzeczywiście Misiura otrzyma narzędzia, których nie miał Stolarski. A co do oferty życia – Mariusz Misiura wydał oświadczenie, które rzuca na tę sytuację zupełnie inne światło. Niestety nie wiem, jaka jest prawa oraz nie jestem w stanie tego zweryfikować.

-We wtorek na tej słynnej konferencji prasowej dowiedzieliśmy się także, że Misiura nie poinformował nawet swojego sztabu o swoim potencjalnym odejściu. Nie jest to chyba najbardziej fair zagranie.
-Nie chciałbym zabierać zdania w tej kwestii. To jedynie słowa p. o. Prezesa Wiącka, których nikt inny nie potwierdził, a sam trener się do tego nie ustosunkował.

-Z ciekawości odpaliłem jeszcze raz wczorajszą konferencję Wisły Płock i zerknąłem w sekcję komentarzy. Przytoczę ten z największą liczbą polubień: „Wychodzi na to, że Misiura okazał się zwykłym najemnikiem, a głosił takie piękne słowa o jedności na początku sezonu, i że mu się tu podoba itp.”.
-Z początku rzeczywiście można było tak myśleć, ja sam z trenerem rozmawiałem wiele razy, sam czułem jego przywiązanie do Płocka, a większość tych rozmów była poza kamerami czy dyktafonem. Tutaj trzeba jednak wrócić do oświadczenia trenera Misiury i, jeżeli tak wyglądała sytuacja, raczej ciężko się dziwić.

-Których zawodników Wisły Płock myślisz, że Misiura widziałby w Motorze Lublin?
-Myślę, że jest z pewnością wielu piłkarzy, z którymi Mariusz Misiura pracował w Wiśle i chciałby z nimi pracować dalej. Rafał Leszczyński, Marcin Kamiński, Łukasz Sekulski, Żan Rogelj, Quentin Lecoeuche, Dion Gallapeni, Marcus Sangre, Kyriakos Savvidis, Dani Pacheco. Nie wierzę jednak, żeby którykolwiek z tych zawodników przywdziewał w przyszłym sezonie barwy Motoru.

-Wielu kibiców zarzucało Misiurze i jego Wiśle Płock defensywny styl określany potorznie „haramball”. Zgadzasz się z tymi zarzutami? Uważasz, że Wisłę Płock było stać na przyjemniejszy dla oka futbol?
-Myślę, że to są niesłuszne zarzuty. Owszem, Wisła grała futbol w dużej mierze defensywny, sterylny. Zapytam tylko, jak miała grać? Kamiński, Sangre, Mijusković, a także w pierwszej części sezonu Edmundsson – żaden z nich nie jest tytanem szybkości. No i jakość piłkarska w tym zespole także nie była na poziomie czołówki. Trener Misiura wybrał taki styl, który pozwolił możliwie wykorzystać atuty tych zawodników i zdobyć jak największą liczbę punktów, aby utrzymać się w lidze. A to było w Płocku najważniejsze.

-Wiśle Płock nie wydaje się brakować mocnych osobistości. Jak Mariusz Misiura radził sobie z atmosferą w szatni? Czy możemy się spodziewać trochę bardziej „miękkiego” podejścia do piłkarzy w stylu Mateusza Stolarskiego? Czy mimo wszystko w tej kwestii będzie zmiana o 180 stopni?
-Uważam, że radził sobie dobrze. Z wieloma piłkarzami zbudował solidne relację. Myślę, że w większości to była grupa gotowa skoczyć za nim w ogień.

-Co najbardziej zaimponowało ci w Mariuszu Misiurze w tym sezonie?
-Konsekwencja taktyczna i skuteczność w defensywie. Owszem, pod koniec rozgrywek się to rozjechało, ale to, jaki monolit był w stanie stworzyć trener Misiura, zasługuje na najwyższe uznanie.

-Motor Lublin Zbigniewa Jakubasa słynie z tego, że woli dać piłkarzom niższą pensję bazową, ale więcej pieniędzy „zostawić na boisku”. Czy taki styl dokonywania transferów odpowiadałby Mariuszowi Misiurze?
-Na ten temat chyba z trenerem Misiurą nigdy nie rozmawiałem, ale domyślam się, że zawsze dla trenera jest czymś dobrym, jeżeli piłkarz ma dodatkową motywację, by grać cały czas na wysokim poziomie.

-Mało która drużyna w ekstraklasie tak jak Motor Lublin uporczywie trzymała się rozgrywania piłki od bramkarza, co miało swoje plusy, ale jeszcze bardziej widowiskowe minusy. Czy w tej kwestii kibice Motoru Lublin będą mogli spodziewać się zmiany?
-Być może, nie jestem w stanie ze 100% pewnością tego potwierdzić. Wisła Płock preferowała za Mariusza Misiury rozpoczęcia z piątki długim podaniem, ale być może przy innych zawodnikach trener zmieni te podejście. Jest elastyczny i na pewno nie będzie zamykał się na jeden typ rozegrania, jeśli inny miałby przynieść większe korzyści.

-W trakcie swojej dwuletniej przygody w ekstraklasie, Motor Lublin ma już trzeciego dyrektora sportowego. Uważasz, że Misiurze to nie będzie przeszkadzać?
-Myślę, że żaden trener nie lubi takich sytuacji, ale Mariusz Misiura ma w tym doświadczenie. Gdy przyszedł do klubu, dyrektorem sportowym był Dariusz Sztylka, który odszedł po zakończeniu sezonu. Wisła nowego dyrektora sportowego podpisała za pięć 12, 16 czerwca na parę dni przed startem przygotowań. Na pewno jednak doświadczenia z częstymi rotacjami na tym stanowisku nie odbierałbym jako coś pozytywnego. Trener Misiura na pewno wolałby stabilizacji, jeśli ma w Lublinie budować projekt przynajmniej do 2029 roku.

-Gdzie widzisz największe mankamenty Mariusza Misiury, a co według ciebie może być jego największą wadą w potencjalnej pracy w Motorze Lublin?
-I tutaj powinniśmy zadać sobie pytanie, czy to Mariusz Misiura dostosuje się do Motoru, czy Motor do Misiury? Zależnie od odpowiedzi zobaczymy inną twarz Motoru. Ciekawi mnie jednak na pewno, jak Mariusz Misiura poradzi sobie z zawodnikami o większym potencjale ofensywnym. Na pewno szkoda zatem, że nie będzie miał do dyspozycji Bartosza Wolskiego czy Bradly’ego van Hoevena. Paru innych ciekawych graczy jeszcze jednak w Motorze jest i myślę, że pewnie paru jeszcze przyjdzie.