Awans to dopiero początek. Wywiad z Prezesem Hetmana Leszkiem Bartnickim.

Hetman Zamość to marka, której nikomu w regionie nie trzeba przedstawiać. Przez lata kojarzyła się z występami na wysokim poziomie, pełnymi trybunami i ważnym miejscem na piłkarskiej mapie Polski. Późniejsze sportowe i organizacyjne zawirowania sprawiły jednak, że jej dawny blask nieco przygasł. Dziś klub konsekwentnie pracuje nad tym, aby przywrócić rozpoznawalność biało-zielono-czerwonych barw.
Awans do Betclic III ligi jest ważnym etapem tej odbudowy, ale nie jej zwieńczeniem. Hetman wzmacnia drużynę, rozwija struktury organizacyjne, poszerza grono sponsorów, inwestuje w Akademię i ponownie przyciąga na stadion rzeszę kibiców. W Zamościu odradza się moda na klub, który przez jedenaście kolejnych sezonów występował na zapleczu Ekstraklasy, a jeszcze nie tak dawno musiał rozpoczynać swoją drogę niemal od podstaw.
O przywracaniu Hetmanowi należnego miejsca, wyzwaniach związanych z wejściem do III ligi, finansach, transferach, szkoleniu młodzieży i planach dotyczących stadionu rozmawiamy z prezesem zarządu Hetmana Zamość, Leszkiem Bartnickim. Pytamy również, jak nie zmarnować rosnącego zainteresowania, na jakich fundamentach budować dalszy rozwój oraz gdzie Hetman powinien znaleźć się za pięć lat.
– Za nami długo oczekiwany awans do Betclic III ligi. Z perspektywy kilku tygodni, które wyzwania organizacyjne związane z wejściem na wyższy poziom rozgrywkowy okazały się największe?
– Pierwszą kwestią, która się nasuwa, jest sportowe wzmocnienie drużyny. Nie da się ukryć, że wygraliśmy IV ligę w bardzo dobrym stylu, zdobywając średnio 2,73 punktu na mecz. To imponujący wynik, ale zdawaliśmy sobie sprawę, że nie może nas uśpić, ponieważ wyzwania czekające w III lidze będą zdecydowanie większe.
Dlatego przeprowadziliśmy wiele zmian personalnych. Przygotowywaliśmy się do nich już wcześniej, właściwie od kilku miesięcy. Awans przypieczętowaliśmy w czerwcu po meczu z Janowianką Janów Lubelski, ale planowanie kadry na kolejny sezon rozpoczęło się znacznie wcześniej. Oprócz tego, że dziś w składzie są nowe nazwiska, zmienił się także w istotnym stopniu process treningowy. Dziś drużyna trenuje 5 dni w tygodniu, a oprócz tego odbywają się jeszcze dodatkowe zajęcia dla młodzieżowców.
Pod względem organizacyjnym już na poziomie IV ligi funkcjonowaliśmy według standardów wyższych niż wymagane. Wszystkie wiosenne mecze w Zamościu odbywały się jako imprezy masowe, co nie zawsze jest standardem nawet w III lidze. Oczywiście będziemy musieli dokonać pewnych korekt, jednak przede wszystkim chcemy utrzymać dotychczasowy poziom organizacji spotkań, a w miarę możliwości jeszcze go poprawić.
Klub stale się rozwija, zarówno w obszarze pierwszego zespołu, jak i Akademii, dlatego rośnie liczba obowiązków oraz osób potrzebnych do ich realizacji. Do tej pory większość bieżących zadań wykonywała jedna osoba, natomiast od tego miesiąca dołączyła kolejna. Powinno to przełożyć się na jakość naszej pracy oraz komunikacji ze sponsorami i kibicami.
Cały czas pracujemy również nad strefą przychodową klubu, aby wraz ze wzrostem wymagań sportowych zwiększać także nasze możliwości finansowe.
