Kartka z kalendarza: 2 lata temu Motor Lublin powrócił do Ekstraklasy

Motor Lublin dokładnie dwa lata temu rozegrał pierwszy mecz po awansie do Ekstraklasy. Pierwszym przeciwnikiem w najwyższej lidze był Raków Częstochowa. Zespół Marka Papszuna gładko ograł beniaminka, choć ten nie oddał meczu bez walki.

Historyczny wieczór dla Lublina

Niedzielny wieczór, godzina 20:15. Nad Lublinem powoli zachodziło już słońce po ciepłym, letnim dniu, wszak termometry wskazywały 29 stopni Celsjusza. Najgorętsze wydarzenie tej niedzieli dopiero się jednak zaczynało! Motor Lublin przystępował po raz pierwszy od 32 lat do meczu na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Polsce. Wówczas była to po prostu 1 Liga. O Mistrzostwo Polski grały Olimpia Poznań czy Igloopol Dębica, a na Igrzyskach Olimpijskich w Barcelonie nasi piłkarze wywalczyli srebrny medal. Wówczas też piłkarze Motoru grali na stadionie przy Alejach Zygmuntowskich, zaś po drugiej stronie Parku Ludowego, zamiast Areny, działała cukrownia. Teraz jednak centrum zdarzeń był nowy stadion. Widział wiele imprez przez 10 wcześniejszych lat, ale w końcu doczekał się pierwotnego celu budowy – goszczenia Motoru w elicie.

oprawa
Oprawa kibiców Motoru na inaugurację sezonu w roli beniaminka. Foto: Motor Lublin

Trener Mateusz Stolarski posłał do boju jedenastkę złożoną głównie z zawodników, którzy awans do Ekstraklasy wywalczyli w poprzedzającym sezonie. Od pierwszej minuty zagrało dziewięciu piłkarzy z pierwszoligowej kadry, a także dwa przykuwające oczy kibiców nabytki. Byli to Ivan Brkic, chorwacki bramkarz zakupiony z azerskiego Neftchi Baku oraz Krzysztof Kubica wypożyczony z włoskiego Benevento. Brkic miał już doświadczenie z różnych lig europejskich i wczesnych rund eliminacji europejskich pucharów. Ekstraklasa to jednak większa para kaloszy, dlatego obawiano się o jego dyspozycję. Ku uciesze Motorowców, okazał się najlepszym zawodnikiem na boisku. Zaliczył pięć interwencji, które uchroniły Motor od wyższej róznicy bramek. Był to zwiastun fenomenalnej dyspozycji Brkicia przez kolejne dwa lata, w których nieraz wybronił Motorowi punkty. Gorzej ma się sprawa Krzysztofa Kubicy. Już w tym pierwszym występie był gorszy od kolegi ze środka pola, Bartosza Wolskiego. Potem było tylko gorzej i finalnie po pół roku pożegnał się z Lublinem.

Motor Lublin uległ doświadczonym przeciwnikom

Dla niejednego piłkarza z tego składu był to debiutancki mecz w Ekstraklasie, więc wyszli na boisko z olbrzymią wolą walki. Jednym z nich był Piotr Ceglarz, który w 18 minucie spotkania ostro pressował Vladana Kovacevica. Kapitan Motoru wymusił jego złe zagranie, piłkę przejął Michał Król, ale niestety w sytuacji sam na sam uderzył w Bośniaka. To była z perspektywy czasu kluczowa sytuacja meczu, gdyż potem już głównie Raków Częstochowa kreował sobie sytuacje. Dla częstochowskiej drużyny również spotkanie było istotne, bo po roku przerwy objął ją ponownie Marek Papszun, z którym u sterów Raków święcił największe sukcesy w historii. W 32 minucie Raków wyszedł na prowadzenie po cudownej akcji na jeden kontakt. Władysław Koczergin podprowadził futbolówkę pod pole karne gospodarzy, zgrał do Frana Tudora, a Ante Crnac już tylko dołożył stopę.

W 43 minucie niestety poważnej kontuzji nabawił się Kamil Kruk. Kontuzja kolana wykluczyła go z gry już do końca sezonu, a w jego miejsce wskoczył Marek Bartos. Mecz z Rakowem był okazją do debiutu słowackiego stopera. Wystąpił na tyle dobrze, że przez resztę rozgrywek był podstawowym obrońcą w układance Stolarskiego. W drugiej połowie w koszulce Motoru po raz pierwszy zagrali także Kaan Caliskaner i Christopher Simon. Obaj w tamtym sezonie już pozostali w roli rezerwowego, a w następnym grali dla innych drużyn. Caliskaner odszedł do Saarbrucken grającego w 3 Lidze niemieckiej, zaś Senegalczyk został wypożyczony do Puszczy Niepołomice i latem 2026 powrócił do treningów z Motorem.

Po przerwie ataki Rakowa się nasiliły, ale na straży czuwał Iwan Brkić. Chorwat regularnie wychodził odważnie do piłek, co zwykle kończyło się pozytywnie. Jedynie pod koniec, w 87 minucie, na wykroku złapał go Dawid Drachal, ustalając wynik spotkania na 2:0 dla Rakowa. Podopiecznym Mateusza Stolarskiego nie udało się pokonać Medalików także w trzech pozostałych spotkaniach tych drużyn na poziomie Ekstraklasy. Zeszłej jesieni raz jeszcze 2:0 triumfował Raków, a pozostałe dwa mecze kończyły się podziałem punktów. Najbliższa okazja do przełamania tej serii w ósmej kolejce. Wtedy bowiem w drugi weekend września Motor Lublin uda się na mecz do Częstochowy.

Skład Motoru z tamtego spotkania:
Ivan Brkic – Filip Luberecki (78′ Paweł Stolarski), Sebastian Rudol, Kamil Kruk (43′ Marek Bartos), Filip Wójcik – Piotr Ceglarz, Krzysztof Kubica (59′ Jacques Ndiaye), Mathieu Scalet (78′ Christopher Simon), Bartosz Wolski, Michał Król – Samuel Mraz (59′ Kaan Caliskaner).