– Hetman Zamość, poza Motorem Lublin, może pochwalić się jednym z najwyższych udziałów prywatnych sponsorów w strukturze finansowania klubów z województwa lubelskiego występujących na szczeblu centralnym. Jak obecnie wygląda struktura budżetu klubu? Jaki udział mają środki miejskie, Hetmańska Liga Biznesu oraz przychody wypracowywane samodzielnie przez klub?
– Obecnie zbliżamy się do proporcji pół na pół. Około połowy budżetu stanowią środki pochodzące z samorządu, natomiast druga połowa to pieniądze wypracowywane przez klub. Biorąc pod uwagę poziom rozgrywkowy, na którym Hetman występował jeszcze do niedawna, uważam to za bardzo dobry i zdrowy wynik.
W Hetmańskiej Lidze Biznesu zrzeszonych jest już ponad 90 prywatnych sponsorów. Do tego dochodzą wpływy z Klubu 100, sprzedaży gadżetów, biletów i karnetów. Niezwykle istotne jest również to, że Hetman praktycznie na każdym meczu domowym generuje zysk. W realiach polskiej piłki nie jest to wcale powszechne.
Nie mamy jednego wielkiego sponsora strategicznego. Z jednej strony jego obecność ułatwiłaby funkcjonowanie klubu, ale z drugiej zawsze wiązałaby się z ryzykiem, co stanie się w przypadku wycofania takiego podmiotu. Dlatego budujemy szeroką i zdywersyfikowaną bazę sponsorów. Naszym celem jest, aby do końca wakacji liczba członków Hetmańskiej Ligi Biznesu osiągnęła sto. Biorąc pod uwagę wielkość miasta i klasę rozgrywkową, byłby to wynik, którym można się pochwalić.
– Czy obecny model finansowania jest rozwiązaniem docelowym? Czy klub planuje nadal zwiększać udział kapitału prywatnego, tak aby ograniczać zależność od środków miejskich?
– To bardzo złożony temat. Nawet w prywatnych klubach występujących na najwyższych poziomach rozgrywkowych widoczny jest udział środków samorządowych. Wystarczy spojrzeć na koszulki np. Motoru Lublin czy Arki Gdynia. Wsparcie samorządów jest istotne dla większości klubów, nie tylko piłkarskich.
Trzeba też pamiętać, że Hetman jest ważnym elementem Zamościa. Pełni funkcję promocyjną i społeczną, budzi emocje, integruje mieszkańców oraz szkoli młodzież. Klub jest trwale wpisany w krajobraz miasta, dlatego współpraca z samorządem jest czymś naturalnym.
Jednocześnie cały czas staramy się zwiększać budżet, pozyskiwać kolejnych sponsorów i pokazywać potencjalnym partnerom, że współpraca z Hetmanem może przynosić zarówno korzyści wizerunkowe, jak i biznesowe. Oczywiście marzy nam się duży sponsor, którego udział w budżecie byłby znaczący. Zarząd klubu oraz dyrektor zarządzający prowadzą w tym zakresie bardzo wiele rozmów.
Szukamy partnerów nie tylko w Zamościu i na Lubelszczyźnie, lecz także poza regionem. Już dziś współpracujemy z firmami ogólnopolskimi oraz podmiotami działającymi w kilku województwach. Liczymy, że awans do III ligi, a więc możliwość prezentowania marki Hetmana nie w jednym, lecz w kilku województwach, otworzy nam drogę do kolejnych sponsorów.
Potencjalnym źródłem przychodów, które do tej pory praktycznie nie funkcjonowało, są również transfery wychodzące. Im wyższy poziom rozgrywkowy, tym łatwiej o środki z tego tytułu. III liga jest już szczeblem, na którym można skutecznie wypromować zawodników, zwłaszcza młodych i sprzedać do wyższej klasy. Chciałbym, abyśmy zaczęli budować w Hetmanie taką historię transferową: żeby zawodnicy wiedzieli, że warto przyjść do Zamościa, dobrze się zaprezentować i wykonać kolejny krok w karierze, a klub mógł przy tym osiągać korzyści finansowe.
– Przechodząc do kwestii sportowych: jak ocenia Pan letnie okno transferowe? Czy udało się sprowadzić wszystkich zawodników wskazanych przez sztab szkoleniowy jako priorytety?
– Niezależnie od tego, co powiem dzisiaj, ostateczna weryfikacja nastąpi w meczach ligowych. Pierwsze odpowiedzi otrzymamy już po spotkaniu z Siarką Tarnobrzeg, a kolejne po każdym następnym. W piłce ocena transferów przychodzi szybko i jest bardzo konkretna.
Patrząc jednak na nasze plany, pozycje, które chcieliśmy wzmocnić, oraz listę kandydatów, jestem zadowolony z wykonanej pracy. Kadra jest już praktycznie kompletna. Oczywiście do zamknięcia okienka wszystko może się jeszcze wydarzyć: ktoś może odejść albo dołączyć, ale obecny skład jest bardzo zbliżony do tego, którym rozpoczniemy sezon 2 sierpnia.
Za politykę transferową odpowiadają przede wszystkim trzy osoby: ja, dyrektor zarządzający Piotr Welcz oraz trener Łukasz Gieresz. Kilka razy w tygodniu rozmawiamy o kształcie kadry, odejściach i nowych zawodnikach. Nie są to decyzje jednoosobowe.
Wiedzieliśmy, na których pozycjach potrzebujemy wzmocnień oraz gdzie chcemy korzystać z młodzieżowców. Na każdą pozycję mieliśmy po kilku kandydatów. O wyborze decydowały niekiedy kwestie finansowe, czasem preferencje zawodnika dotyczące lokalizacji, a czasami jego sytuacja kontraktowa w dotychczasowym klubie.
Ostatecznie do zespołu dołączyło jedenastu zawodników. Jedenastym jest bramkarz z rocznika 2010, Maciej Mitura. Zależało nam na pozyskaniu zawodnika, który będzie trenował z pierwszym zespołem, a jednocześnie będzie mógł występować w drużynie U-17. Ważnym aspektem było również podniesienie poziomu rywalizacji wśród młodzieżowców.
Obserwując sparingi i treningi, widzę, że praktycznie na każdej pozycji mamy po dwóch zbliżonych poziomem zawodników. Intensywność zajęć wyraźnie wzrosła, ponieważ rywalizacja jest bardzo duża. Sami piłkarze podkreślają, że pomaga im to rozwijać umiejętności i utrzymywać wysoką formę. Na dziś mogę więc powiedzieć, że jesteśmy zadowoleni. Mam nadzieję, że po rozpoczęciu ligi nie będę musiał tych słów odszczekiwać.
– Hetman Zamość jest klubem z wielkimi tradycjami i bardzo aktywną społecznością kibicowską. Po pięciu latach wracamy na poziom III ligi. Jaki cel sportowy zarząd stawia przed drużyną na najbliższy sezon? Czy priorytetem jest spokojne utrzymanie, czy ambicje sięgają wyżej?
– Z jednej strony III liga będzie dla nas pewną niewiadomą, ale z drugiej w klubie jest wiele osób, które znają ten poziom. Sam pracowałem w III lidze w Motorze Lublin. Trener Łukasz Gieresz awansował ze Świdniczanką, a następnie utrzymał ją na tym szczeblu. Mamy również zawodników z doświadczeniem w IV grupie III ligi. Nie wchodzimy więc na ten poziom jako zupełny nowicjusz.
Podchodzimy jednak do czekających nas wyzwań z dużym szacunkiem. Wiemy, że część rywali ma zdecydowanie wyższe budżety, a wiele zespołów od lat występuje w III lidze i posiada znacznie większe doświadczenie.
Historia beniaminków pokazuje, że przeskok z IV do III ligi jest bardzo trudny. Na przestrzeni ostatnich sezonów spośród mistrzów lubelskiej IV ligi jedynie Świdniczanka, prowadzona przez trenera Gieresza, potrafiła po awansie utrzymać się na wyższym poziomie. Również w ostatnim sezonie aż pięć z sześciu ostatnich miejsc w naszej grupie zajęli beniaminkowie. To najlepiej obrazuje skalę wyzwania.
Bazując na swoim doświadczeniu z pracy od IV do I ligi, uważam, że granica między IV a III ligą jest jedną z najtrudniejszych do przekroczenia. Bardzo wiele zmienia się zarówno pod względem sportowym, jak i organizacji pracy.
Nie chcę jednak powiedzieć, że będziemy patrzeć wyłącznie na utrzymanie, choć jest ono naszym celem nadrzędnym. Chcielibyśmy zająć miejsce, które pozwoli nam przez cały sezon nie oglądać się nerwowo za siebie. Gdybyśmy jako beniaminek zakończyli rozgrywki w środku tabeli, bylibyśmy zadowoleni.
Coraz częściej podkreśla się, że silny klub to nie tylko wynik sportowy, lecz także profesjonalna organizacja. Z którego obszaru funkcjonowania Hetmana jest Pan dziś najbardziej zadowolony, a który nadal wymaga najwięcej pracy?
Najbardziej zadowoleni jesteśmy z liczby pozyskanych sponsorów. Biorąc pod uwagę skalę naszej działalności i liczbę osób pracujących w klubie, jest to naprawdę duże osiągnięcie.
Obszarem, który wyraźnie się poprawia, jest Akademia. Jednocześnie właśnie tam nadal czeka nas bardzo dużo pracy. Chcielibyśmy, aby w każdym sezonie wychowankowie regularnie dołączali do pierwszego zespołu, ale aby było to możliwe, musimy zapewnić odpowiedni poziom szkolenia we wszystkich grupach młodzieżowych.
Pierwsza drużyna jest oknem wystawowym i lokomotywą całego klubu, jednak nie możemy zapominać o zapleczu. Cieszy mnie, że wiosną poprzedniego sezonu mieliśmy tylko jeden zespół na poziomie I ligi wojewódzkiej, rocznik 2014, natomiast od nowego sezonu będą tam występowały już cztery nasze drużyny: U-17, U-15, U-14 i U-13. Zaczyna to przypominać piramidę szkoleniową, którą chcemy zbudować.
Kolejnym krokiem powinno być utworzenie w przyszłym roku zespołu rezerw. Zgłosiliśmy już do Lubelskiego ZPN akces, na występy II drużyny od sezonu 2027/2028 w klasie okręgowej. Pozwoliłoby to wypełnić lukę pomiędzy juniorem młodszym a pierwszym zespołem. Akademia pozostaje więc jednym z najważniejszych obszarów, na których chcemy się koncentrować.

– Moda na Hetmana powróciła. Można powiedzieć, że w mieście renesansu trwa dziś renesans zainteresowania klubem. Wiemy jednak, ile problemów dotyczyło stadionu przy ul. Królowej Jadwigi 8. Na jakim etapie są plany rozwoju infrastruktury? Kiedy kibice mogą realnie liczyć na mobilną trybunę od strony parku i jaki jest docelowy plan dla stadionu?
– Trzeba rozdzielić kompetencje. Możemy odpowiadać za to, co dzieje się w Hetmanie, natomiast stadion jest naszym domem, lecz pozostajemy w nim niejako lokatorem. Za inwestycje infrastrukturalne odpowiada przede wszystkim miasto i OSiR.
Zdajemy sobie sprawę, że zapotrzebowanie na miejsca na trybunach jest większe niż obecne możliwości stadionu. Skoro już na poziomie IV ligi zdarzały się tzw. „sold outy”, można zakładać, że po awansie i przy atrakcyjniejszych rywalach zainteresowanie będzie jeszcze większe.
Przy okazji organizowanych w Zamościu młodzieżowych mistrzostw Polski w lekkiej atletyce przedstawiciele miasta prowadzili rozmowy również z prezesem Polskiego Związku Lekkiej Atletyki Sebastianem Chmarą. Nasz stadion jest obiektem piłkarsko-lekkoatletycznym. Zaangażowanie środowiska lekkoatletycznego oraz możliwość dotarcia za jego pośrednictwem do Ministerstwa Sportu mogą być bardzo pomocne. Dobrym przykładem jest Resovia, która ma otrzymać nowy stadion właśnie jako obiekt wielofunkcyjny.
Jeżeli w Zamościu powstanie druga stała trybuna, najprawdopodobniej również będzie elementem stadionu dwufunkcyjnego, obejmującego infrastrukturę lekkoatletyczną.
W przypadku trybuny mobilnej miasto zabezpieczyło środki na jej realizację. Trzeba jednak pamiętać, że nie można w ciągu jednego dnia kupić trybuny na tysiąc osób i po prostu jej ustawić. Konieczne są procedury przetargowe, odpowiednie decyzje, pozwolenia oraz inne formalności związane z procesem budowlanym.
Pewne kroki zostały już podjęte, a rozmowy trwają, jednak na pojawienie się trybuny od strony parku trzeba jeszcze poczekać. Nie chciałbym wskazywać konkretnego terminu, ponieważ nie zależy on bezpośrednio od klubu, a ja nie jestem specjalistą w zakresie procedur budowlanych. Mogę natomiast zapewnić, że temat jest konsekwentnie prowadzony.
– Frekwencja na meczach Hetmana należy do najwyższych w województwie lubelskim i ustępuje właściwie jedynie Motorowi Lublin. Jakie działania klub zamierza podjąć, aby utrzymać, a być może jeszcze zwiększyć zainteresowanie kibiców w nowym sezonie?
– Wszyscy wiemy, że nie ma lepszego marketingu ani skuteczniejszego sposobu na zapełnienie stadionu niż dobre wyniki. Można tworzyć znakomite kampanie promocyjne, ale jeżeli drużyna nie będzie odpowiednio prezentowała się na boisku, trudno będzie regularnie wypełniać trybuny. Musimy więc przede wszystkim dobrze grać, być konkurencyjni wobec ligowych rywali i zdobywać bramki.
Nie możemy jednak ograniczać się wyłącznie do sfery sportowej. Już jesienią rozpoczęliśmy szerszą promocję spotkań. Plakaty meczowe pojawiają się w autobusach komunikacji miejskiej, w różnych częściach Zamościa oraz w siedzibach naszych sponsorów. W ten sposób staramy się docierać do kolejnych grup kibiców.
Ogromne znaczenie mają także media społecznościowe. W nowym sezonie chcemy być w nich jeszcze bardziej aktywni. Ważne jest również pokazywanie, że Hetman nie jest wyłącznie klubem Zamościa, ale całego regionu. Nasz udział w obchodach stulecia Ruchu Izbica i rozegranie meczu z gospodarzami były świadomym działaniem. Także w mniejszych ośrodkach są nasi obecni i potencjalni kibice.
Dziś Hetman jest jedynym przedstawicielem dawnego województwa zamojskiego na szczeblu centralnym. Zainteresowanie naszymi spotkaniami może więc wykraczać daleko poza samo miasto. Chcemy pojawiać się w innych miejscowościach, organizować spotkania z piłkarzami i budować więź z całym regionem.
Wraz ze wzrostem poziomu rozgrywek mamy coraz więcej zawodników utrzymujących się wyłącznie z piłki. Daje nam to większe możliwości angażowania ich w działania marketingowe, wizyty w szkołach i wydarzenia społeczne.
Chcemy także, aby kibice doceniali jakość samego dnia meczowego. Na stadionie można usiąść na wygodnym i czystym krzesełku, pod dachem, zjeść coś oraz napić się. Będziemy również rozwijać ofertę dla rodzin i strefy dla dzieci. Zależy nam, aby mecz Hetmana był prawdziwym świętem, a nie tylko dziewięćdziesięcioma minutami gry.
– Obserwując stabilny rozwój klubu, nie sposób nie zapytać o długoterminową wizję. Gdybyśmy spotkali się ponownie za pięć lat, gdzie chciałby Pan widzieć Hetmana Zamość pod względem sportowym, organizacyjnym i finansowym?
– To nie jest łatwe pytanie. Domyślam się, że każdy chciałby usłyszeć odpowiedź: co najmniej II liga. Sam również chciałbym tak powiedzieć, jednak aby było to realne, wiele rzeczy musi się jeszcze zmienić.
Z jednej strony dobrze jest odwoływać się do historii i przypominać jedenaście kolejnych sezonów Hetmana na zapleczu Ekstraklasy. Z drugiej trzeba pamiętać, że jeszcze stosunkowo niedawno klub występował w klasie okręgowej i odpadał z Pucharu Polski z zespołami, których nazwy niewiele mówiły nawet kibicom w województwie lubelskim. Nie możemy więc zachłysnąć się awansem do III ligi i zakładać, że za chwilę automatycznie wykonamy kolejny krok.
Niedawno czytałem wywiad z Piotrem Szymurą, wiceprezesem Rekordu Bielsko-Biała, a obecnie również prezesem Drugiej Ligi Piłkarskiej. Wskazywał on, że po awansie z III do II ligi Rekord musiał potroić budżet. Rozmawiałem też z przedstawicielami Sandecji Nowy Sącz. Kluby na poziomie II ligi dysponują już nawet kilkunastomilionowymi budżetami. Dochodzą do tego duże koszty podróży, wynagrodzeń zawodników i całej organizacji.
Aby wykonać kolejny krok, trzeba być do niego bardzo dobrze przygotowanym. Nie możemy awansować za wszelką cenę, a później gwałtownie spaść o kilka szczebli. Chciałbym przede wszystkim, aby za pięć lat nadal trwała moda na Hetmana. To będzie oznaczało, że kibice widzą klub, który dobrze funkcjonuje, rozwija się w sposób stabilny i daje im powody do dumy. Jeżeli temu rozwojowi będzie towarzyszył awans sportowy, tym lepiej.
– Jakie przesłanie chciałby Pan przekazać kibicom Hetmana przed inauguracją nowego sezonu Betclic III ligi?
– Chciałbym, aby kibice docenili poziom, na którym będziemy występować, zwłaszcza pamiętając, gdzie Hetman znajdował się jeszcze do niedawna. Musimy mieć świadomość, że wyniki nie będą tak imponujące jak w ostatnim sezonie IV ligi.
Proszę jednak, aby kibice wierzyli w to, co robimy, wspierali zespół i gorąco dopingowali go zarówno w Zamościu, jak i na wyjazdach. Jeżeli ktoś nie może być na stadionie, może pomóc klubowi, wykupując transmisję i oglądając mecz w ten sposób.
Mam nadzieję, że kibice będą dumni z tego, jak Hetman się prezentuje. Chcemy, aby nazwa Hetmana Zamość znów znaczyła coraz więcej nie tylko w naszym makroregionie, lecz także w całej Polsce.
Na pewno pojawią się trudne momenty. Właśnie wtedy szczególnie będziemy potrzebowali wsparcia naszych kibiców.
– Bardzo dziękuję, Panie Prezesie, za poświęcony czas i rozmowę.
– Również dziękuję. Pozdrawiam wszystkich kibiców.
